Całkiem nowe, a się sypią

Na ulicy Leśnej i Przy Lesie krawężniki rozsypały się jak babki z piasku

Mieszkańcy Adampola w Świdniku zwracają uwagę, że nawierzchnia kilku osiedlowych uliczek, choć stosunkowo nowa, nadaje się już do wymiany. – Kostka brukowa w wielu miejscach się zapada, podobnie jak studzienki, a krawężniki wprost się rozsypują – skarżą się. Miasto zapowiada naprawy.


– Nasza ulica, podobnie jak sąsiednie, była budowana w 2012 albo 2013 roku, więc można powiedzieć, że jest w miarę nowa. Niestety tego nie widać. Praktycznie wszystkie krawężniki są do połowy rozkruszone. Rozsypują się jakby były z piachu. Podobnie jest z nawierzchnią ulicy i chodników. Kostka brukowa odkrusza się z wierzchu i z każdą zimą niszczeje coraz bardziej – mówi mieszkaniec ulicy Przy Lesie.

Świdniczanin przypuszcza, że materiały budowlane, których użyto do budowy ulicy były słabej jakości lub wręcz wadliwe.

– Albo ktoś nie dał uplastyczniacza do betonu, albo dał za mało cementu i ten beton nie spełnia wymogów. Są w mieście ulice, na których kostka leży po 20 lat i nic się jej nie dzieje. Nasza ma ledwo 10 i w wielu miejscach nadaje się do wymiany. Zgłaszałem to w Ratuszu, kiedy ulica była jeszcze objęta gwarancją wykonawcy, część kostki wtedy wymienili, ale krawężników już nie. Prosiłem też, aby sprawdzili, kto wystawił atest na tę kostkę, ale się nie doczekałem – mówi Czytelnik.

Powykruszana kostka brukowa to nie jedyny problem mieszkańców tej części miasta. Zwrócono nam również uwagę, na to, że nawierzchnia w kilku miejscach się zapada. Najbardziej widoczne – jak wskazuje nasz Czytelnik – ma być to na ul. Leśnej, przy studzienkach kanalizacyjnych.

– Raz już były poprawiane, ale teraz znów się zapadają. Problem wynika z tego, że te studzienki są po prostu nieszczelne. Najpierw należałoby zająć się nimi – uważa świdniczanin.

W ubiegłym tygodniu nawierzchnia ul. Przy Lesie w Świdniku w kilku miejscach została rozkopana. Miało to związek z doprowadzaniem sieci gazowniczej do posesji, na której powstaje dom.

– Kiedy budowano naszą i kilka sąsiednich ulic kładziono sieć kanalizacyjną, przebudowywano instalację gazową i elektryczną, ale nikt wtedy nie pomyślał, aby pociągnąć je do końca ulicy. Działki były już wtedy podzielone, więc można było założyć, że wcześniej czy później ktoś zechce się tu budować, ale tego nie zrobiono; działki na końcu ulicy, po lewej i po prawej stronie zostały bez sieci, a wystarczyło pociągnąć same rury i kable w ziemi bez żadnych szafek, bez żadnego uzbrojenia. Dziś kiedy sąsiad się buduje, niestety trzeba rozbierać kostkę, kopać i znów robią to tylko do jednej posesji. To kompletny bezsens. Koszt zrywania nawierzchni czy robienie przewiertów jest na pewno większy, niż pociągnięcie trochę kabla i rury w 2013 roku. Widać, że Urząd Miasta i projektant tego nie przemyśleli – uważa nasz Czytelnik.

Zapytani o tę sprawę urzędnicy tłumaczą, że ciężko odnieść się im do projektów, które powstały ponad dekadę temu.

– Zapewne istniały jakieś obiektywne przesłanki, że tej sieci tam nie położono. Nie było zabudowy, bądź drogi lub podziału działek. Jeśli chodzi o prace remontowe, oczywiście w miarę możliwości będą realizowane. Planujemy pozimowe przeglądy i będziemy reperować, to co wymaga naprawy – zapewnia Urząd Miasta Świdnik.

w

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here