Półmetek-demolka

Pijana młodzież, bójki, policyjne interwencje i zdemolowane lokale – tak wyglądały półmetki chełmskich licealistów. Uczniowie dwóch liceów lub ich goście dali się poznać od najgorszej strony.

Półmetek – moment, w którym młodzież zdaje sobie sprawę, że upłynęła już połowa czasu w szkole średniej. To przedsmak studniówki – wieczór, na który czeka zdecydowana większość licealistów. Poprzedza go wiele dni przygotowań i oczekiwań, wyboru kreacji, a często także partnera na ten wyjątkowy wieczór. Potem kurtyna opada i ubrani w eleganckie stroje uczniowie pokazują swe prawdziwe oblicza…

Około godziny 23, w sobotę (18 września), dyżurny chełmskiej komendy odebrał pilne wezwanie do jednego z domów weselnych w powiecie, w którym trwała właśnie zabawa półmetkowa uczniów II Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie. Na sygnale pod wskazany adres wysłanych zostało kilka patrol. Powód? Kilkunastu gości imprezy brało udział w bójce. Gdy mundurowi dojechali na miejsce, towarzystwo się uspokoiło. Nikt nie był poważnie ranny, więc skończyło się na wylegitymowaniu i pouczeniu. Jednak zaraz potem kierownictwo lokalu podjęło decyzję o natychmiastowym zakończeniu zabawy. Młodzież sama sobie na to zasłużyła, demolując łazienkę i niszcząc drzwi lokalu.

Nie lepiej zaprezentowali się na swoim półmetku uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego wraz z zaproszonymi gośćmi. Tydzień wcześniej, na zabawie w innym domu weselnym, pijani młodzieńcy zdemolowali łazienkę oraz fontannę.

– Tak wyglądają półmetki: zarzygane dziewczyny i pijani chłopcy – komentują gorzko pracownicy jednego z lokali.

Co na to szkoły?

W ubiegłym roku szkolnym efektem półmetku był natychmiastowy wzrost zakażeń koronawirusem w II LO, liczne kwarantanny i przejścia na naukę zdalną. Dlatego w tym roku, na początku września, dyrektor szkoły skierował do rodziców oficjalne pismo, w którym przypomniał zarówno o tym „szczególe”, jak również o tym, że szkoła nie jest organizatorem takich imprez i nikt z pedagogów w nich nie uczestniczy. Półmetki organizują uczniowie, a finansują je ich rodzice i to oni ponoszą odpowiedzialność w przypadku popełnienia czynów zabronionych przez nieletnich. Pełnoletni uczniowie odpowiadają za swoje czyny jak każdy dorosły.

Niestety, na feralnym półmetku zabrakło rodziców i ochrony, a że alkohol lał się strumieniami, młodzi szybko stracili nad sobą kontrolę. Podobno powodem niesnasek było wejście na zabawę „obcych”.

– Mimo że szkoła nie odpowiada za zachowanie uczniów w czasie wolnym od zajęć obowiązkowych i przez nią organizowanych, podejmiemy działania mające na celu uświadomienie młodzieży, że ich niewłaściwe zachowanie w każdym miejscu i czasie ma negatywny wpływ na wizerunek uczniów, nauczycieli, rodziców, czyli całej społeczności naszej szkoły w środowisku lokalnym – komentuje całą sytuację Agata Chemicz, wicedyrektor II LO w Chełmie.

Inaczej do sprawy podchodzi dyrektor I LO, Halina Smyk, która twierdzi, że w ogóle nie wiedziała nic o jakimkolwiek półmetku. (pc)

6 KOMENTARZE

  1. Półmetki to conocność na placu Łuczkowskiego i Lwowskiej (10.00-4.00 wtedy brak Straży Miejskiej). Przyjeżdżają samochodami, parkują na zakazach, piją, bluzgają, raczą nas swoim pasjami ,,muzycznymi” na cały regulator. I tak jest od lat. Jaka reakcja na to? Tel. 112, po 15 min. patrol w samochodzie przejeżdża i półmetki trwają dalej. Czy aby komuś nie zależy na wyludnieniu centrum? Czy to zwykłe olewactwo? Czy podatki za wychlany alkohol i kebaby rekompensuje straty miasta wizerunkowe, dewastacje…?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here