Pietnaście lat za zabójstwo chrześniaka

Najpewniej już do końca swoich dni Roman S. będzie oglądał świat zza więziennych krat. Rencista z ul. Rolniczej został skazany na karę 15 lat bezwzględnego więzienia za zabójstwo swojego siostrzeńca i syna chrzestnego. W pijanym widzie mężczyzna zadał 11 ciosów nożem.

Około godz. 21, 23 listopada 2018 roku, dyżurny chełmskiej komendy odebrał telefon od pijanego mieszkańca ul. Rolniczej. Dzwonił Roman S., by zgłosić, że w jego domu znajduje się mężczyzna, który sam zadaje sobie ciosy nożem w brzuch. 66-letni wówczas Roman S. był tak pijany, że nie było mowy o uzyskaniu od niego szczegółowych informacji na temat przebiegu zdarzenia. Na miejsce natychmiast wysłany został patrol policji oraz karetka pogotowia.

Gdy ratownicy i mundurowi weszli do mieszkania S., od razu ujrzeli leżące w pokoju na łóżku zwłoki z widocznymi ranami kłutymi i wnętrznościami na wierzchu. Denatem okazał się 50-letni Krzysztof W., chrześniak i siostrzeniec Romana S. Pijany gospodarz początkowo utrzymywał, że wyszedł na chwilę do sklepu, a gdy wrócił, jego siostrzeniec leżał ranny i cały we krwi. 66-latek został zatrzymany w policyjnym areszcie. Zaraz potem przyznał się do morderstwa.

25.11.2018 r. Prokuratura Rejonowa w Chełmie wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa Krzysztofa W. Ustalono, że w piątek 23.11 we wczesnych godzinach popołudniowych mężczyzna zadzwonił do wujka i zapowiedział, że wpadnie z wizytą. Poprosił też, by jego ojciec chrzestny kupił piwo i papierosy. Pod wieczór, gdy obaj byli już pijani, W. miał poprosić wujka o pożyczenie gotówki. Tamten zgodził się, po czym wyszedł do toalety. Jak zeznał Roman S., spędził w WC kilkanaście minut, a gdy wyszedł, otworzył szafę i wyjął z kieszeni marynarki portfel.

Wtedy okazało się, że brakuje 400 zł. Między mężczyznami doszło do awantury, podczas której chrześniak miał uderzyć, kopnąć i wyzywać pana domu. Roman S. sięgnął do szuflady kuchennej po nóż i dźgnął siostrzeńca w okolice brzucha. Ten upadł na wersalkę, po czym podniósł się i rzucił do ataku, chcąc kopnąć wujka. Roman S. dwukrotnie dźgnął go nożem w okolice pleców, 50-latek upadł znów na wersalkę, a S. zadał kolejne ciosy. Podziurawiony Krzysztof W. konał na wersalce, a jego wujek zadzwonił pod 112 i poszedł do kuchni, gdzie umył w zlewie nóż i schował go z powrotem do szuflady. Następnie wyjął rzekomo z kurtki denata skradzione pieniądze i włożył je do swojego portfela w kieszeni marynarki.

Biegli psychiatrzy uznali, że rencista z Rolniczej ma zachowaną zdolność rozpoznania znaczenia swojego czynu, może uczestniczyć w postępowaniu karnym, ale z uwagi na zaburzenia emocjonalne nie jest w stanie sam się bronić. Z kolei technicy ujawnili tylko na jednym 100-złotowym banknocie ślady linii papilarnych należące do kogoś innego niż Roman S., ale nie dało się ich porównać z odciskami palców zamordowanego. Nie można więc było jednoznacznie stwierdzić, czy wersja S. o rzekomej kradzieży była prawdziwa. Niemniej na brzeszczocie noża zachowały się ślady krwi denata.

Choć w toku śledztwa oskarżony kilka razy próbował zmienić zeznania, twierdząc, że został zmuszony do przyznania się lub że tak naprawdę nie pamięta wydarzeń tamtego wieczora, sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Lublinie. Pod koniec września zapadł wyrok.

Roman S. został uznany winnym pozbawienia życia swojego siostrzeńca w ten sposób, że zadał mu 11 ran nożem w okolice brzucha, klatki piersiowej i pleców. Sąd skazał go na 15 lat pozbawienia wolności z zaliczeniem okresu aresztu tymczasowego. Do odsiadki 68-latkowi pozostaje zatem 13 lat. (pc)