Mieszają religię z polityką

W miejscowości Dołhobrody w gminie Hanna w ostatnich dniach pojawiły się głosy niezadowolenia części mieszkańców, którzy poczuli się zlekceważeni przez władze samorządowe. Powodem miała być rzekoma nieobecność wójt Grażyny Kowalik podczas gminnej drogi krzyżowej, czyli wydarzenia, w którym zawsze brała udział.

– Zawsze była, a teraz to już chyba wszystko lekceważy – mówiła jedna z mieszkanek Dołhobród, powołując się na relacje uczestników nabożeństwa. Podobne opinie zaczęły szybko krążyć w lokalnej społeczności, wzmacniane przez przekazy z tzw. drugiej ręki. Nie brakowało jednak głosów przeciwnych. Jedna z mieszkanek wsi twierdziła, że widziała w mediach społecznościowych relację, z której wynikało, że wójt jednak uczestniczyła w wydarzeniu.

– Były zdjęcia na Facebooku, więc chyba jednak była – mówiła. I faktycznie, sprawa wyjaśniła się po dokładniejszym sprawdzeniu informacji. Okazuje się, że Grażyna Kowalik nie tylko wzięła udział w drodze krzyżowej, ale również aktywnie się w nią zaangażowała. Wójt odczytała rozważania przy pierwszej stacji oraz była jedną z osób, które niosły krzyż, co doskonale widać na zdjęciach relacjonujących wydarzenie.

Warto przy tym podkreślić, że choć obecność przedstawicieli władz na wydarzeniach lokalnych zawsze jest mile widziana i w tzw. dobrym tonie, to już oczekiwanie od kogokolwiek – w tym od samorządowców – obowiązkowego uczestnictwa w obrzędach religijnych jest co najmniej nietaktowne. Udział w takich wydarzeniach powinien zawsze pozostawać indywidualną decyzją człowieka, a nie społecznym obowiązkiem. Wójt Kowalik przyznaje, że w drodze krzyżowej uczestniczyła, ale nie ze względów politycznych czy wizerunkowych, a z pobudek religijnych. – Jestem wierząca i praktykująca. Jeśli tylko mogę, staram się uczestniczyć w nabożeństwach i uroczystościach kościelnych, jednak komentowanie czy plotkowanie na temat, kto był a kogo na drodze krzyżowej nie było, uważam po prostu za niesmaczne – wyjaśnia wójt. (bm)