Kto kogo oszukuje?

– Jawne oszustwo! – twierdzi jeden. – Ewidentna próba wykpienia się z płatności! – ripostuje drugi. Po której stronie leży prawda – rolnika z gminy Urszulin, który ubiegał się o unijne wsparcie na rozwój gospodarstwa, czy właściciel biura rachunkowego, które pisało mu wniosek na uzyskanie takiej dotacji?

Już ponad rok temu do domu rolnika z gminy Urszulin przyjechał pracownik biura rachunkowego, proponując usługę napisania wniosku o uzyskanie unijnego wsparcia na „Modernizację gospodarstw rolnych” polegającego na zakupie ciągnika oraz maszyn rolniczych. – Razem z bratem postanowiliśmy złożyć wspólny wniosek. Dogadaliśmy się z przedstawicielem biura i ustaliliśmy, że zapłacimy po 3 tysiące złotych plus 2 procent od sumy uzyskanego dofinansowania – mówi rolnik. – Gdy okazało się, że otrzymaliśmy dofinansowanie, zajrzałem do faktury i zdębiałem. Na stronie, gdzie była wpisana kwota do zapłaty, zamiast 3 widniało ponad 6 tysięcy. Co więcej, strona była skserowana, nie oryginalna. Natychmiast zadzwoniłem do właściciela tego biura, żądając wyjaśnień, ale tylko zostałem wyśmiany. Oczywiście nie płacę faktur, które przysyła mi to biuro, bo te 3 tysiące zapłaciłem od ręki w chwili sporządzenia umowy. Nie wiem, co będzie z otrzymaną dotacją, bo właściciel firmy grozi, że wciągnie mnie na listę dłużników, a przecież padłem ofiarą ewidentnego oszustwa poprzez podłożenie mi spreparowanej strony z umowy – załamuje ręce rolnik.
Zupełnie inaczej sprawę przedstawia przedsiębiorca. – Fakt, jedna strona z umowy z tym panem została skserowana, ale ja nie wiem, kto to zrobił – mówi właściciel rzeczonego biura rachunkowego. – Jest to nauczka dla mnie, by każdą stronę parafować. Ale pomijając to, ten pan, który twierdzi, że go oszukałem, w ten sposób chce wykpić się z zapłaty za uzyskaną przez nas pomoc w zdobyciu dotacji. Nasza firma ma zawartych ok. 250 identycznych umów na identyczną kwotę z innymi rolnikami, więc nie będzie najmniejszego problemu, by udowodnić mu, ile ma do zapłaty. Tym bardziej, że dla nikogo nie przewidujemy negocjacji cen za nasze usługi – wyjaśnia przedsiębiorca. Kto ma rację, a kto został oszukany? My w tym sporze na pewno głosu nie zabierzemy. Być może sprawa trafi na wokandę i tam znajdzie swój finał, a może któraś ze stron wcześniej przyzna rację swojemu adwersarzowi. Tego obu panom życzymy. (bm)