Kampania wyborcza z Majorki

Była już kampania wyborcza prowadzona z balonu, z samolotu, jednak z Majorki jeszcze chyba nie. A taką prowadzi radny powiatowy Mariusz Zańko. Właśnie wyjechał na tę wyspę i poprzez portal społecznościowy pokazuje siebie i plenerowe widoki, jednocześnie prezentując stamtąd swoją wyborczą ulotkę.

Jeden z najaktywniejszych włodawskich samorządowców – Mariusz Zańko – postanowił „udziwnić” kampanię wyborczą i prowadzi ją z… Majorki, dokąd wyjechał zapewne w celach stricte turystycznych. Na jego portalu samorządowym pełno jest jego zdjęć z tej pięknej wyspy, w tym tak wyborczych, jak z… kuflem piwa. Warto dodać, że jego klubowy kolega (PiS) – Wiesław Holaczuk – promował się niedawno na portalu swoją wizytą na Teneryfie. Czyżby to już taki standard, że głosy zbiera się tam, gdzie zwykły nigdy nie poleci?

Postawę radnego M. Zańki niepochlebnie komentują niektórzy samorządowcy. – To my tu latamy i zbieramy listy poparcia, a on siedzi sobie na Majorce – mówią zdegustowani. – Aż dziwne, że tak wytrawny samorządowiec nie wie, jak się w takiej sytuacji zachować. Nikt mu przecież nie broni wyjazdu za własne pieniądze, dokąd chce, ale żeby się tym chwalić podczas kampanii wyborczej, to już po prostu niesmaczne. Raczej mu to nie pomoże.

Niektórzy mieszkańcy także uważają to raczej za brak politycznego wyczucia: – To chyba nie po to mamy na niego głosować, żeby ten potem jeździł tam, gdzie przeciętny włodawianin nigdy nie poleci. Widocznie umiaru już nie ma i chęć zaistnienia w internecie zdecydowanie przysłania racjonalne myślenie.

Ale są i tacy, którym Majorka nie przeszkadza. – No i dobrze, że pojechał. Po co nam kandydat co poza Włodawę nosa nie wyściubił? – komentują.

Wyborcy za miesiąc zdecydują, czy ta nowatorska forma promocji ma przyszłość. (pk)