Gmina krytykuje, powiat odbija piłeczkę

Na sesji budżetowej (29 grudnia ub.r.) radni Gminy Urszulin więcej czasu niż samemu budżetowi poświęcili krytyce władz powiatu, w czym przodowali przewodniczący rady i wójt. – Niektóre uwagi były naprawdę absurdalne i warto najpierw uderzyć się we własną pierś – komentuje członek zarządu powiatu włodawskiego Adam Panasiuk, mieszkający w gminie Urszulin.

O uchwalonym przez radnych budżecie gminy Urszulin pisaliśmy w poprzednim numerze. Na sesji to jednak nie debata nad rocznym planem dochodów i wydatków zajęła najwięcej czasu, ale pretensje pod adresem władz powiatu włodawskiego. Wójt Tomasz Antoniuk i przewodniczący rady Tomasz Kamela wytykali starostwu brak remontu dróg powiatowych na terenie gminy, niebudowanie dróg asfaltowych w ramach programu scaleń i organizowanie zebrań scaleniowych o niedogodnej dla mieszkańców godzinie (najczęściej są o godz. 11) oraz ignorowanie przez zarząd powiatu zaproszeń do udziału w sesjach rady gminy. Przewodniczący Kamela obwinił nawet powiat o „zbieranie podatków od nieruchomości wśród mieszkańców gminy”. Skargom pod adresem powiatu przysłuchiwali się nie tylko radni i urzędnicy, ale również sołtysi.

Zarzuty poważne, ale włodarze powiatu twierdzą, że – obserwując relację z sesji online – słuchali ich z dużym zdziwieniem, bo w ich ocenie sprawy mają się zgoła inaczej.

– Niektóre zarzuty, które padły z usta pana przewodniczącego Kamela, są wręcz absurdalne – mówi Adam Panasiuk, mieszkający w Gminie Urszulin, członek zarządu powiatu włodawskiego. – Przewodniczący Kamela już chyba przez 8 lat ustala wraz z innymi radnymi gminnymi wysokość podatku od nieruchomości, a na sesji atakuje powiat, że wzywa do płacenia tego podatku! Chcę stanowczo podkreślić, że powiat nie pobiera żadnych podatków lokalnych.

Wszystkie podatki lokalne, w tym podatek od nieruchomości, wpływają do gminy, a organem wzywającym do ich zapłaty może być wyłącznie wójt. A więc powiat do niczego nie wzywa, a jedynie informuje o zmianach, jakie zostały wprowadzone w Ewidencji Gruntów i Budynków. Trudno mi pojąć, że przewodniczący nie wie tego i rozpowszechnia wśród mieszkańców taką dezinformację. Każdy, kto nie zgadza się ze zmianami w aktualizacji EGiB, może do nas wystąpić i my weryfikujemy taką sprawę ponownie. W wielu przypadkach udało się już ponownie zmienić EGiB na korzyść rolnika.

Panasiuk odpiera również zarzuty dotyczące braku inwestycji drogowych i scaleniowych. – Zapraszam pana Kamelę na zebrania scaleniowe. Są otwarte, choć oczywiście z prawem głosu są jedynie uczestnicy scalenia, czyli osoby posiadające nieruchomości na omawianym obszarze. Każde zebranie trwa tak długo, aż wyjaśnimy wszelkie wątpliwości uczestników. Przykre jest, że – choć jeszcze tak naprawdę nie zaczęliśmy zagospodarowania poscaleniowego – na sesjach i zebraniach wiejskich opowiadane są przez wójta i przewodniczącego historie, jakoby powiat chciał zabrać ludziom pieniądze z dróg – mówi członek zarządu powiatu włodawskiego.

– Mamy ok. 14 mln zł na wykonanie dróg poscaleniowych. Im szybciej zaczniemy budowę, tym więcej wybudujemy, bo przy obecnej inflacji wartość rzeczywista dotacji maleje i na to nie mamy wpływu. Nie wymagamy od gminy ani złotówki, chcemy jedynie, by nasze postępowania w zakresie tworzenia dokumentacji były przez wójta prowadzone w terminie i bez naruszania prawa. A tak niestety nie jest, przez co już o kilka miesięcy musimy przesunąć przeprowadzenie procedury przetargowej na budowę dróg.

Przedstawiciel władz powiatowych odbija również piłeczkę w sprawie braku wspólnych inwestycji drogowych gminy z powiatem.

– Nie pamiętam, kiedy ostatnio wójt czy przewodniczący byli u starosty w celu omówienia jakiejkolwiek inwestycji na drogach powiatowych. Przedstawiciela gminy w starostwie nie widziałem już chyba ze dwa lata. Trudno rozmawiać o wspólnych zamierzeniach przy totalnym bojkocie powiatu ze strony wójta – kontratakuje A. Panasiuk. (pk)