Koronawirus wdarł się do DPS-u

Covid-19 panoszy się w powiecie włodawskim i wcale nie ma zamiaru zwalniać. Najtrudniejsza sytuacja panuje w placówkach zamkniętych – szpitalach we Włodawie i Adampolu. Najgorsza wiadomość jest taka, że koronawirus przełamał bariery ochronne DPS-u w Różance, gdzie może siać wielkie spustoszenie.

Szpitale jeszcze trwają

Od wielu tygodni dramatyczna sytuacja jest w SPZOZ, gdzie pacjentów chorych na koronaiwrusa można liczyć w dziesiątkach. Choruje również wiele osób z załogi, co mocno utrudnia funkcjonowanie placówki. Do tego dochodzi rzesza pielęgniarek i lekarzy na kwarantannie. Włodawski szpital na mocy decyzji wojewody stał się de facto placówką jednoimienną, czyli taką, która leczy covidowców z niemal całego województwa. Tylko w piątek 64 łóżka były zajęte przez chorych na koronawirusa. Dochodzi czasem do paradoksalnej i niebezpiecznej sytuacji, że przywożony jest pacjent z odległej miejscowości i po prostu pozostawiany na SOR-ze i żadne zapewnienia, iż nie ma wolnych miejsc, nic nie dają.

W szpitalu zakaźnym w Adampolu zakażonych koronawirusem jest ok. 40 pacjentów i personelu. Wszystko jednak wskazuje na to, że tam sytuacja powinna być opanowana w ciągu najbliższego tygodnia i uda się uniknąć najgorszego scenariusza, czyli zamknięcia lecznicy i ewakuowania pacjentów.

Koronawirus uderzył w najczulszy punkt

Niestety, wirusa wykryto w Domu Pomocy Społecznej w Różance, gdzie na razie dwoje mieszkańców ma potwierdzone zarażenie covidem, a to dopiero początek testów. Jeśli epidemia rozprzestrzeni się wśród pensjonariuszy, może tam być całkowita hekatomba. Według kasandrycznych planów wejdzie tam wojsko, bo personel cały będzie chory lub na kwarantannie i mieszkańcami nie będzie miał się kto zaopiekować. A trzeba pamiętać, że znaczna większość z dwustu mieszkańców DPS-u to osoby niesamodzielne, często nawet nieporuszające się o własnych siłach.

Chorych wciąż przybywa

Doszły nas także niepokojące wieści z włodawskiej poczty, gdzie jeden z listonoszy jest na kwarantannie.

Na całkowite zdalne nauczanie przechodzą kolejne szkoły podstawowe. Tak stało się chociażby w przypadku placówki w Kaplonosach, gdzie Covid-19 wykryto u dwóch nauczycielek. Kolejnym poważnym problemem dla osób zdrowych jest fakt, że dla wielu zakażonych, którym mija 10-dniowy okres kwarantanny, brakuje powtórnych testów. Niektórzy pracodawcy nie chcą lub boją się przyjmować ponownie do pracy tych, którzy nie mają negatywnego testu na wyjściu. Z kolei lekarze rodzinni często nie chcą kierować ozdrowieńców na test, bo zgodnie z nowymi przepisami nie mają takiego obowiązku. Oczywiście ozdrowieńcy mogą sami zrobić sobie test, ale raz, że kosztuje 500 zł, a dwa, że trzeba często czekać na jego wynik 3-4 dni.

Światełko w tunelu?

Wprowadzenie przez rząd dodatkowych obostrzeń nie wpłynęło pozytywnie na morale mieszkańców powiatu włodawskiego. Ale hurraoptymiści dostrzegają w niektórych aspektach złagodzenie pandemii. Z pewnością cieszy wiadomość, że dzienna ilość wykrywanych pozytywnych osób zakażonych koronawirusem nie wyraża się już w liczbach dwucyfrowych. Z największego dołka zdołał też wyjść Urząd Gminy w Wyrykach, który był jednym z ognisk pandemii i na kilka dni został całkowicie zamknięty. Urzędnicy wrócili już do pracy, choć dostęp dla petentów jest bardzo ograniczony, ale tak się dzieje w każdym innym urzędzie. (pk)