Kontrowersje wokół „Lalusia” i jego pomnika

W sierpniu ubiegłego roku Rada Miasta Świdnik zdecydowała o nadaniu im. Józefa Franczaka ps. „Laluś” nowo powstałemu rondu u zbiegu ulic Racławickiej, Kosynierów i Głogowej. Uchwałę poparło 12 radnych klubu burmistrza Jaksona, 5 radnych Koalicji Obywatelskiej i 3 radnych klubu Świdnik Wspólna Sprawa. OD głosu wstrzymał się tylko Mariusz Wilk (ŚWS)

Stowarzyszenie Świdnik Wspólna Sprawa sprzeciwia się budowie w Świdniku pomnika Józefa Franczaka ps. „Laluś”. To reakcja na publikację historyka IPN Sławomira Poleszaka, która stawia pod znakiem nieskazitelny życiorys ostatniego partyzanta Rzeczpospolitej.

O planach postawienia w pobliżu ronda im. Żołnierzy Wyklętych, a dokładnie na pasie zieleni rozdzielającym al. Armii Krajowej, postumentu z popiersiem Józefa Franczaka starostwo poinformowało w listopadzie ubiegłego roku. Środki na budowę pomnika mają pochodzić z rezerwy celowej premiera. – Moglibyśmy te środki dostać już teraz, ale musielibyśmy wydać je do końca roku. Nie da się w tak krótkim czasie przygotować projektu i postawić pomnika, więc uzgodniliśmy z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, że wystąpimy o tę dotację w przyszłym roku, a pomnik powstanie najpóźniej do końca 2021 r. – wyjaśniał wówczas Łukasz Reszka, starosta świdnicki.

Tymczasem kilka tygodni później, w roczniku lubelskiego oddziału IPN ukazał się artykuł autorstwa dr Sławomira Poleszaka pt. „Czy okupacyjna przeszłość sierż. Józefa Franczaka „Lalusia” miała wpływ na powojenne losy „ostatniego zbrojnego”?”. Historyk, który od ponad 20 lat prowadzi badania nad życiorysem Józefa Franczaka i dotąd przedstawiał go w nienagannym świetle, przytacza zeznania świadków i dokumenty Urzędu Bezpieczeństwa, według których Franczak pozostawał po wojnie w ukryciu, ponieważ obawiał się konsekwencji za zbrodnie dokonane w czasie okupacji na Żydach. Według materiałów, do których dotarł historyk „Laluś” w 1943 roku miał m.in. zastrzelić dwóch żydowskich partyzantów, wydać Niemcom żydowskiego krawca oraz pobić i zastraszać polską rodzinę, która pomagała ukrywać się Żydom.

Poleszak już na wstępie swojego artykułu wyraźnie zaznaczył, że sprawa wymaga dalszych badań, ponieważ nie ma pewności, że materiał gromadzony przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa i milicję nie został spreparowany, a zeznania wymuszone, ale publikacja wywołała prawdziwą burzę. Marek Franczak, syn żołnierza wyklętego, nazwał zaprezentowane przez autora ustalenia pomówieniami uzyskanymi w wyniku nacisków milicji i UB, a według niego jeśli faktycznie doszło do zabicia żydowskich partyzantów, to na pewno w akcie samoobrony. Franczak dziwi się zmianie poglądów – jak to określa – dr. Poleszaka na temat jego ojca i sugeruje mu spotkanie z Marianną Krasnodębską, Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata, która doskonale znała jego tatę i jego historię.

Na prośbę Marka Franczaka, dr Michał Skwarzyński z Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL przygotował analizę, w której stwierdza, że przypisywanie „Lalusiowi” zbrodni na Żydach to „celowe szkalowanie bohatera bez żadnych dowodów w materiale historycznym” i „zorganizowana akcja wykorzystania plotek UB w jego dyskredytacji”. – Materiały prasowe, które pojawiły się na temat pana Franczaka, naruszają bardzo, w sposób poważny, dobra osobiste jego syna jak i naruszają tak naprawdę dobra osobiste wszystkich patriotów – komentuje Skwarzyński, którego opracowanie udostępniło na swojej stronie internetowej Radio Maryja.

Od publikacji dr. Poleszaka odcina się również Marcin Krzysztofik, dyrektor oddziału IPN w Lublinie.

– Absolutnie nie jest to oficjalne stanowisko Instytutu Pamięci Narodowej w tej sprawie – tłumaczy. – W wielu tych dokumentach, na które powołuje się dr Poleszak, są sprzeczne informacje – ocenia.

Z kolei prof. Rafał Wnuk z Katedry Historii i Historiografii Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej KUL, broni artykułu Sławomira Poleszaka. Twierdzi, że jego praca jest efektem dokładnie przeprowadzonej kwerendy dokumentów. – Artykuł dr. Poleszaka nie stawia żadnych radykalnych tez, nie twierdzi, że jego badania są ostateczne i zakończone – tłumaczy Wnuk, który liczy także na to, że sprawa zachęci innych historyków do badań w tym temacie.

Na wyniki takich badań nie zamierzają jednak czekać członkowie stowarzyszeń patriotycznych, które skierowały petycję do prezydenta RP, premiera, prezesa IPN i Urzędu ds. kombatantów, w której domagają się podjęcia szybkich działań w celu obrony dobrego imienia „Lalusia”.

Z kolei Stowarzyszenie „Świdnik Wspólna Sprawa”, na czele z powiatowym radnym Jakubem Osiną, po ukazaniu się publikacji Poleszaka zaprotestowało przeciwko postawieniu w Świdniku pomnika „Lalusia”. – Pytamy wprost czy osoba, która dopuściła się takich czynów zasługuje, by ją aż tak honorować? To wstyd dla całego miasta i ludzi, którzy na siłę szukają sobie bohaterów, wśród osób absolutnie nie zasługujących na takie określenie – napisało ŚWS na swoim profilu na Facebooku, a Osina poszedł jeszcze dalej, określając pomysł postawiania pomnika Franczakowi, którego nazwał antysemitą i zabójcą – hańbą, co spotkało się z ostrą reakcją internautów.

Starostwo zapewnia, że plany budowy pomnika są jak najbardziej aktualne.

– Artykuł pana Sławomira Poleszaka nie będzie mieć wpływu na nasze plany – zapowiada starosta świdnicki, Łukasz Reszka. – Obecnie przygotowujemy wniosek o dotację na budowę pomnika. Chcemy go złożyć jeszcze w tym miesiącu. Gdy tylko otrzymamy informacje, czy projekt otrzyma wsparcie, przystąpimy do jego realizacji. W związku z tym, że pomysł zakłada stworzenie autorskiego popiersia Józefa Franczaka, trzeba liczyć się z tym, że prace mogą potrwać parę miesięcy.

Postawienie pomnika to nie pierwsza inicjatywa upamiętnienia w Świdniku Józefa Franczaka. W sierpniu ub.r. miejscu radni nadali jego imię jednemu ze świdnickich rond, o co wnioskowało Stowarzyszenie Zwykłe Marsz Szlakiem Józefa Franczaka ps. „Laluś”, które co roku, w trzecią niedzielę października, organizuje marsz śladami ostatniego partyzanta Rzeczpospolitej, prowadzący ze Świdnika do Majdanu Kozic Górnych, gdzie 21 października 1963 roku, w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO, zginął „Laluś”. – Takie działania są elementem przywracania pamięci o ostatnim partyzancie, żołnierzu wyklętym, osobie zasłużonej dla ojczyzny i ściśle związanej z naszym regionem – uzasadniał Michał Kamela, prezes Stowarzyszenia, które również nie zgadza się z tezami postawionymi w artykule dr. Poleszeka.

Daniel Olbromski