Koty lgną do urzędu

Przed Urząd Gminy w Wyrykach co rano, przed jego otwarciem, przychodzi kilka kotów. Zwierzęta są zadbane i dobrze odżywione. Od razu widać, że nie dzieje się im krzywda. Mieszkańcy i urzędnicy tak się do nich przyzwyczaili, że przynoszą futrzakom smakowite kąski. One zaś odwdzięczają się ocieplaniem wizerunku gminy.

Wyryki zyskały ostatnio nowych, futrzastych „pracowników”. Przynajmniej kilka czworonogów regularnie pojawia się przed budynkiem Urzędu Gminy, przyciągając uwagę mieszkańców i pracowników. – Rzeczywiście, w ostatnim czasie w okolicy urzędu gminy pojawia się nieco więcej kotów niż zazwyczaj – przyznaje Bernard Błaszczuk, wójt gminy Wyryki. – Obserwujemy jednak, że jest to zjawisko prawdopodobnie przejściowe i związane z obecną porą roku oraz zwiększonym ruchem wokół urzędu.

Koty najwyraźniej dobrze wyczuwają „dobre serce” mieszkańców. Niektórzy odwiedzający urząd, w geście życzliwości, zostawiają zwierzakom coś do jedzenia. Efekt? Czworonożni goście zaczęli traktować plac przed urzędem niemal jak własny bufet. Ale na bieżąco monitorujemy sytuację i w razie potrzeby podejmiemy łagodne i humanitarne działania we współpracy z lokalnymi organizacjami opiekującymi się zwierzętami. Chcemy, aby zarówno zwierzęta, jak i odwiedzający urząd czuli się komfortowo – wyjaśnia włodarz.

Na razie jednak koty wydają się panować nad sytuacją, a urzędnicy żartują, że można by wprowadzić im własne stanowiska, np. „dyżurnego przy wejściu” albo „konsultanta ds. mruczenia”. Co by też nie mówić, zwierzęta ocieplają wizerunek i ich widok pod urzędem nikogo nie oburza, ani nikomu nie przeszkadza. Przynajmniej na razie. (bm)