Będzie tylko gorzej?

Rezerwat przyrody Magazyn wysechł zupełnie. To pierwszy taki przypadek w historii.

Wody jest coraz mniej. I nic nie wskazuje na to, by sytuacja uległa poprawie. Odbija się to na Poleskim Parku Narodowym, którego istnienie jest uzależnione od wilgoci. Naukowcy alarmują, że okresy suszy z roku na rok się wydłużają. W PPN-ie, mimo kalendarzowej zimy, uaktywniły się żółwie błotne, a pierwsze żurawie pojawiły się już 15 stycznia.

– Największe zmiany odczuwamy od 2015 roku – mówi Jarosław Szymański. – W ciągu tamtego lata przez 3 miesiące nie spadła nawet kropla deszczu. Powysychały wszystkie drobniejsze oczka wodne, po torfowiskach można było chodzić suchą stopą. Kolejny rok był mokry i wtedy myśleliśmy, że taka susza to tylko jednorazowy przypadek. Niestety, kolejne lata, począwszy od 2017, były coraz gorsze.

A już najbardziej dobijający jest fakt, że susza nie trwa tylko w lecie, ale na okrągło – przez cały rok. Do tego mamy praktycznie bezśnieżne zimy, więc cierpimy na permanentny brak wody. Solidnego deszczu nie było u nas od dawna. Naukowcy twierdzą, że takie fluktuacje w pogodzie się zdarzały i to w dość powtarzalnych odstępach czasu. Zauważają też jednak, że okres suszy coraz to się wydłuża.

Profesor Bogusław Kaszewski z katedry hydrologii i klimatologii UMCS dowodzi w swoich 30-letnich obserwacjach, że średnia suma rocznych opadów jest coraz niższa. Dla parku jest to wręcz jak wyrok, bo nasze istnienie opiera się na wodzie i wilgoci. Takich bagiennych obszarów jest bardzo mało na całym świecie i dlatego są one tak niezwykle cenne. PPN istnieje od 30 lat. Przez ostatnie kilka usiłujemy zatrzymać wodę lub przynajmniej spowolnić jej odpływ.

Fantastycznym sprzymierzeńcem w tej nierównej walce są bobry. Zostały one introdukowane u nas w latach 90. XX wieku w liczbie kilkunastu par, a dzisiaj ich populacja liczy kilkaset osobników. Cenimy ich pomoc tym bardziej, że są nie tylko bardzo skuteczną, ale też całkowicie darmową siłą roboczą – śmieje się Szymański. Zmiany klimatyczne, zauważalne ocieplenie i zanik klasycznych czterech pór roku ma bardzo duży wpływ na zachowanie zwierząt oraz roślin.

– W tym roku pojawienie się pierwszego żurawia w parku odnotowaliśmy już 15 stycznia – tłumaczy dyrektor. – Niegdyś było to nie do pomyślenia – ptak padłby z głodu lub zimna. Dzisiaj spokojnie może żerować. Cieplejszy klimat sprawia, że ostatnio w parku pojawiły się gatunki niegdyś spotykane o wiele bardziej na południe takie, jak chociażby czapla biała czy modliszka. Jednak najdziwniejszą rzeczą, którą wykryliśmy zupełnie niedawno, jest aktywność żółwi błotnych.

Do tej pory było rzeczą nie do pomyślenia, żeby te gady w styczniu pływały sobie jakby to była wiosna. Tego gatunku dotyczy zresztą druga anomalia. Otóż u około 15 procent samic zmienił się cykl rozpłodowy i zamiast raz, składają jaj dwa razy w roku. Jest to normalne zachowanie u tego gatunku, ale dla osobników zamieszkujących Bułgarię, czy Francję, a więc obszary o wiele cieplejsze – mówi Szymański i dodaje, że susza i postępujące ocieplenie odbija się niekorzystnie także na florze.

– Leśnicy alarmują, że brak wody osłabił drzewa sosnowe, więc lasy są o wiele bardziej podatne na ataki szkodników, przede wszystkim kornika ostrozębnego. Na szczęście na terenie PPN-u większość stanowią lasy brzozowe.

Ale i one są zagrożeniem dla torfowisk, bo obniżony poziom wody nie chroni już bagnisk przed samosiejkami drzew, więc coraz częściej jesteśmy zmuszeni do mechanicznego koszenia tych obszarów – w przeciwnym razie zarosłyby prawie zupełnie, a to byłoby katastrofą. Znikłyby bowiem naturalne siedliska wielu unikalnych gatunków, w tym wodniczki, która jest prawdziwym rarytasem ornitologicznym, żurawia i wielu ptaków wodnych jak kulik, bekas, kszyk, czy dubelt – wylicza.

Mimo tak poważnych kłopotów natury klimatycznej, Poleski Park Narodowy staje się z roku na rok coraz bardziej popularny wśród turystów. Nic w tym dziwnego, bo łatwo tu o spotkanie z łosiem, bobrem, żurawiem, jeleniem i całym mnóstwem rzadkich ptaków, przede wszystkim wodnych.

Mnogość tras i ścieżek pieszych, rowerowych i konnych oraz serdeczność okolicznych mieszkańców kusi turystów z całego świata. Przybywa ich w zastraszającym tempie. W 2018 r. park odwiedziło ok. 72 tys. osób. Rok później bilans ten zamknęła liczba ponad 130 tysięcy odwiedzających! Niezwykle popularna jest ścieżka „Czahary”, do której dostęp jest bezpłatny.

W budowie jest też najnowszy obiekt PPN-u, który powstaje niedaleko Wytyczna, czyli tzw. poleskie sioło. Będzie to replika dawnej zagrody z chatą, stodołą i dwoma budynkami gospodarczymi. Park zdobył na jej budowę środki zewnętrzne. Obiekt będzie pełnił przede wszystkim funkcję edukacyjną, a do użytku ma zostać oddany w przyszłym roku. (bm)