Mandat radnego powiatu chełmskiego i wejście do koalicji rządzącej otwierają duże możliwości korzystania z publicznej kasy. Dają sowite ryczałty i mogą pomóc w zatrudnieniu członków rodziny. Czy to prawda, że etat w starostwie dostał mąż radnej Elżbiety Wiorko z PiS? – pytają nasi Czytelnicy.
O roszadach kadrowych w chełmskim powiecie i zatrudnianiu po znajomości czy partyjnej linii pisaliśmy już tyle razy, że trudno zaskoczyć nowymi informacjami. Ale nasi Czytelnicy nie przechodzą do porządku dziennego nad takimi praktykami i chętnie informują o kolejnych członkach rodziny wsadzanych na urzędnicze stołki. Tym razem donieśli nam o nowym pracowniku zespołu ds. obronnych i zarządzania kryzysowego.
– Dlaczego nie napiszecie, że w wydziale pracuje kolejna osoba? I jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nazywa się tak, jak mąż radnej Elżbiety Wiorko z PiS. Wystarczyło naobiecywać ludziom, żeby wejść do rady powiatu, głosować tak jak chce starosta, i szybko znalazła się praca dla rodziny? Czy to tylko nadzwyczajna zbieżność nazwisk? Może niech radna podpowie innym, jak można dostać pracę w urzędzie? – mówili nam.
Rzeczywiście na stronie internetowej starostwa pojawiło się nazwisko – Dariusz Wiorko. Pracownik zasilił wspomniany wydział kryzysowy – tak jak wcześniej np. Anna Pańczyk, która przez lata kierowała biurem poselskim Beaty Mazurek z PiS. Wydział ewidentnie ma zabarwienie „prawicowe”. Jego szefem jest związany od dawna z PiS Marek Kaczmarski (w ostatnich wyborach startował do rady powiatu chełmskiego z listy tej partii).
Radna nie chciała odnieść się do pytań Czytelników. Stwierdziła, że nie jest upoważniona do udzielania takich informacji i odsyłała do bardziej „kompetentnych” osób, tj. urzędników z powiatu. Szkoda, że tak nisko ceni własne kompetencje i nie chciała rozwiać plotek i odpowiedzieć na pytania Czytelników. Niewykluczone, że to przecież jej wyborcy, dzięki którym teraz korzysta z „przywilejów” mandatu radnej i pokaźnego ryczałtu za szefowanie jednej z komisji (ponad 3200 zł miesięcznie).
Oczywiście zapytaliśmy w starostwie o zakres obowiązków nowego pracownika, wykształcenie, doświadczenie zawodowe i wynagrodzenie. Oraz o to, jak to się stało, że dostał pracę, skoro – jak wskazują nasi Czytelnicy – nie było żadnego ogłoszenia o naborze i konkursu na etat w zarządzaniu kryzysowym. Oczywiście wrócimy do sprawy, gdy tylko dostaniemy odpowiedź z powiatu. (reb)






























