Aquapark w tarapatach

Brak klientów w aquaparku do godz. 15 i niezapłacone faktury na kwotę ponad 700 tys. zł to największe bolączki nowego prezesa spółki Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie Grzegorza Orzełowskiego. Obiekt potrzebuje… koła ratunkowego. Ma nim być sam Orzełowski, przedstawiony na konferencji prasowej przez wiceprezydenta Artura Juszczaka jako fachowiec z górnej półki.

– Gdy 1 marca objąłem funkcję prezesa spółki, dostałem informację o nieuregulowanych fakturach, których termin płatności już minął – mówi Grzegorz Orzełowski. – Zalegaliśmy około 712 tys. zł, z czego prawie 400 tys. zł firmie, z którą mamy umowę na ratownictwo wodne. Ponadto nie zapłaciliśmy jeszcze m.in. za energię elektryczną i cieplną. Po poprzednim gospodarzu zastałem długi. Jakieś działania marketingowe zaczęły się od 9 listopada. Jest to data bliska 4 listopada (tego dnia odbyła się druga tura wyborów samorządowych – przyp. red.) – dodaje Orzełowski.

Słowa nowego prezesa, które szybko ujrzały światło dzienne, oburzyły jego poprzednika, Zbigniewa Mazurka. – To nieprawda, że zostawiłem spółkę z tak wielkimi problemami, o jakich mówił na konferencji jej nowy prezes. Nie zgodzę się, że ratownikom zalegaliśmy aż 400 tys. zł. Każdego miesiąca faktura za ich pracę na obiekcie opiewała na około 80 tys. zł. Na pewno nie były zapłacone trzy ostatnie rachunki i może niewielka część faktury, której termin płatności przypadał na listopad. Łatwo zatem policzyć, że do 400 tys. zł jeszcze dużo brakuje – stwierdził Zbigniew Mazurek.

Były już prezes Chełmskiego Parku Wodnego nie ukrywa, że za realizowane dla spółki usługi spółka płaciła z opóźnieniem, co wynikało ze specyfiki jej działalności. – Były poślizgi, bo na każdą fakturę trzeba było najpierw zarobić. Nie zgodzę się również, że działania marketingowe ruszyły dopiero w listopadzie ubiegłego roku. Prowadziliśmy je od początku funkcjonowania aquaparku. Akcji promocyjnych było wiele. Szkoda, że nowy prezes nie powiedział o zaległości w stosunku do spółki.

Opiewają one na około 100 000 zł. Są to pieniądze z tytułu niezapłaconych faktur za dzierżawę powierzchni handlowo-użytkowej. Wielu kupców z targowisk zawsze płaciło z opóźnieniem, gdy miało pieniądze. Wezwania do zapłaty niewiele pomagają. Mimo wszystko życzę sukcesów nowemu prezesowi i trzymam kciuki, by obiekt dobrze funkcjonował oraz służył mieszkańcom Chełma. Spędziłem tu kilka pracowitych lat, nadzorowałem budowę, zatem mam do parku wodnego duży sentyment – dodaje Z. Mazurek.

Zachowanie płynności finansowej to jeden z celów, jaki stawia przed sobą prezes Orzełowski. Ale żeby tak się stało, spółka musi mieć klientów nie tylko w godzinach popołudniowych, ale także do południa. – Cierpimy na brak klientów do godz. 15. Musimy wypełnić obiekt w trakcie dnia, żeby chociaż zbilansować wydatki. Przed nami duże pole do popisu, pracujemy nad nowymi kampaniami promocyjnymi, szykujemy nowe rozwiązania, które mam nadzieję przyciągną klientów.

Nowy prezes liczy na współpracę m.in. ze szkołami nie tylko z Chełma, a także z regionu, czy z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową. Do niedawna miejskie szkoły korzystały z aquaparku, ale okazało się, że miasto nie ma w budżecie pieniędzy, by finansować zajęcia pływania dla uczniów, a dyrektorzy placówek skarżyli się, bo wyjścia do parku wodnego burzyły plan lekcji. Prezes o konkretach nie chciał mówić. – Przygotujemy dla nich nową ofertę, najpierw jednak uzgodnimy ją z prezydentem, a dopiero później upublicznimy. Nie chcę wyprzedzać faktów – podkreśla G. Orzełowski.

30 czerwca br. spółce skończy się umowa na dostawę energii elektrycznej. Rachunki od stycznia br. w porównaniu do minionego roku poszły w górę o prawie 50 proc. Według nowego prezesa najlepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie jednego przetargu na energię dla wszystkich jednostek miasta i spółek. – Ta sprawa jest do rozstrzygnięcia – mówi.

Grzegorz Orzełowski do pracy w chełmskim aquaparku przyjechał z Siedlec. Tam był prezesem Agencji Rozwoju Miasta Siedlce, gdzie zarządzał parkiem wodnym, stadionem piłkarskim z podgrzewaną murawą i czterema boiskami, dwoma halami sportowymi, „Orlikami” i głównym placem w mieście. Ukończył studia wyższe i podyplomowe na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Wcześniej przez pięć lat pełnił funkcję szefa Gabinetu Prezydenta Miasta Siedlce.

Zapytany o 7-milionowe zadłużenie, jakie pozostawił w siedleckiej spółce, odpowiedział: – Strata wynikała głównie z amortyzacji. Poza tym ośrodek sportu w Siedlcach kiedyś był dotowany z miejskiej kasy. Gdy przejęła go spółka, musiała na jego utrzymanie zarobić. Taki stan rzeczy zastałem po poprzednim prezesie i z tym samym musi zmierzyć się tam mój następca. Co istotne, spółka, gdy nią kierowałem, przez ostatnie trzy lata nie miała ani jednej faktury zapłaconej po terminie – stwierdził.

Prezes Orzełowski porównał też chełmski obiekt do siedleckiego. – Ten w Chełmie jest o jedną trzecią większy, zwłaszcza jeśli chodzi o lustro wody i saunarium. Widzę tu duży potencjał – podkreślił.

Ale spółka to nie sam aquapark. Zarządza ona również chełmskimi targowiskami. – To dla mnie nowe wyzwanie, codziennie staram się jednak być na targowiskach, rozmawiać z kupcami, mam pewne pomysły co do reorganizacji bazarów. Niedługo przedstawię pewne rozwiązania – mówi Grzegorz Orzełowski.

Nowy prezes spółki zaznaczył też, że zmieni się regulamin organizacyjny. Nie był jednak w stanie powiedzieć, czy nowa struktura będzie wiązała się z redukcją zatrudnienia. – Być może trzeba będzie kilka osób przyjąć do pracy. Nie oczekujcie ode mnie, że dziś o tym powiem – dodał.

Najbliższe miesiące, a najpewniej rok, pokażą, czy uważany przez władze miasta za fachowca prezes Grzegorz Orzełowski poradzi sobie z chełmskim parkiem wodnym i uzdrowi jego finanse. (s)