Bitwa na śnieżki zakończona interwencją policji

Zdjęcie ilustracyjne, fot. pl.freepik.com

Niewinna zabawa przerodziła się w konflikt, który poruszył mieszkańców Rejowca Fabrycznego. W pobliżu toru saneczkowego doszło do bójki między dziećmi. Jedna z dziewczynek zadzwoniła po ojca, który  miał uderzyć dwóch chłopców.  Ich rodzice złożyli na policji zawiadomienie w tej sprawie. Inną wersję wydarzeń przedstawiają jednak rodzice dziewczynki, twierdząc, że ich córka została zaatakowana.

Sytuacja miała miejsce w niedzielę, 23 listopada. Wczesnym popołudniem grupa dzieci w wieku 11–13 lat, korzystając z zimowej pogody, bawiła się nieopodal przedszkolnego placu zabaw. W pewnym momencie między dwoma 11-letnimi chłopcami a ich rówieśniczką miało dojść do nieporozumienia, które przerodziło się w bójkę. Dziewczynka zadzwoniła po ojca, który po chwili pojawił się na miejscu. Według informacji, które obiegły ogólnopolskie media, mężczyzna miał popchnąć chłopców i ich zastraszać.  Policja potwierdza, że przyjęła takie zgłoszenie.

– Miało dojść do naruszenia nietykalności cielesnej dwóch chłopców poprzez popchnięcie ich na śnieg przez tego mężczyznę (ojca dziewczynki – przyp. red.) – mówi nadkom. Ewa Czyż, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Dzieci nie posiadały widocznych obrażeń, a interwencja policjantów zakończyła się na miejscu pouczeniem i udzieleniem informacji stronom odnośnie dalszego postępowania. Na miejscu była też karetka pogotowia.

Rodzice chłopców  nie zamierzali jednak pozostawić sprawy bez reakcji. W poniedziałek, 24 listopada, stawili się na policji.

– Złożyli zawiadomienie odnośnie uderzenia chłopców przez ojca dziewczynki – mówi nadkom. E. Czyż.

Swoją całkowicie odrębną wersję wydarzeń przedstawiła nam także matka jednej z dziewczynek. Podkreśla, że ojciec pojawił się jedynie po to, by sprawdzić, czy córka mówi prawdę o pobiciu przez kolegów i że nie użył wobec chłopców agresji.

– Początkowo dzieci bawiły się w rzucanie śnieżkami, później chłopcy zaczęli rzucać dziewczynkom śnieżkami w głowę i twarz oraz nacierać je śniegiem, niewinna zabawa przerodziła się w zachowania agresywne – opowiada kobieta. –  Gdy jeden z chłopców zaczął przegrywać w zabawie, zaczął kopać dziewczynkę i uderzył ją pięścią w nos. Zauważyła to druga z dziewczynek, będąca nieopodal i ruszyła na pomoc koleżance. Wtedy do trójki dzieci dobiegł drugi z chłopców i obaj rzucili się na pomagającą dziewczynkę, kopiąc ją i okładając pięściami po głowie i twarzy. W pewnym momencie nasunięto jej czapkę na oczy, aby nic nie widziała. Do grupki podbiegła też kolejna z dziewczynek, która próbowała załagodzić sytuację i skłonić dzieci, aby przestały się bić. Jej próby nie przynosiły jednak skutku. Gdy bita dziewczynka się rozpłakała, chłopcy uznali, że wygrali i przestali ją bić. Wówczas dziecko oddaliło się od grupy i zadzwoniło po ojca. Po niedługim czasie ojciec przybył na miejsce. Do żadnego pobicia chłopców, jak sugerowały wszystkie doniesienia, nie doszło, co potwierdzają także inne dzieci przebywające w tym czasie na torze saneczkowym. Okazało się że to nasza córka i jej koleżanka zostały pobite, o czym świadczyły między innymi ślady na ich twarzach.

Wszyscy uczestnicy zajścia uczęszczają do miejscowej szkoły podstawowej. Jej dyrektor, Jacek Wnętrzak, podkreśla, że choć bójka wydarzyła się poza terenem placówki i w dniu wolnym od zajęć, to wszystkie strony zostały poinformowane, że mogą liczyć na wsparcie pedagoga oraz psychologa.

– Nam również zależy na wyjaśnieniu tej sprawy – zaznacza.

Zdarzenie zszokowało mieszkańców Rejowca Fabrycznego. Wielu podkreśla, że to kolejny przypadek, który przypomną o konieczności większej troski o wychowanie i wsparcie młodego pokolenia. To sygnał, którego – jak mówią – nie można zignorować.

– To już kolejny niepokojący przypadek, a takie sytuacje dotyczą coraz młodszych dzieci – mówi jedna z mieszkanek. – Dzieci są agresywne wobec siebie i mierzą się z agresją także w internecie. Martwi mnie też to, co dzieje się na internetowych grupach. Dyrekcja i nauczyciele, ale przede wszystkim rodzice mają dziś naprawdę poważne wyzwania. Najwyższy czas działać, a nie czekać biernie, aż dojdzie do jakiegoś nieszczęścia (w)