Budżet inwestycji i wątpliwości

Szesnastoma głosami za przy pięciu wstrzymujących się rada miasta przyjęła budżet Chełma na 2020 rok, po raz pierwszy zrównoważony po stronie dochodów i wydatków. Radni opozycji przekonywali, że jest w nim za mało pieniędzy na wynagrodzenia w oświacie i poddali w wątpliwość stuprocentową realizację wszystkich ujętych na bieżący rok inwestycji, przypominając przy tym, jak wiele przetargów zostało nierozstrzygniętych w ubiegłym roku. A zaplanowanych przedsięwzięć jest rekordowo dużo.

Dochody i wydatki po raz pierwszy zostały zrównoważone i opiewają na prawie 545 mln zł. W budżecie nie ma natomiast zapisanej emisji obligacji komunalnych, co w poprzednich latach było normą.

Cała masa inwestycji

W tegorocznym budżecie zaplanowano rekordową liczbę inwestycji. Na wiele z nich, związanych z przebudową bądź remontem dróg, urzędnicy zapisali po 5 000 zł, po to tylko, by rozpocząć procedurę przygotowawczą.

Są też pieniądze, ponad 65 mln zł, na przebudowę drogi krajowej nr 12 w granicach administracyjnych miasta. Zaplanowano modernizację ulic, na którą miasto dostało pieniądze z Funduszu Dróg Samorządowych. Są to: dokończenie przebudowy ul. Ceramicznej wraz z chodnikiem i wjazdami na posesję, ul. Dreszera, ul. Kolejowej i Obłońskiej, budowa al. 3 Maja wraz z rondem u zbiegu z ulicami Wojsławicką i Mościckiego oraz Waśniewskiego.

Jest też dobra informacja dla mieszkańców ul. Krańcowej. W budżecie zaplanowano 2 mln zł na dalszą budowę drogi. Ta kwota ma pokryć koszty infrastruktury podziemnej, czyli sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. O pieniądze na samą nawierzchnię i chodniki miasto ma ubiegać się z Funduszu Dróg Samorządowych. W budżecie ujęto też 194 tys. zł na bardzo potrzebną przebudowę ulic Nadtorowej i Metalowej. Te pieniądze mają być wydane na opracowanie dokumentacji projektowej, by miasto mogło ubiegać się o zewnętrzne dofinansowanie.

Inwestycji jest tyle, że radni opozycji wątpią, czy wszystkie uda się zrealizować w 2020 roku. Swoje obawy opierają na przykładach z ubiegłego roku, kiedy to wiele przetargów, mimo wpływu ofert, albo zostało unieważnionych albo nierozstrzygniętych z powodu braku wykonawców.

Radny Dariusz Grabczuk z Koalicji Obywatelskiej na komisji budżetu i rozwoju gospodarczego zaapelował do urzędników, że przy tak ogromnej liczbie inwestycji już teraz należy ruszać z przetargami. – Czy wszystkie te zamówienia jesteście państwo w stanie przeprowadzić? – pytał radny.

Co ważne, na przebudowę ulic, na którą miasto dostało dofinansowanie z Funduszu Dróg Samorządowych, wykonawcy są wyłonieni, umowy podpisane i przekazane place budowy.

Za mało na wynagrodzenia?

Dość dużo emocji na komisji oświaty, kultury i sportu wywołała kwestia zaplanowanych pieniędzy na wynagrodzenia w oświacie. Radny Rozwoju i Demokracji, Stanisław Mościcki policzył, że w czwartym kwartale zabraknie funduszy na płace dla nauczycieli i pracowników niepedagogicznych.

– Jak popatrzymy na cyfry, wyglądają ładnie. 195 mln zł na oświatę robi wrażenie. Rozumiem oszczędności na remontach budynków szkolnych, przedszkolnych, ale nie mogę zaakceptować zmniejszenia o kilka milionów złotych, w porównaniu do ubiegłego roku, wydatków na wynagrodzenia w oświacie – wyjaśniał Mościcki. – Z 1 stycznia br. o 350 zł wzrosła minimalna płaca. W wynagrodzeniu zasadniczym nie można ująć dodatku za lata pracy. Zarobki pracowników obsługi i administracji w oświacie, a także wielu zatrudnionych w jednostkach kultury są na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Z mocy prawa należało te pensje podnieść. Zatem wzrost wyniesie nie 350 zł, ale znacznie więcej, bo trzeba ten dodatek stażowy doliczyć do płacy zasadniczej.

Mościcki przekonywał, że pracownicy obsługi w szkołach, po wprowadzeniu minimalnej płacy w wysokości 2 600 zł, zarabiają niewiele mniej od księgowych. – Do tego wynagrodzenia doliczamy 20 procent dodatku stażowego, czyli brutto mamy ponad 3 100 zł. A płace księgowych wynoszą od 3 500 zł do 4 000 zł w zależności od placówki. Odpowiedzialność natomiast jest nie do porównania. To zaburza harmonijny rozwój miasta we wszystkich sferach.

Jeśli będziemy oszczędzać na oświacie, nikt nie zechce pracować w zawodzie nauczyciela. W poprzednich latach fundusz płac wynosił około 88 proc. wydatków ogółem na oświatę. Dlaczego teraz jest mniej? – pytał radny. Jego zdaniem nie można również zwlekać z modernizacją budynków szkolnych, głównie SP nr 7 i SP nr 8. – Obie szkoły nie spełniają wymogów przeciwpożarowych. Straż pożarna nie odpuści – argumentował.

Skarbnik miasta Emilia Ignatowicz-Steć, odpowiadając na pytania Mościckiego, stwierdziła, że zaplanowana kwota może budzić obawy i od kiedy jest skarbnikiem, dostaje pisma od dyrektorów jednostek, że brakuje im pieniędzy, że nie dadzą rady. – Te obawy, jak się później okazało, były bezpodstawne, bo nikomu nie zabrakło na wynagrodzenia – mówiła. – Za grudzień jest nadwyżka operacyjna. Nikomu nie przyszłoby do głowy, by oszczędzać na płacach dla pracowników. Drugie półrocze minionego roku pokazało, że wszyscy potrafią gospodarnie rządzić pieniędzmi. Żeby postawić miasto na nogi, musimy zmierzać właśnie w tym kierunku – przekonywała.

Tylko za zgodą skarbnika

Radny Mościcki nie dawał jednak za wygraną. – Zgadzam się, są pewne priorytety, Chełm w tym roku postawił na inwestycje, kosztem innych gałęzi i pewnie będzie nazywał się rozkopanym miastem. Pani skarbnik, kto odpowiada w placówkach za realizację budżetu? Dyrektor jednostki, prawda? Ale żeby mógł wydać 100 zł na zakup dwóch szczotek i środków czystości musi najpierw do pani napisać e-maila z prośbą o wyrażenie zgody na taki wydatek! Z papierem toaletowym jest to samo. Pani z kolei daje zgodę na połowę tej kwoty. Pani chce o wszystkim decydować. Nie lepiej zezwolić dyrektorom na wydatki do 1000 zł bez żadnych konsultacji, a jak zostanie wydana cała kwota, to dopiero wtedy rozliczyć dyrektora? – pytał Mościcki.

Ignatowicz-Steć przyznała, że e-maile są po to, by dyrektorzy potrafili lepiej gospodarować pieniędzmi. – Są przypadki, że w szkole jest wykładzina dywanowa, a dyrektor wnioskuje o zgodę na zakup „Pronto” do czyszczenia podłogi – odpowiedziała.

Mościckiego wspierał Marek Sikora, przewodniczący komisji oświaty, kultury i sportu. – Oświata i sport nie znalazły się w priorytetach pana prezydenta, napawa to smutkiem. Nie dostrzegamy tutaj żadnych elementów rozwoju miasta w tych obszarach. Żeby zminimalizować koszty funkcjonowania oświaty, próbuje się różnych sposobów. Od 1 września br. ma wejść w życie podwyżka płac dla nauczycieli. Czy o tym urzędnicy pamiętali? Mój niepokój dotyczy też placówek kultury. Dotacje dla tych instytucji zostały zmniejszone. Pieniądze pozwalają przetrwać, a z czego te jednostki mają realizować swoje zadania statutowe? – mówił.

Skarbnik oznajmiła, że w każdej jednostce zostaną przeprowadzone audyty. – Po to, byśmy zobaczyli czy obecne zatrudnienie jest adekwatne do potrzeb. Takie analizy wykona zewnętrzna firma – stwierdziła.

– W takim razie, czy my, nauczyciele, mamy obawiać się, że będą zwolnienia? Poprzedni audyt wykazał, że dla miasta byłoby lepiej, gdyby zwolnić 80 pedagogów. Nauczycieli ogarnął blady strach, dlatego też tak masowo zapisują się do Wojsk Obrony Terytorialnej, by zapewnić sobie ochronę przed zwolnieniem z pracy – wtrąciła radna Katarzyna Janicka.

Dorota Cieślik, dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu, odpowiedziała, że o tym, czy będą zwolnienia, decydują nabory do klas pierwszych i liczba utworzonych w szkołach oddziałów. – Tu nikt nikogo nie straszy zwolnieniem. Wszystko reguluje bon oświatowy, nawet to, ile razy dziennie ma być sprzątana powierzchnia w szkolnych budynkach. Zapewniam, że dopóki będę piastowała stanowisko dyrektora, nie podejmę żadnych działań, które mogłyby zaszkodzić chełmskiej oświacie – stwierdziła dyrektor Cieślik.

Komisja oświaty pozytywnie zaopiniowała budżet, ale tylko jednym głosem. Za głosowało czterech radnych Zjednoczonej Prawicy, trzech radnych wstrzymało się od głosu, a trzy osoby były przeciw.

Prezydent uspokaja

Równie burzliwa dyskusja, związana z budżetem na 2020 rok, miała miejsce na komisji budżetu i rozwoju gospodarczego oraz sesji. Radni chcieli wiedzieć coś więcej na temat dochodów majątkowych, głównie ze sprzedaży 100 proc. udziałów w MPEC i 25 proc. – MPGK. Pytali dlaczego w poprzednim projekcie budżetu, który dostali w listopadzie, była wpisana kwota 54 mln zł, a teraz jest o 4 mln zł więcej. Urzędnicy spodziewają się jednak wyższych wpływów ze sprzedaży udziałów.

Radni pytali też o nadwyżkę operacyjną. Choć dokładnych wyliczeń jeszcze nie ma, skarbnik szacuje, że 2019 rok zamknął się 13 mln zł na plusie.

Opozycja dopytywała także o zaplanowaną dywidendę od spółek komunalnych w kwocie 1,9 mln zł i czy te pieniądze są realne, skoro spółki znajdują się w złej kondycji. Jasnej odpowiedzi dopiero na sesji udzielił sam prezydent Jakub Banaszek. Stwierdził, że spółki wychodzą na prostą, a najlepszym przykładem są Chełmskie Linie Autobusowe. Spółka, w porównaniu do poprzedniego roku, ma wynik lepszy o 2 mln zł.

Były też głosy dotyczące podwyżek płac w samym urzędzie. Piotr Malinowski przekonywał, że referent, który pracował za najniższą krajową, dziś zarabia mniej od nowo przyjętych do pracy urzędników. – To prowadzi do niesmaku wśród podległych pracowników. Ich osiągnięcia przez lata były niedoceniane – podkreślał.

Na sesji dyskusję rozpoczął Dariusz Grabczuk. – Budżet ambitny, ale mam trochę wątpliwości co do jego właściwej realizacji – mówił. – Budżet nie zabezpiecza w pełni potrzeb wszystkich jednostek, inwestycji jest bardzo dużo, należy zastanowić się, czy wszystkie uda się wykonać. W ubiegłym roku nie zrealizowano zadań na 18 mln zł. Niepokoją mnie wydatki na oświatę, jest za mało pieniędzy na MOSiR, żeby ta jednostka mogła normalnie funkcjonować. Dotacje dla placówek mogłyby być wyższe – przekonywał.

Prezydent Banaszek zapytał radnego, czy na pewno czytał budżet, czy też ktoś napisał mu to, co powiedział. – Inwestycji jest dużo, ale nie ma tego typu, jak pana sztandarowa od lat, czyli plac zabaw na Makowej. W tej kadencji to zadanie też zrealizuję, ale wy – zwrócił się do radnych – nas wspierajcie. Perspektywy są dobre, nigdy nie mieliśmy takiego poziomu dofinansowania. Spłaciliśmy pierwsze zadłużenia, mamy rekordową nadwyżkę, mimo że musieliśmy zapłacić ponad 1 mln zł odszkodowania za sprawę sprzed kilkunastu lat. Jeśli chodzi o wynagrodzenia, niemożliwe, by zabrakło pieniędzy na ten cel – dodał Banaszek.

– Proszę mnie źle nie zrozumieć, są obawy do realizacji budżetu. A boisko na Makowej jest od dawna. Kibicuję temu wszystkiemu i życzę, by ten budżet został zrealizowany – wtrącił Grabczuk.

O budżecie w ciepłych słowach mówił Mariusz Kowalczuk. – Jest dużo inwestycji, widzimy, jakie są potrzeby w Chełmie. Wpisano zadanie, o które zabiegałem, mianowicie projekt na przebudowę ulic Nadtorowej i Metalowej – stwierdził i zaapelował do radnych o więcej wiary w powodzenie budżetu.

Radny Sikora natomiast zwrócił uwagę prezydentowi, że niegrzecznie potraktował Dariusza Grabczuka, który miał prawo mieć wątpliwości. – Czy nie wolno przy panu prezydencie wyrazić swoich obaw? Budżet jest optymistyczny i chcemy, by był możliwy do zrealizowania. Jesteśmy mieszkańcami tego samego miasta i zależy nam nie tylko na inwestycjach infrastrukturalnych, ale również na inwestycji w człowieka. To, że radny Grabczuk upomniał się o wydatki w konkretnym dziale, świadczy o tym, że widzimy zagrożenie, że w trakcie roku trzeba będzie szukać dodatkowych pieniędzy na wynagrodzenia. Będziemy trzymać kciuki, by wszystko się powiodło, ale proszę pozwolić nam mieć wątpliwości – stwierdził Marek Sikora.

– Dziękuję za deklarację, a to, że zachowałem się w taki, a nie inny sposób, wynika z tego, iż zwiększyliśmy środki na kulturę fizyczną, choć radny Grabczuk mówi inaczej. Nie chcemy też zadłużać miasta, bo jeśli miasto nie będzie spłacać długu, to sobie z nim nie poradzimy. Przed nami wiele wyzwań. Za cztery lata powiemy, że jest mniej dziur, mamy lepszą infrastrukturę. Przypomnę, że jesteśmy jedynym miastem w województwie, które nie podniosło stawek podatków lokalnych i opłat za wywóz śmieci – odpowiedział prezydent.

W głosowaniu za budżetem opowiedziało się szesnastu radnych: wszyscy ze Zjednoczonej Prawicy oraz Mariusz Kowalczuk, Piotr Malinowski, Maciej Baranowski i Tomasz Otkała. Od głosu wstrzymało się czterech radnych Koalicji Obywatelskiej, a także Stanisław Mościcki. Radni Tomasz Kazimierczak i Agata Fisz nie uczestniczyli w obradach, ale ich nieobecność była usprawiedliwiona.

Wykaz zaplanowanych do realizacji inwestycji na 2020 rok zamieścimy w następnym wydaniu „Nowego Tygodnia”. (ps)