Odsyłają zamiast leczyć?

Brak testu na koronawirusa nie może być przeszkodą w przyjęciu do szpitala. Ale czasami lekarze domagają się od chorych wykonania go na własną rękę. To niedopuszczalne. Podobnie jak to, że laboratorium nie chce wykonać badań, chociaż pacjenci mają skierowanie od lekarza rodzinnego.

Na forach internetowych nie brakuje informacji o tym, jak w czasie pandemii funkcjonują placówki służby zdrowia, gdzie przyjmują lekarze, gdzie jest problem z umówieniem się na wizytę. Internet daje też możliwość podzielenia się swoimi doświadczeniami. I o nich, a konkretnie o kontakcie z izbą przyjęć ginekologiczną, opowiedziała jedna z chełmianek.

„Od 4 dni miałam bardzo poważny problem ginekologiczny-chirurgiczny, zrobił się ropień, byłam u swojego ginekologa na konsultacji i dostałam antybiotyk. Ale stan się znacznie pogorszył. Nie mogłam chodzić, siedzieć ani stać. Zadzwoniłam na SOR ginekologiczny. Pielęgniarka powiedziała, żebym swoje wywody przekazała lekarzowi, który jest obok. Opowiedziałam wszystko, a on odpowiedział, że zajmują się pacjentami covidowymi i jak przyjdę z wynikiem na minus to mnie przyjmą. Jak powiedziałam, że na taki wynik się czeka stwierdził, że to jest w mojej gestii. O 23.00 dotarłam do szpitala w Lublinie. Przyjęli mnie, zrobili test i położyli na oddział. A dzisiaj będę wychodzić. Można?” – napisała.

Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu w Chełmie, mówi, że lekarze nie mogą uzależniać przyjęcia pacjenta od tego czy ci mają zrobiony test na koronawirusa.

– Co prawda ginekologię przekształciliśmy w oddział covidowy, ale położnictwo pracuje normalnie i tam przyjmowane są przypadki ginekologiczne – mówi dyrektor. – Jest lekarz dyżurny na części czystej i drugi na covidowej. W sprawie pilnej powinni wykonać test antygenowy i przyjąć pacjentkę na oddział. Jedyne wytłumaczenie to takie, że lekarz uznał, że jednak nie jest to pilna sprawa.

Chyba inaczej stwierdzili lekarze z Lublina, bo przyjęli potrzebującą na oddział i pomogli.

Pacjenci szpitala skarżą się też na brak możliwości wykonania badania USG.

– Wszędzie słyszymy, żeby dbać o zdrowie, żeby nie zaniedbywać dotychczasowego leczenia, ale jak to robić, skoro szpital nie chce mi wykonać zaległego badania USG? – pyta Czytelniczka. Już od marca, gdy dostała skierowanie na kontrolne USG nerki, nie może go wykonać. – Podczas teleporady lekarz dopytuje o USG a ja tłumaczę, że szpital nie robi badań – mówi. – Oczywiście prywatnie nikt nie robi problemu, ale z moją rentą nie stać mnie na prywatne badanie.

Dyrektor Litwin mówi, że badanie USG jest wykonywane, jeżeli jest do tego zalecenie lekarza. – W pilnych przypadkach na pewno nikogo nie odeślemy – zapewnia. (bf)