Zgrzyty o powiatowe inwestycje

Gładko i bez dyskusji leśniowiccy radni przyjęli na sesji Rady Gminy Leśniowice budżet na 2026 r. Emocje wzbudziły za to inwestycje chełmskiego starostwa omawiane przez radnego powiatowego Bogusława Kudybę. Wójt Joanna Jabłońska, dopytywała m.in. o to, dlaczego nie została zaproszona na poświęcone temu tematowi spotkanie w starostwie. – Innych wójtów zaproszono, a mnie pominięto – stwierdziła gospodarz Leśniowic.

Leśniowiccy radni jednogłośnie przyjęli budżet na 2026 r. Zaplanowane dochody to 30, 1 mln zł, a wydatki 34,8 mln zł, z czego 21,4 mln zł to wydatki bieżące, zaś 13,3 mln zł zł – wydatki majątkowe (czyli na inwestycje). Planowany deficyt wynosi 4,6 mln zł i ma być pokryty z pożyczek oraz kredytów. Zarówno projekt budżetu na 2026 r., jak i uchwała w sprawie wieloletniej prognozy finansowej zostały pozytywnie zaopiniowane przez Regionalną Izbę Obrachunkową.

Najważniejsze tegoroczne inwestycje omawiała podczas sesji Lucyna Sak, skarbnik gminy Leśniowice. Najwięcej emocji wzbudził jednak temat inwestycji drogowych chełmskiego starostwa przewidzianych w gminie Leśniowice. Opowiadał o nich radny powiatowy Bogusław Kudyba, mieszkaniec Leśniowic. Najpierw poruszył on problem przebudowy linii energetycznej w Leśniowicach.

Skrzynki pośrodku chodnika

– Tego projektu nie robiła ani gmina, ani powiat, tylko został zlecony i zakład energetyczny to sam wykonał – stwierdził radny B. Kudyba. – W tej chwili ani do gminy, ani do powiatu nikt nie powinien mieć pretensji. Szafki (skrzynki energetyczne – przyp. red.) stoją w takim miejscu – pośrodku chodnika, bo według projektu jest to za pasem drogowym. Na granicy pasa drogowego postawili te szafki. Uzgodniliśmy, że powiat zapłaci za projekt i za przesunięcie tych szafek.

Ale teraz jest taka sytuacja, że nie możemy tego projektu zrobić, bo to jest poza granicami naszego terenu, na prywatnych działkach. Dlatego proponujemy, aby gmina wystąpiła do nas (do starostwa – przyp. red.) o dotacje i my pieniądze wam przekażemy. To nie są duże pieniądze za przesunięcie tych skrzynek, około 10 tysięcy złotych. Chodnik sami ułożymy, poprawimy to, szerzej zrobimy, ale muszą być najpierw usunięte te słupy. Gmina nic nie musi wykupywać, tylko tam, gdzie stoją cztery słupy trzeba zgodę właścicieli tych gruntów na postawienie skrzynek przy płocie. Przesunąć je trzeba o 70 cm – 1 metr.

Joanna Jabłońska, wójt gminy Leśniowice oznajmiła, że sprawa wcale nie jest tak oczywista.

– Musimy to przeanalizować, bo my – tak samo – jako gmina nie wiem, czy możemy to zrobić – stwierdziła wójt Jabłońska. – Skrzynki nie są nasze tylko zakładu energetycznego i my z kolei na gruncie prywatnym, nawet, jak mamy zgodę to nie wiem, czy możemy finansować te działania i przestawić to ze środków gminy czy z waszego dofinansowania, bo to nie nasza infrastruktura. Na spotkaniu była mowa, że powiat to przestawi z własnych środków, a teraz się okazuje, że wy nie możecie, tylko my mamy to zrobić. A my możemy tak samo, jak i wy.

B. Kudyba odparł, że w takim razie należy się jeszcze nad tym tematem pochylić.
– Bo to jest wstyd, żeby to tak było (skrzynki pośrodku chodnika – przyp. red.).

Wójt Jabłońska: Dlaczego mnie pominięto?

Radny B. Kudyba wywołał też inny problematyczny temat, dotyczący przebudowy odcinka drogi od Wierzchowin (miejscowość w powiecie krasnostawskim), którego część przebiega m.in. przez gminę Leśniowice, a konkretnie prze miejscowość Dębina.

– W tym roku, przed czerwcem, przetarg byśmy ogłosili, a miesiąc temu przeznaczyliśmy 37 tysięcy złotych na wykup gruntów, bo jest tam za wąsko – mówił B. Kudyba. – Kamień, Żmudź, Białopole, Dubienka, Wojsławice dokładają się do wszystkich tych dróg i chcielibyśmy, aby i gmina Leśniowice się dołożyła. Starosta chciał najpierw 500 tysięcy złotych, ale wytargowałem na 300 tysięcy złotych. To od was zależy, ale jeżeli takie zapewnienie dostaniemy (o dofinansowaniu ze strony gminy – przyp. red.), to przystąpimy jak najszybciej do realizacji tej drogi. Ona jest bardzo zniszczona.

Do sprawy odniosła się wójt Jabłońska.

– Był pan u mnie niecały miesiąc temu i podnosił temat dofinansowania drogi w Wierzchowinach – oznajmiła wójt Jabłońska. – Z tego, co wiem, to były spotkania w starostwie ze starostami i wójtami gmin, gdzie są zaplanowane inwestycje, a mnie nikt nie zaprosił na takie spotkanie. My musimy wiedzieć, jaki jest kosztorys, skąd te środki będziecie pozyskiwać, jaka będzie kwota tej inwestycji i wtedy będziemy wiedzieć, jaką my możemy kwotę dołożyć. W swojej uchwale budżetowej przy drodze w Dębinie macie zaplanowane 15 276 zł, więc nie wiem, na co ta kwota może wystarczyć. Z tego dokumentu nie wynika, abyście mieli tę drogę budować. My mamy dołożyć 300 tysięcy złotych, a wy 15 tysięcy złotych? Zawsze współpracowałam, zawsze dofinansowywaliśmy drogi, ale teraz jak robicie spotkania z różnymi włodarzami, a mnie pomijacie, wstawiacie jakąś dziwną kwotę, a od nas wymagacie 300 tysięcy, to nie wiem, jak się do tego odnieść.

Radny Kudyba zapewnił, że wyjaśni tę kwestię jak najszybciej. Na sesji odpowiadał też na szereg pytań od leśniowickich radnych i sołtysów dotyczących innych dróg powiatowych w gminie Leśniowice. (mo)