Lekarzy jak na lekarstwo

Zawieszenie funkcjonowania jednej poradni to dopiero początek problemów kadrowych, jakie narastają w chełmskim szpitalu. Już teraz coraz trudniej złożyć grafik dyżurów na oddziałach. A co będzie, kiedy rozpocznie się sezon urlopowy?

Niespełna przed tygodniem informowaliśmy, że wizyty w poradni dermatologicznej zostały wstrzymane do odwołania z powodu braków kadrowych. Jedyna lekarka, która przyjmowała w niej pacjentów, musiała z osobistych powodów zrezygnować z pracy. Co prawda w szpitalu są jeszcze dwaj dermatolodzy i jeden lekarz stażysta, ale pracują na oddziale i nie są w stanie obsłużyć dodatkowo poradni. Dyrekcja szuka kogoś na zastępstwo, ale chętnych brakuje.

Oby braki kadrowe nie doprowadziły do wstrzymania przyjęć na szpitalne oddziały, bo szpital ma coraz większy problem z poskładaniem grafików dyżurów.

– Zawsze był z tym kłopot, zawsze trzeba było dużo gimnastyki, żeby poskładać dyżury, ale teraz zaczyna to być przytłaczające – przyznaje Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu.

„Dziury” w grafikach doskwierają na oddziałach zakaźnym, internie i szpitalnym oddziale ratunkowym. Paraliż na tych oddziałach może się odbić na funkcjonowaniu całego szpitala.

– Bez tych oddziałów tak naprawdę nie jesteśmy w stanie pracować. Bez dyżurnego z SOR czy interny jesteśmy zablokowani. Nie wspominając o oddziale zakaźnym, który z uwagi na pandemię, na szczęście wygasającą, musi cały czas być dostępny – mówi L. Litwin.

Braki kadrowe są już tak dokuczliwe, że gdy jedna osoba idzie na chorobowe, urlop albo odchodzi na emeryturę, to sypie się cały grafik oddziału. Nie ma kim ich doraźnie zastąpić. Jest też kłopot, żeby ściągnąć kogoś z zewnątrz. – Są lekarze w województwie, którzy jeżdżą dyżurować w różnych szpitalach. Wybierają oczywiście tylko te, które najwięcej zapłacą. Albo takie niewielkie, powiatowe, w których jest mniej pracy. Zresztą tacy lekarze często zmieniają szpitale i trudno opierać na nich funkcjonowanie oddziałów – mówi L. Litwin. – Mam nadzieję, że jakoś sobie prowadzimy, ale ten problem ewidentnie narasta i wymaga podjęcia jakichś systemowych działań.

Strach pomyśleć, co będzie się działo latem, kiedy rozpocznie się sezon urlopowy. (bf)