Czuje się poniżony przez lekarza

Piotr Bałabaj z Krasnegostawu poskarżył się krasnostawskiej prokuraturze na jednego z lekarzy zatrudnionych w SP ZOZ. – Od początku zachowywał się wobec mnie niewłaściwie, lekceważąco, sugerował, że jestem chory psychicznie – żali się mężczyzna. Prokuratura sprawę umorzyła.

13 września Piotr Bałabaj z Krasnegostawu w prokuraturze złożył wniosek o ściganie jednego z lekarzy zatrudnionych w krasnostawskim szpitalu. Czytamy w nim m.in. – Od 2006 r. leczę się na serce i cukrzycę. W przeszłości miałem trzy zawały serca, z których dwa pierwsze przechodziłem i zdiagnozowano je dopiero po badaniach wstępnych. Z powodu złego samopoczucia byłem w tym roku trzy razy w szpitalu, m.in. w czerwcu, lipcu i sierpniu – pisze Bałabaj. 68-latek 14 sierpnia po raz kolejny fatalnie się poczuł. Do szpitala zabrało go pogotowie.

– Czułem wtedy duże osłabienie i brakowało mi powietrza. Przez kilka dni byłem nieprzytomny – dodaje. Bałabaj trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii, gdzie uratowano mu życie. – Za co jestem wdzięczny – podkreśla mężczyzna. Potem pan Piotr został przeniesiony na oddział internistyczny i tam zaczęły się, według niego, jego kłopoty. Mieszkaniec Krasnegostawu twierdzi, że jeden z lekarzy od początku „zachowywał się wobec mnie niewłaściwie”.

– Moim zdaniem zlecał mi niewłaściwe badania, mówił, że mam białaczkę, anemię, zlecał prześwietlenia płuc pomimo tego, że w czerwcu wykonałem to badanie i nie wykazało ono żadnych zmian chorobowych. Według mnie prześwietlenie to jest szkodliwe, i nie należy często wykonywać tego badania. W czasie wizyty lekarz (…) zachowywał się wobec mnie lekceważąco, wykonywał gesty, że mam problemy psychiczne. Taka sytuacja miała miejsce jeden raz i było to na sali.

Nie wiem czy inni pacjenci zwrócili na to uwagę – opowiada. 68-latek dodaje, że mieszka z dwoma niepełnosprawnymi, dorosłymi już synami. – Obydwaj uczęszczają do Środowiskowego Domu Samopomocy, są upośledzeni umysłowo. Przez okres pobytu w szpitalu obawiałem się o ich bezpieczeństwo. Lekarz (…) tego nie rozumiał i mówił żebym wynajął sobie prywatnego opiekuna.

Ja znam swoje prawa i wiem, że po 8 dniach mogę wyjść ze szpitala i nie jest to równoznaczne z wypisem na własne żądanie – czytamy. Według mężczyzny w SP ZOZ w Krasnymstawie celowo przeciąga się szpitalne pobyty pacjentów, żeby uzyskać refundację. – Dodaję, że w czasie pobytu w szpitalu miałem zlecone inne leki. Kiedy zapytałem (…) o informację, jakie to leki, lekarz stwierdził, że mam brać to, co w kieliszku.

Mówiłem, że dotychczas brałem inne leki i dlatego on powinien mnie poinformować o zmianie. Ten lekarz jest zarozumiały i arogancki (…). Uważam, że powinienem zostać skonfrontowany z lekarzem (…). W moim odczuciu byłem poniżony i upokorzony jego zachowaniem – przekonuje Piotr Bałabaj. Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania w tej sprawie. W uzasadnieniu tej decyzji czytamy m.in.:, że mężczyzna był leczony prawidłowo, sam odmawiał przyjmowania leków oraz insuliny.

– W kolejnych dniach Piotr Bałabaj zgłosił dolegliwości ze strony układu moczowego wobec czego zostały zaplanowane szczegółowe badania diagnostyczne. Wymieniony nie zaakceptował wyznaczonego dla nich terminu oraz – pomimo wyraźnych przeciwwskazań medycznych – żądał wypisania do domu. Ostatecznie na żądanie został wypisany 30 sierpnia przed ustaleniem optymalnego leczenia kardiologicznego, diabetologicznego raz urologicznego. Jednocześnie pacjent odmówił złożenia podpisu na oświadczeniu dotyczącym trybu wypisu na własne życzenie – tłumaczy jeden ze śledczych. (ik)