Propozycja intratna, ale problemowa

Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź, poinformowała radnych o propozycji starostwa – jak mówiła – intratnej, ale problemowej. Chodzi o oczekiwaną przez mieszkańców przebudowę dróg powiatowych. – Postawiono nam warunek: mamy wykonać dokumentację, a tam są ogromne problemy geodezyjne – oznajmiła wójt podczas posiedzenia rady gminy Żmudź.

Podczas sesji jedna z radnych poruszyła w imieniu mieszkańców Wołkowian temat trwającej właśnie w tej miejscowości przebudowy linii energetycznej. Chcą oni wiedzieć, dlaczego przy okazji tych robót nie kładzie się dodatkowo kabli, które w przyszłości służyłyby ewentualnemu oświetleniu ulicznemu w tej okolicy. Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź, odpowiedziała, że położenie takiego kabla kosztowałoby gminę koło 200 tys. zł. Zapewniła, że kwestię tę analizowano, ale na chwilę obecną samorządu na to nie stać.

– W przyszłości przymierzamy się do montowania lamp hybrydowych, aby zmniejszać koszty oświetlenia ulicznego, które jest coraz droższe – mówiła wójt Niezgoda. – Przypomnijmy, że w tym roku zapłacimy za nie o sto tysięcy więcej niż w latach poprzednich. Nie pozwala nam to na realizację różnych zadań. Rozumiem rozgoryczenie mieszkańców Wołkowian, ale ja także proszę o zrozumienie.

Na tę chwilę inwestycja nie jest możliwa ze względów finansowych, ale nie mówimy, że nie będzie ona możliwa w przyszłości. Jeśli chodzi o realizację oświetlenia ulicznego na innych odcinkach, to robimy to tam, gdzie jest taka konieczność ze względów bezpieczeństwa, na skrzyżowaniach dróg.

Wójt o scedowaniu na gminę

Na potrzebę remontów i przebudowy dróg powiatowych mieszkańcy i samorządowcy gminy Żmudź zwracają uwagę od dłuższego czasu. Wójt Niezgoda z jednej strony cieszy się, że w końcu nastąpił w tej kwestii progres, z drugiej mówi o wynikających z tego trudnościach.

– Podczas spotkania z wicestarostą powiatu chełmskiego przedłożono nam propozycję realizacji zadania na drogach w Leszczanach i Pobołowicach, ale pod warunkiem, że to my przygotujemy dokumentację – informowała radnych i sołtysów wójt Niezgoda. – Jesteśmy otwarci na propozycje, a ta jest intratna. Musimy przeanalizować jednak sytuację geodezyjną, bo wygląda ona tak, że droga powiatowa w Leszczanach i Pobołowicach prowadzi w znacznej mierze przez grunty prywatne lub las. Formalności i wyprowadzenie sytuacji własnościowej potrwa nie miesiąc, nie dwa, a minimum rok. Będą tu ogromne problemy merytoryczne.

Koszt dokumentacji to około sto dwadzieścia – sto pięćdziesiąt tysięcy złotych, ale w starostwie nie chcą od nas tych pieniędzy, one ich nie satysfakcjonują. W starostwie chcą, abyśmy tę dokumentację zrobili, choć de facto to zadanie powiatu. Zastanawia mnie to, że do tej pory nikt nie scedował na inne gminy wykonywania dokumentacji, gdy prowadzono inwestycje drogowe. U nas – gdzie występują problemy geodezyjne – tak się dzieje. Chcę, abyście Państwo zdawali sobie sprawę z tego, jakie zasady proponuje nam starostwo.

Wójt Niezgoda poinformowała o jeszcze jednej kwestii problemowej w kwestii ewentualnej przebudowy dróg w Leszczanach i Pobołowicach. Chodzi o to, że nowe przepisy zakładają uwzględnienie w dokumentacji projektowej kanałów technologicznych w drodze, co jeszcze bardziej podnosi koszty przedsięwzięcia. Wójt zapowiedziała jednak, że w tej sytuacji występowałaby do ministerstwa o zgodę na odstąpienie od tego rozwiązania.

Szkoła dla seniorów

Wójt poinformowała o planie zagospodarowania budynku byłej szkoły w Leszczanach, gdzie – pod warunkiem pozyskania unijnej dotacji – powstałby dom dziennego pobytu dla osób starszych. Stwierdziła, że spośród 3200 mieszkańców gminy Żmudź, 760 to osoby powyżej 60. roku życia, którzy w przyszłości będą potrzebować wsparcia. Dokumentacja projektowa zakładająca remont i wyposażenie budynku byłej szkoły, to koszt około 34 tys. zł.

Segregacja albo kara!

Wójt zaapelowała do mieszkańców gminy Żmudź o segregację odpadów. Poinformowała, że podczas pierwszego odbioru odbywającego się na nowych zasadach (podział na pięć frakcji) był z tym duży problem.

– Dlatego pracownicy kontrolują, co jest w workach: po prostu jeżdżą i sprawdzają to – oznajmiła wójt. – Jeśli nie będzie segregacji, będą nakładane wielkie kary. We wrześniu ogłosimy nowy przetarg na odbiór odpadów i niewykluczone, że opłaty wzrosną. (mo)