Chełmscy urzędnicy odpowiedzieli jednemu z mieszkańców na jego wniosek o udostępnienie informacji publicznej m.in. w sprawie kondycji finansowej miasta. Wnioskodawca uważa, że zamiast konkretnej strategii na rozwój Chełma otrzymał od urzędników „serię wymówek”. – Naszą odpowiedzią nie będzie polityczny hałas. Naszą odpowiedzią są i pozostaną konkretne działania – piszą chełmscy urzędnicy.
Niedawno informowaliśmy w „Nowym Tygodniu”, że rosnące zadłużenie Chełma zaczyna zauważać i niepokoić coraz więcej mieszkańców, a jeden z Chełmian – Tomasz Kozłowski – złożył 13 lipca br. do ratusza wniosek o udostępnienie informacji publicznej, żądając od włodarzy konkretnych odpowiedzi między innymi w sprawie sytuacji finansowej, ale też gospodarczej oraz demograficznej Chełma. Ostatnio T. Kozłowski opublikował na swoim fejsbukowym profilu odpowiedź, którą otrzymał z ratusza. Chełmscy urzędnicy zapewnili, że wszystkie dane są przez nich udostępniane, można łatwo je odnaleźć na stronie BIP UM Chełm i nie ma potrzeby wykorzystywać do tego jako instrumentu informacyjnego wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Na pytania dotyczące wyludniania miasta i w zakresie polityki demograficznej i migracyjnej urzędnicy informują m.in., że miasto w latach 2018-2025 realizowało działania służące zwiększaniu atrakcyjności Chełma jako miejsca zamieszkania, pracy i prowadzenia działalności gospodarczej, ale nie posiada instrumentów prawnych umożliwiających nakazanie mieszkańcom pozostanie w Chełmie ani bezpośrednie wpływanie na ich decyzje dotyczące miejsca nauki, pracy czy zamieszkania. Urzędnicy piszą, że rolą samorządu jest tworzenie możliwie najlepszych warunków rozwoju, natomiast indywidualne decyzje migracyjne pozostają poza zakresem jego kompetencji.
T. Kozłowski zapytał też urzędników, w jaki sposób dynamiczny wzrost zadłużenia miasta obserwowany w latach 2018–2025 oraz prognozowany na koniec 2026 roku (na kwotę przekraczającą 300 mln zł) „wpłynie na elastyczność budżetową i realne możliwości finansowania przez miasto bezpośrednio programów stymulacji gospodarczej”. W odpowiedzi czytamy, że na koniec czerwca br. zadłużenie długoterminowe miasta wyniosło około 197 mln zł, a „wzrost zadłużenia pozostaje bezpośrednio związany z realizacją szerokiego programu inwestycyjnego”. W odpowiedzi czytamy, że finansowanie dłużne przeznaczane jest wyłącznie na wkład własny do inwestycji oraz realizację przedsięwzięć rozwojowych, a nie na bieżącego funkcjonowania miasta. Urzędnicy wskazują, że w latach 2019-2026 Miasto Chełm zrealizowało lub realizuje inwestycje o łącznej wartości około 700–800 mln zł. Przestawiają też stan zobowiązań długoterminowych na dzień 31 grudnia poszczególnych lat, który przedstawiał się następująco: 2018 – 162 500 000,00 zł; 2019 – 157 500 000,00 zł; 2020 – 157 500 000,00 zł; 2021 – 158 500 000,00 zł; 2022 – 150 500 000,00 zł; 2023 – 144 192 400,00 zł; 2024 – 137 672 350,00 zł; 2025 – 198 232 917,88 zł. Według prognozy urzędników na koniec 2026 r. zadłużenie miasta wynieść ma 300 716 452,88 zł.
Chełmscy urzędnicy w ten sposób reasumują swoją odpowiedź: „Procesy demograficzne nie rozpoczęły się w Chełmie wczoraj i nie są zjawiskiem dotyczącym wyłącznie naszego miasta. Są rezultatem wieloletnich przemian społecznych i gospodarczych, sytuacji na rynku pracy, polityki państwa oraz indywidualnych decyzji mieszkańców. Samorząd może i powinien tworzyć warunki sprzyjające pozostawaniu ludzi w mieście, ale nie może podejmować za nich decyzji życiowych. Podobnie jest z przedsiębiorcami. Miasto może przygotowywać tereny inwestycyjne, rozwijać infrastrukturę, prowadzić promocję gospodarczą, zapewniać sprawną obsługę inwestorów i stosować instrumenty wsparcia. Nie może jednak decydować za prywatne firmy, gdzie zainwestują, ilu pracowników zatrudnią, jakie wynagrodzenia zaoferują ani jaki profil zatrudnienia wybiorą. Sugestia, że samorząd odpowiada za autonomiczne decyzje biznesowe przedsiębiorców, świadczy albo o niezrozumieniu zasad gospodarki, albo o świadomym upraszczaniu rzeczywistości na potrzeby bieżącego sporu politycznego”.
W odniesieniu do finansów miasta chełmscy urzędnicy podkreślają, że w latach 2018-2024 zobowiązania długoterminowe Chełma zostały obniżone ze 162,5 mln zł do 137,67 mln zł, a ich wzrost nastąpił później i powinien być oceniany wraz z celami finansowania, harmonogramem spłat, wysokością dochodów oraz ustawowymi wskaźnikami bezpieczeństwa. Urzędnicy zapewniają, że relacja wysokości zobowiązań przypadających do spłaty w poszczególnych latach do planowanych dochodów bieżących, określona w ustawie z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, pozostaje zachowana.
– Można krytykować władze miasta – piszą w swej odpowiedzi chełmscy urzędnicy. – Można przedstawiać inne pomysły i domagać się dyskusji. Nie można jednak zastępować rzetelnej debaty insynuacją, że samorząd ponosi odpowiedzialność za zjawiska pozostające poza jego kompetencjami, ani przedstawiać danych w sposób pomijający ich rzeczywisty kontekst.
Naszą odpowiedzią nie będzie polityczny hałas. Naszą odpowiedzią są i pozostaną konkretne działania: rozwój infrastruktury, bezpłatny transport publiczny, rozbudowa oferty inwestycyjnej, obsługa przedsiębiorców, współpraca z instytucjami gospodarczymi, rozwój przestrzeni dla biznesu oraz inwestowanie w jakość życia mieszkańców. Jesteśmy gotowi na każdą poważną rozmowę o przyszłości Chełma. Oczekujemy jednak, że będzie to rozmowa oparta na faktach, znajomości kompetencji samorządu i odpowiedzialności za wypowiadane słowa a nie na próbie stworzenia politycznego oskarżenia z pytań formalnie przedstawionych jako wniosek o informację publiczną.
Wnioskodawca: moje pytania to nie oskarżenie
T. Kozłowski uważa, że zamiast konkretnej strategii na rozwój miasta otrzymał całą serię wymówek, odsyłania do GUS-u i zarzutów, że merytoryczne pytania mieszkańców o finanse to „polityczny hałas”.
– Czarno na białym potwierdziły się prognozy dotyczące finansów – mówi T. Kozłowski. – Z oficjalnej tabeli nadesłanej przez Urząd wynika, że zadłużenie długoterminowe Chełma na koniec 2026 roku ma wynieść rekordowe 300 716 452,88 zł, to skok o ponad 160 milionów w zaledwie dwa lata! Co więcej, z dokumentu dowiadujemy się, jak wyglądają realne, własne dochody miasta: na koniec 2025 roku wpływy z podatku PIT wyniosły 229 124 515,48 zł (co stanowiło 57,50% dochodów własnych), natomiast z podatku CIT od firm zaledwie 4 758 643,93 zł, czyli skromne 1,19 proc. Ratusz tłumaczy, że rosnący dług to wkład własny do inwestycji i że zachowano wszelkie wskaźniki ostrożnościowe. Jednak przy tak niskim udziale dochodów z CIT od lokalnego biznesu, same ustawowe wskaźniki nie spłacają rat ani odsetek, a przekroczenie bariery 300 milionów złotych długu na lata drastycznie obciąży budżet miasta i kieszenie nas wszystkich.
Według T. Kozłowskiego urzędnicy w „zadziwiający” sposób podchodzą do tematu wyludniania miasta.
– Zapytani o medianę wieku mieszkańców odpowiedzieli, że nie prowadzą takich rejestrów ani analiz, odsyłając nas do ogólnych danych GUS-u oraz dodając, że miasto nie ma instrumentów prawnych, by „nakazać mieszkańcom pozostanie” – mówi nasz rozmówca. – Przecież nikt od Ratusza nie oczekuje wydawania dekretów ani nakazów! Oczekujemy jednak, że władza zarządzająca ponad 50-tysięcznym miastem posiada własne, bieżące analizy demograficzne. Jak Ratusz chce skutecznie walczyć z wyludnianiem Chełma, skoro nawet nie bada podstawowych wskaźników wieku swoich mieszkańców. To samo dotyczy miejskich ulg podatkowych i wsparcia dla biznesu. Gdy zapytaliśmy, ile nowych firm i stabilnych miejsc pracy powstało dzięki tym instrumentom, Urząd przyznał, że nie prowadzi takich ewidencji ani statystyk. Obniżamy wpływy do budżetu miasta, ale nie sprawdzamy, czy przyniosło to jakikolwiek realny efekt dla rynku pracy. Jeśli wydaje się publiczne pieniądze, mierzenie ich efektywności powinno być standardem, a nie zbędną biurokracją. Na sam koniec Ratusz zarzucił mi „tworzenie politycznego oskarżenia”.
T. Kozłowski zapewnia, że jego wniosek nie był ani złośliwy, ani polityczny.
– Chciałem po prostu wiedzieć, na jakich twardych danych operuje miasto przy podejmowaniu strategicznych decyzji – mówi Kozłowski. – Merytoryczne pytania o finanse i przyszłość Chełma to nie oskarżenie, lecz podstawowe prawo każdego obywatela. Jeśli władza na pytania o 300 milionów złotych długu i ucieczkę młodych ludzi reaguje atakiem osobistym, to pokazuje tylko brak merytorycznych argumentów. Mieszkańcy Chełma zasługują na przejrzystość, twarde dane i odpowiedzialne gospodarowanie, a nie na 9 stron uników.










