Alkohol i brawura nad wodą

To nigdy nie jest dobre połączenie. Alkohol i woda stanowią śmiertelne zagrożenie, ale mimo apeli służb nadal nagminnie zdarzają się sytuacje, że ludzie pijani wchodzą do rzek i jezior. Tak właśnie było w miniony weekend.

W miniony weekend służby ratunkowe zostały postawione w stan pełnej gotowości. W niedzielę (21 czerwca) o godzinie 17:20, wpłynęło zgłoszenie o tonących osobach w miejscowości Grabniak (gm. Urszulin). Na miejsce natychmiast zadysponowano zastępy z OSP Urszulin, JRG Włodawa oraz Zespół Ratownictwa Medycznego. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się na oczach innych osób wypoczywających nad jeziorem. To dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji świadków udało się wyciągnąć na brzeg jeszcze przed przybyciem wyspecjalizowanych służb ok. 35-letnią kobietę. Świadkowie już na brzegu podjęli próbę ratowania, ale okazało się, że nie była ona potrzebna, bo pani była przytomna i szybko doszła do siebie.

Do identycznej sytuacji, z tym, że z udziałem mężczyzny doszło dzień wcześniej w Majdanie Zahorodyńskim (gm. Siedliszcze). On również zachłysnął się wodą i został wyciągnięty na plażę przez postronne osoby. Choć sytuacja wyglądała groźnie, uratowani – po przebadaniu przez ratowników medycznych – podjęli ryzykowną decyzję i nie wyrazili zgody na hospitalizację . Kluczowym i najbardziej bulwersującym aspektem tych interwencji był stan poszkodowanych. Jak relacjonują służby, od obojga uratowanych wyczuwalna była woń alkoholu. Te zdarzenia stanowią brutalne przypomnienie, że alkohol nigdy nie idzie w parze z bezpiecznym wypoczynkiem nad wodą. Spożycie procentów drastycznie obniża samokontrolę, zaburza ocenę własnych możliwości i spowalnia reakcje, co w starciu z żywiołem może prowadzić do nieodwracalnych skutków. (bm, Fot. OSP Urszulin)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Najnowsze Wydanie
2026-09-07 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00 Kup Gazetę