Covid wdarł się do Nowin

fot. Google Maps, Robert Lewicki

Dom Pomocy Społecznej w Nowinach długo opierał się przed koronawirusem i bez żadnego przypadku przeszedł pierwszą falę pandemii. Niestety, w minionym tygodniu u jednej z podopiecznych potwierdzono Covid-19. Ale w DPS dzieje się więcej. Dyrektora, który od ponad miesiąca jest na zwolnieniu lekarskim, ma ktoś zastąpić.

Od początku pandemii koronawirusa to podopieczni domów pomocy społecznej byli szczególnie narażeni. Większość z pensjonariuszy to osoby w podeszłym wieku, często z przewlekłymi chorobami, które są najmniej odporne na Covid-19. Dzięki wprowadzonym zasadom i obostrzeniom, często kontrowersyjnym i budzącym niechęć wśród pracowników, największy DPS w powiecie chełmskim uchował się od zakażeń. Podczas pierwszej fali pandemii nie stwierdzono zachorowania u nikogo spośród 200 mieszkańców Nowin i ponad 150 pracowników.

Ale nie udało się tego utrzymać. Już w minionym tygodniu potwierdzono pierwszy przypadek zachorowania. Stało się to po tym, jak jedna z pensjonariuszek dostała udaru i trafiła do szpitala w Lublinie.

– Nasza podopieczna trafiła do szpitala w Lublinie w miniony poniedziałek, ale informację o tym, że jest zarażona, DPS otrzymał dopiero w czwartek – mówi Marcin Kopciewicz, dyrektor DPS w Nowinach.

Istnieje ryzyko, że kobieta była już chora przed wyjazdem z Nowin. Podopieczni mają różne dolegliwości i transportowani są do szpitali na zabiegi. Mimo zachowywania środków ostrożności o zakażenie nie jest trudno przy takich wyjazdach. Ale nie jest wykluczone, że do zakażenia mogło dojść już w szpitalu w Lublinie.

– Powiadomiliśmy sanepid a od pracowników z bloku, na którym przebywała chora, będą pobierane wymazy do badań – mówi dyrektor Kopciewicz.

Ze względów bezpieczeństwa sanepid kazał wytypować osoby, które miały bezpośredni kontakt z chorą i je odizolować. Pracownicy poszli na domową kwarantannę. Pacjenci zostali odizolowani od innych. Ale poszła plotka, że zakażona jest też pokojowa z kolejnego pawilonu.

– Na razie nie ma symptomów zachorowań. Spośród innych podopiecznych i pracowników nikt nie ma gorączki i innych grypopodobnych objawów – mówił nam w miniony piątek dyrektor, który sam od ponad miesiąca jest na zwolnieniu lekarskim i przyznaje, że w związku z chorobą prawdopodobnie jeszcze długo do pracy nie wróci. Zgodnie ze statutem placówki zastępuje go Grzegorz Brudnowski. Jednak od głównego księgowego nie sposób dowiedzieć się o tym, co dzieje się w DPS.

Osobą faktycznie zarządzającą jednostką pod nieobecność Kopciewicza jest Aneta Lipiec, kierownik zespołu terapeutyczno-opiekuńczego, która ma m.in. specjalizację z pomocy społecznej. I to o niej mówiło się, że starosta powierzy jej pełnienie obowiązków dyrektora DPS do czasu powrotu M. Kopciewicza do pracy. W tej sprawie podobno rozmawiał w piątek z dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Krystyną Kopczyńską. (bf)