(16 września) Podczas posiedzenia Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego we Włodawie starosta wraz z gospodarzami miasta i gmin omówili zdarzenia z ubiegłego tygodnia, gdy nad Polskę, m.in. powiat włodawski, wtargnęły rosyjskie drony. – Trzeba się powoli uczyć z tym żyć i przede wszystkim wyciągać wnioski z ubiegłotygodniowych zdarzeń – mówił starosta Mariusz Zańko.
Otwarcie posiedzenia i prowadzenie obrad to była rola przewodniczącego PZZK – starosty włodawskiego, który chwilę później poinformował o podjętych dzień wcześniej ustaleniach na posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. – Przede wszystkim trzeba poprawić komunikację pomiędzy służbami – mówił Mariusz Zańko. – Należy także przeciwdziałać dezinformacji oraz szybko i rzetelnie informować mieszkańców o zagrożeniu. Służby wojewody zwróciły uwagą na konieczność szkoleń oraz potrzebę nauczenia społeczeństwa właściwego reagowania na alarmy związane z zagrożeniem dronowym lub atakiem powietrznym.
Działania służb inspekcji i straży podczas ubiegłotygodniowego naruszenia przestrzeni powietrznej przez bezzałogowe statki powietrzne przedstawili komendanci służb: Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Placówki Straży Granicznej. Wszyscy jednomyślnie mówili o realnym zagrożeniu atakami oraz dodali, że współpraca służb 10 września przebiegała bardzo sprawnie, choć oczywiście są obszary wymagające poprawy.
O działaniach w środę, 10 września, mówili kolejno: starosta Zańko i wójt gminy Wyryki Bernard Błaszczuk. Ten pierwszy przypomniał chronologicznie działania, poczynając od pierwszych sms-ów w nocy, przez poranne telefony alarmujące, po działania na miejscu w Wyrykach Woli i błyskawiczną reakcję. – Sytuacja wymagała natychmiastowego działania, dlatego też poleciłem zwołanie na godz. 12. Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w stałym gronie, powiększonym jedynie o wójta gminy Wyryki, czyli tej gminy, w której mieliśmy wówczas jedyną informację o konsekwencjach ataku dronowego. Wójt jednak miał wówczas na miejscu pilne zadania, dlatego posiedzenie odbyło się bez jego obecności, choć byliśmy z nim w stałym kontakcie – mówił M. Zańko.
W podobnym tonie, podkreślając doskonałą współpracę ze starostą i służbami na miejscu, wypowiadał się B. Błaszczuk. – Najważniejszą sprawą było zajęcie się poszkodowaną rodziną. Trzeba było zająą się nimi i zapewnić im dach nad głową. Ich zdrowie było dla mnie priorytetem. Musiałem także uspokajać mieszkańców mojej gminy, którzy byli przerażeni zaistniałą sytuacją. Musiałem także udzielać informacji mediom, które – najpierw z Polski – a później z całego niemal świata zjawiły się w Wyrykach.
Przy okazji omówiono System Ostrzegania i Alarmowania o zagrożeniach uderzeniami z powietrza oraz obowiązujących sygnałów alarmowych oraz zapoznali się z informacją komendanta powiatowego PSP dotyczącą możliwości generowania sygnałów alarmowych sygnałów ostrzegawczych. (pk)




