Dziwne manewry Honoraty Słomiany

Honorata Słomiany

Polityka lokalna rzadko bywa wolna od paradoksów, ale działania Honoraty Słomiany z włodawskich struktur Polski 2050 Szymona Hołowni coraz częściej budzą konsternację nawet wśród uważnych obserwatorów samorządowej sceny we Włodawie. Jeszcze niedawno była kontrkandydatką burmistrza Wiesława Muszyńskiego w wyborach samorządowych. Przegrała, deklarując chęć budowania „nowej jakości” w lokalnej polityce. Dziś jednak jej aktywność coraz trudniej jednoznacznie przypisać do jakiejkolwiek spójnej linii programowej.

W ostatnich tygodniach Honorata Słomiany chwaliła się w mediach społecznościowych spotkaniami zarówno z burmistrzem reprezentującym Lewicę, jak i z prawicowym starostą powiatu włodawskiego. Kulminacją tych kontaktów była wspólna wizyta u wicewojewody lubelskiego. Relacje z tych wydarzeń opatrzyła hasłami o „działaniu dla dobra i bezpieczeństwa regionu”. Brzmi szlachetnie, problem w tym, że zabrakło konkretów, a polityczna mozaika tych spotkań rodzi więcej pytań niż odpowiedzi.

Czy mamy do czynienia z ponadpartyjną współpracą dla dobra wspólnego, czy raczej z próbą budowania wizerunku osoby „od wszystkiego i ze wszystkimi”? Trudno nie odnieść wrażenia, że Słomiany porusza się jednocześnie po kilku politycznych orbitach, starannie unikając jasnych deklaracji. W praktyce oznacza to spotkania z każdym, kto aktualnie sprawuje władzę, niezależnie od barw partyjnych i wcześniejszych sporów.

Wątpliwości pogłębia fakt, że Honorata Słomiany ubiega się obecnie o stanowisko dyrektora Poleskiego Parku Narodowego. W tym kontekście jej nagła intensyfikacja kontaktów z kluczowymi postaciami lokalnej i regionalnej władzy może być odbierana jako coś więcej niż zwykła troska o region. Nawet jeśli intencje są czyste, to polityczna symbolika takich działań jest trudna do zignorowania. Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy aktywność liderki Polski 2050 we Włodawie wywołuje kontrowersje.

Zgodnie z tymi nieoficjalnymi, lecz powtarzającymi się relacjami, Honorata Słomiany miała prowadzić rozmowy z jednym z członków zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie, starając się przekonać go do nieprzyznania pożyczki dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej we Włodawie. I do takiej odmowy dochodziło. Po ubiegłotygodniowym tekście o spotkaniu z burmistrzem Muszyńskim, gdzie padła sugestia, że była jakaś współpraca w sprawie MPGK, pojawiły się oburzone głosy sugerujące, że było wręcz odwrotnie. Jeśli takie zakulisowe starania o nieudzielenie dotacji włodawskiemu MPGK rzeczywiście miały miejsce, trudno je pogodzić z deklaracjami o działaniu ponad podziałami i w interesie mieszkańców.

Dziś, przynajmniej w przekazie medialnym, prezentuje się ona jako partnerka do rozmów i współpracy z tymi samymi strukturami władzy. Hasła o „dobru regionu” i „bezpieczeństwie” brzmią atrakcyjnie, lecz pozostają bez przełożenia na konkretne działania. W lokalnej polityce, zwłaszcza w niewielkich społecznościach, pamięć bywa długa. A polityczna dwuznaczność i brak jakiegokolwiek kręgosłupa, nawet jeśli chwilowo wygodna, rzadko bywa strategią długofalowo skuteczną. (pb)