Koronaabsurdy szkolne

Obowiązujące w szkołach podstawowych procedury bezpieczeństwa w czasie pandemii przyprawiają o zawrót głowy. Uczeń z podejrzeniem COVID-a powinien iść do izolatki i stanąć twarzą do ściany, książki z biblioteki mają leżakować kilka dni, zanim ktokolwiek będzie mógł je wypożyczyć, a do stołówki szkolnej nie wolno wnosić soli oraz cukru.

Dzieciaki wróciły po półrocznej przerwie do szkół, ale te nie wyglądają już tak samo jak przed pandemią. Ustalone wcześniej regulaminy musiały zostać zaktualizowane i dostosowane do obecnej sytuacji. Pracownicy wszystkich placówek dostali odgórne wytyczne, na podstawie których mieli opracować pakiet procedur bezpieczeństwa chroniących uczniów i pracowników przed zakażeniem i zapobiegających szerzeniu się koronawirusa w szkole. W spisywaniu zasad postępowania oraz obowiązków rodziców i nauczycieli niektórych jednak poniosło, i to bardzo. Na tapetę wzięliśmy miejskie podstawówki.

Co do zasady w każdej placówce pojawiły się dozowniki z płynem do dezynfekcji rąk, po korytarzach uczniowie mają poruszać się w maseczkach, korzystają z różnych wejść do budynku, mają unikać zgromadzeń i nic sobie nie pożyczać, a w przypadku podejrzenia zarazy (gdy zaczynają kaszleć) są odizolowywani. Sale lekcyjne są zaś systematycznie wietrzone, a wszystko, co da się zdezynfekować, jest na bieżąco dezynfekowane. Szkoła Podstawowa nr 8 zobowiązuje nawet rodziców do regularnego przypominania dziecku o podstawowych zasadach higieny, a uczniowie mają korzystać z toalety tylko w czasie przerwy (jednorazowo w toalecie nie może przebywać więcej niż dwie osoby).

Za to SP nr 1 poszła o krok dalej – zgodnie z ich procedurami uczniowie co dzień mają przychodzić w czystych i świeżych ubraniach, a te z poprzedniego dnia mają być uprane i zdezynfekowane w domu. Rodzice są też zobowiązani do wyczyszczenia oraz zdezynfekowania pomocy i przyborów szkolnych, które po zakończonych lekcjach dziecko przynosi do domu. Z kolei nauczyciel, który zaobserwował u ucznia jeden z objawów (gorączka, kaszel, duszność) niezwłocznie ma nałożyć strój ochronny (maska, rękawiczki, przyłbica, fartuch) i przekazać uczniowi instrukcje, by ten udał się w wyznaczone miejsce i stanął najlepiej przodem do ściany lub okna, założył maskę lub przyłbicę, zdezynfekował ręce i nałożył rękawiczki.

Problem zaczyna się wtedy, gdy któreś z dzieci jest alergikiem i z tego powodu kaszle. Wówczas rodzice uczniów ze wszystkich szkół zobowiązani są przedstawić stosowne zaświadczenie z poradni o przypadłości dziecka. Bywa też tak, że przez trudności z dostępem do lekarza rodzice sami naprędce piszą oświadczenie o tym, że dziecko nie ma objawów koronawirusa, a jest „zwykłym” alergikiem.

Zabawki, zanim powrócą na półkę, poddawane są 48-godzinnej kwarantannie. Nawet książki z biblioteki szkolnej, choć według Światowej Organizacji Zdrowia papier nie przenosi wirusa, mają leżakować kilka dni w kartonowym pudle w odrębnym pomieszczeniu (w SP nr 1 – 3 dni, w pozostałych podstawówkach – 2 dni), nim następne osoby będą mogły je wypożyczyć. Za to w SP nr 4 po przyjęciu książek od czytelnika należy też każdorazowo zdezynfekować ręce i blat, na którym te książki leżały.

Kredki, z których korzysta więcej niż jedno dziecko, w celu dezynfekcji należy przecierać chusteczką nasączoną preparatem dezynfekującym. Najlepiej jednak, by wszystko, co jest ogólnodostępne, zostało schowane, dlatego wiele rzeczy zniknęło ze świetlic szkolnych, a wywieszone dotąd na korytarzach i w salach prace plastyczne uczniów wylądowały w koszach. Dla dzieci zmiany te oznaczają jednak przede wszystkim koniec zostawiania podręczników w szkolnych szafkach i jeszcze cięższe niż dotychczas plecaki.

Nauczyciele SP nr 2 mają zakaz organizowania jakichkolwiek wyjść poza teren szkoły (jak choćby na spacer do parku), tak jak i w SP nr 4, gdzie na każde wyjście zgodę musi wyrazić dyrektor, zaś do szkoły uczniowie i pracownicy mają przychodzić nie wcześniej niż 5 minut przed rozpoczęciem zajęć.

Place zabaw są zamknięte dla postronnych, a na boisku mogą być maksymalnie dwie grupy uczniów (każda ma wydzieloną strefę i nie może jej zmieniać). Dzieci powinny zapomnieć o grach zespołowych, które wymagają bliskiego kontaktu, a w SP nr 7 oraz SP nr 11 wprost mowa jest o tym, by gimnastykę, piłkę ręczną i koszykówkę zastąpić siatkówką, tenisem, badmintonem czy biegami przełajowymi.

Nauczyciele SP nr 11 oraz SP nr 3 w razie potrzeby mają się kontaktować z rodzicami z wykorzystaniem „technik komunikacji na odległość” – można więc pisać, dzwonić lub krzyczeć do siebie z drugiego końca korytarza. Uczniowie zaś powinni na lekcjach muzyki zrezygnować ze śpiewu chóralnego, a jeśli któryś wypożyczy na lekcję szkolny instrument (np. tamburyn czy trójkąt, bo na flecie nie zagra już uczeń żadnej chełmskiej podstawówki), to do końca roku nikt poza nim nie może go wypożyczyć. Dodatkowo rodzice uczniów SP nr 11 dostali też regulamin stołówki szkolnej, zgodnie z którym na teren stołówki nie wolno wnosić cukru oraz soli. (pc)