Zlikwidują izbę wytrzeźwień?

Czy to już koniec działającej w Chełmie od blisko 50 lat izby wytrzeźwień? Jej pracownicy od wielu tygodni zamartwiają się pogłoskami o rzekomej likwidacji ośrodka. Urzędnicy zamiast odsłonić karty trzymają ich w niepewności.

Izba Wytrzeźwień w Chełmie działa od 1975 roku. Jest jedną z najstarszych nieprzerwanie działających instytucji w mieście. Od dawna funkcjonuje pod nazwą Ośrodek Pomocy Osobom Uzależnionym. Chełmianie i tak jednak nazywają go izbą wytrzeźwień, choć prowadzona jest tu kompleksowa pomoc nie tylko dla uzależnionych chełmian, ale także ich rodzin. W powstałym tu ponad rok temu punkcie konsultacyjnym od stycznia do końca września br. aż 752 osobom udzielono porad.

Ośrodek podlega miastu. Oprócz dyrektora – Krzysztofa Gocała (jest nim od 2009 r.), głównej księgowej, sprzątaczki w izbie pracują też opiekunowie. Na każdej zmianie oprócz kierownika zmiany musi być też sanitariusz oraz lekarz. Zatrudnieni w ośrodku od kilku tygodni niepokoją się pogłoskami o tym, że izba wytrzeźwień rzekomo ma być zlikwidowana. Do chełmskich radnych też dotarły takie „słuchy”, a na komisji budżetu i rozwoju gospodarczego Dariusz Grabczuk, wiceprzewodniczący Rady Miasta Chełm, zapytał urzędników, czy to prawda, że izba ma zakończyć działalność.

– Wśród jej pracowników, obsługi medycznej są takie obawy, więc chcielibyśmy wiedzieć, jaka są plany – mówił radny D. Grabczuk. – W Lublinie też izbę wytrzeźwień wygaszono, ale to się nie sprawdziło i potem ją reaktywowano. Gdyby izbę zlikwidowano część obowiązków przeszłoby na policję, a część na szpital czy pogotowie ratunkowe.

Odpowiedź jednego z urzędników była krótka i niewiele z niej wynikało. Stwierdził, że na chwilę obecną nie są w tym temacie podjęte żadne wiążące decyzje.

Pracownicy wciąż nie wiedzą „na czym stoją”.

– Oficjalnie nie dotarły do nas żadne informacje w tej sprawie, więc robimy to, co do nas należy – mówi dyrektor Gocał. – Nie ukrywamy jednak, że jesteśmy zaniepokojeni.

Z budżetu miasta na izbę przeznaczane jest rocznie 800 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze 120 tys. zł z puli wpłacanej przez przedsiębiorców za wydanie koncesji na sprzedaż napojów alkoholowych. Oprócz tego prawie 90 tys. zł ośrodek otrzymuje z tytułu umów zawartych z innymi gminami, na mocy których ich mieszkańcy w razie potrzeby także mogą trafiać do chełmskiej izby.

Łącznie funkcjonowanie ośrodka kosztuje rocznie ponad 1 mln zł. Jej pracownicy zwracają uwagę, że jeśli izba przestanie istnieć to problem opieki nad osobami pijanymi nie zniknie wraz z nią. Przypominają też, że od 2014 r. do chwili obecnej w ośrodku wysupłano łącznie pół miliona złotych, które przeznaczono na modernizację i wyposażenie izby (w tym na nowoczesny monitoring na odcinku przy ul. Reformackiej, gdzie ośrodek ma swoją siedzibę, z którego nagrania często są pomocne służbom porządkowym). (mo)