Problemy z finalizacją akcji

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – GRANIT BYCHAWA 0:2 (0:1)


0:1 – Misztal (25 karny), 0:2 – Pęcak (89).

SPARTA: Kamiński – Orysz, Borcon, Rutkowski, Starok, Bujak, Kucybała, Świeca, Piatrenka (63 Suduł), Martyn (63 Oleksiejuk), Jasiński (85 Guz).

Po wpadce w Obszy, gdzie Sparta przegrała ze słabym beniaminkiem, podopieczni Bartosza Bodysa doznali kolejnej porażki. Choć tym razem z przebiegu gry zasłużyli na punkt i pewnie zdobyliby go, gdyby byli skuteczni pod bramką przeciwnika.

– Zagraliśmy dwie różne połowy – mówi Bartosz Bodys. – W pierwszej więcej czasu przy piłce była drużyna gości. Granit zagrał bardzo dobrą połowę. Mój zespół natomiast źle wszedł w mecz, nie realizował założeń taktycznych w takim stopniu, o jakim rozmawialiśmy na przedmeczowej odprawie.

Sparta w niegroźnej sytuacji straciła pierwszego gola. Granit wykorzystał rzut karny. – Można powiedzieć, że sami sprokurowaliśmy tę jedenastkę – uważa B. Bodys. – Zawodnik z Bychawy przyjmował piłkę w szesnastce i zupełnie niepotrzebny ruch naszego gracza sprawił, że rywal upadł na murawę i sędzia wskazał na wapno. Co bardzo istotne, przed wykonaniem jedenastki arbiter mocno uczulał zawodników, aby przed oddaniem strzału nie wbiegali w pole karne. Mimo to jeden z graczy Granitu nie posłuchał i nim wykonawca kopnął piłkę, był już dobre cztery metry za linią pola karnego. Po to są przepisy, żeby ich przestrzegać. Sędzia powinien to wziąć pod uwagę i mimo że protestowaliśmy, wskazał na środek – opowiada szkoleniowiec Sparty.

Gospodarze mimo słabszej postawy w pierwszej części spotkania, na przerwę do szatni mogli schodzić przy wyniku remisowym. Świetną okazję miał Przemysław Jasiński. – Po koronkowej akcji Przemek dostał piłkę w polu karnym i znalazł się w dogodnej sytuacji. Zazwyczaj uderza na bramkę silnie, tym razem zdecydował się na techniczny strzał. Bramkarz Granitu wyczuł jego intencje i złapał piłkę – podkreśla trener Bodys.

O niebo lepiej Sparta zagrała w drugiej połowie. Dominowała na boisku, stwarzała dogodne sytuacje, lecz była mocno nieskuteczna. – Mieliśmy mnóstwo okazji, żeby zdobyć wyrównującego gola i następnego – opowiada szkoleniowiec Sparty. – Graliśmy naprawdę dobrze, ale znów zaszwankowała finalizacja. Zabrakło tego, by po zagraniu piłki z bocznych sektorów, nasi zawodnicy byli w odpowiednim miejscu i czasie pod bramką przeciwnika. Była też kontrowersyjna decyzja sędziego. Przemek Jasiński w polu karnym wygrał pozycję, ale obrońca wytrącił go z biegu. Gdyby nie to, oddałby strzał na bramkę, ale gwizdek arbitra milczał. Mając przewagę w grze i czekając na bramkę na 1:1, nadzialiśmy się na kontrę, po której Granit strzelił drugiego gola.

W pierwszej fazie tego kontrataku zapobiegliśmy niebezpieczeństwu, ale rywal znów przejął piłkę i zakończył akcję celnym strzałem. Trafienie na 0:2 zamknęło mecz. Szkoda, bo doznaliśmy porażki nie będąc gorszym zespołem. Mamy dalej problem z finalizacją akcji, zawodnicy podejmują złe decyzje. Stwarzamy sytuacje, ale musimy pracować nad tym, by je wykorzystywać. Przed nami bardzo ważny mecz w Werbkowicach. Naszym celem jest zwycięstwo, żeby mieć korzystną pozycję wyjściową w walce o utrzymanie. Po dobrym meczu ze Stalą Kraśnik, następnie Gromem Różaniec, przytrafił się nam katastrofalny występ w Obszy i teraz ta porażka z Granitem. Mamy swoje problemy, z których musimy wyjść – dodaje Bartosz Bodys. (s)