Opozycja w komplecie a „swoi” nie dopisali

Zdjęcie pochodzi z facebooka Parafii Prawosławnej św. Jana Teologa w Chełmie

Gdy trzeba było pominąć niewygodnych radnych podczas otwarcia powiatowej drogi, starosta tłumaczył to protokołem dyplomatycznym. Ale podczas dożynek powiatu, które odbyły się w Wierzbicy, o obowiązujących regułach już zapomniał. Wójtowie zwrócili uwagę, że witał tych, których na imprezie nie było, a przeoczył tych, którzy przyjechali.

Dożynki powiatu chełmskiego, które odbyły się w Wierzbicy, ściągnęły tłumy mieszkańców i gości. Organizatorzy zadbali o atrakcje, oprawę i występy zespołów, dzięki którym bawiono się do późnej nocy. O ile wielu uczestników zazwyczaj nie zwraca uwagi na część oficjalną, a zwłaszcza witanie zaproszonych gości, traktując to jako obowiązek, to tym razem było inaczej.

– Starosta witał przedstawiciela parlamentu, poseł Annę Dąbrowską-Banaszek, ale zapomniał już o pośle Krzysztofie Grabczuku, który siedział w pierwszym rzędzie, niedaleko starosty – mówili nam uczestnicy imprezy.

Grabczuk i tak „wprosił się” na scenę i zażartował, że bez względu na to czy go zapraszają czy nie, to on i tak przyjeżdża do rodzinnej gminy, żeby być z jej mieszkańcami.

Przywitania doczekała się europosłanka Beata Mazurek, której na imprezie nie było, podobnie jak przedstawiciel zarząd województwa lubelskiego Zdzisław Szwed. Oboje byli na „Pożegnaniu żurawi” w Urszulinie. Na scenie nie pojawiła się nawet wywoływana przez organizatorów dyrektor biura euro posłanki Anna Pańczyk. Nie przywitano z kolei wójtów z chełmskich gmin czy powiatowych radnych.

– To nie było święto wójtów, samorządowców czy polityków tylko rolników, którym powinniśmy oddać cześć za ich pracę i tylko dlatego tam pojechałem – mówi Henryk Gołębiowski, wójt Wojsławic. – Ale pod kątem organizacyjnym to lepiej wypadały dożynki w wielu gminach w tym roku.

Podobnie mówi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza.

– Nie wspomniano też o służbach mundurowych – obecnych na imprezie przedstawicielach policji, straży granicznej i straży pożarnej. Widocznie starosta chce się przypodobać jedynie rządzącym. Ale żeby pominąć posła z własnej gminy, który się tu wychował, mieszkał i do kościoła chodził? – dziwi się H. Zonik.

Ale podobno K. Grabczuk na imprezę przyjechał bez zaproszenia. Może dlatego jego obecności, tak jak nieobecności innych wyczytywanych gości, nie zauważono? Jeszcze niedawno starosta protokołem dyplomatycznym tłumaczył radnym opozycji z gminy Sawin, dlaczego nie byli zaproszeni i wyczytywani podczas oficjalnego otwarcia drogi w ich miejscowości. Tym razem o protokole chyba zapomniał.

Co ciekawe na dożynkach powiatowa opozycja stawiła się w komplecie – byli radni i wójtowie, których relacje ze starostą raczej nie należą do najlepszych. Za to dało się dostrzec, że oprócz witanych nieobecnych brakowało też radnych powiatowej koalicji i – wydawałoby się – przychylnych staroście wójtów. Zapewne mieli w tym czasie inne, „zaplanowane wcześniej” obowiązki.

Organizacją dożynek Deniszczuk chwalił się podczas sesji rady powiatu. A radny Tomasz Szczepaniak żartował, że było „parę potknięć” i pytał dlaczego zdjęcia z opozycją, która licznie pojawiła się na imprezie, zostały wycięte… bf