Przygotowania do wyborów. Kto wójtem?

Przed dwoma tygodniami pisaliśmy o o kandydaturach na burmistrza Włodawy w zbliżających się wyborach samorządowych, które najpewniej odbędą się na wiosnę 2024 r. Artykuł nasz spotkał się ze sporym odzewem. Dziś przedstawiamy nazwiska potencjalnych kandydatów na wójtów gmin powiatu włodawskiego.

Warto przy okazji przypomnieć, że wójtem można być tylko dwie kadencje, ale te liczą się dopiero od tej obecnej. Czyli jeśli ktoś jest wójtem teraz i choć był już nim wcześniej, to może być nim nadal przez jeszcze jedną kadencję, czyli najczęściej do 2029 r. (o ile wybory odbędą się w 2024 r.). Przypomnijmy, że kadencja samorządowa trwa od 2018 r. pięć lat.

Włodawa to największa, sześciotysięczna gmina z perłą Lubelszczyzny – Okuninką, dlatego bój tu będzie najciekawszy. Do tej pory od niemal zawsze gminą tą kierowali ludowcy – ostatnio przez kilka kadencji Tadeusz Sawicki, a obecnie Dariusz Semeniuk. Słychać jednak głosy niezadowolonych mieszkańców gminy z rządów obecnego wójta. Dlatego też PSL myśli o wystawieniu w najbliższych wyborach… kobiety. Pewniakiem jest Marta Wawryszuk – sekretarz gminy, która kandydowała przed trzema laty do rady powiatu i tylko o przysłowiowy włos przegrała z T. Sawickim. Jej najpoważniejszym kontrkandydytem z PiS-u będzie zapewne radny powiatowy – Piotr Gorgol. Według zapewnień członków tej partii, ten młody samorządowiec „dojrzał” do stanowiska wójta i może z powodzeniem walczyć o przywództwo w tej gminie. Jego atutem jest także fakt, że od wielu lat jest pracownikiem urzędu gminnego, więc problemy administracyjne zna od podszewki. Z kolei „czarnym koniem”, który jednak zapewne już nie będzie startował w koalicji z PiS-em, lecz – jeśli w ogóle – to samodzielnie, może być Andrzej Rusiński. Dał się on poznać jako sprawny wielkoobszarowy rolnik, a w ostatnich latach prezes klubu piłkarskiego „Włodawianka”. Ta kadencja, gdy nie pełnił żadnej samorządowej funkcji, pozwoliła mu spojrzeć na samorządność z innej perspektywy.

W gminie Hanna praktycznie pewniakiem jest Grażyna Kowalik, która jest wójtem nieprzerwanie od końca 2006 r. Jej pozycja wśród mieszkańców jest bardzo mocna i przegrana w najbliższych wyborach byłaby wielką niespodzianką. Podczas ostatnich wyborów PiS wystawił Stanisława Czyża z Zaświatycz, który uzyskał jednak poparcie nieco ponad 1/3 wyborców. Jeśli ponownie partia Kaczyńskiego wystawi tego kandydata, to raczej liczyć na sukces nie może. Zarówno PSL, jak i lewica nie wystawiła tam kandydata. Podobnie zapewne będzie i w najbliższych wyborach.

W Hańsku od 1990 r. włodarzem gminy jest ludowiec Marek Kopieniak. Osiem kadencji nieprzerwanie na stanowisku wójta to jednak nie gwarancja kolejnej, zwłaszcza że PSL postawić może na innego człowieka. Coraz głośniej mówi się, że kandydatem ludowców może być przewodniczący rady powiatu Romuald Pryll, który pracuje jako sekretarz gminy Hańsk. Ten 60-letni samorządowiec ma opinię dobrego adminstratora, choć niekoniecznie sprawnego przewodniczącego. PiS w tej gminie zapewne nie wystawi swojego kandydata, ale udzieli poparcia Piotrowi Kazaneckiemu z Dubeczna. P. Kazanecki był blisko zwycięstwa już w 2018 r., ale zabrakło mu 28 głosów do wyniku M. Kopieniaka. Teraz wiele wskazuje na to, że to on właśnie będzie faworytem, nie zaś R. Pryll.

W najmniejszej gminie powiatu – Starym Brusie – obecny gospodarz Paweł Kołtun łatwo mieć nie będzie, bowiem spora część radnych to jego adwersarze. Wystarczy wspomnieć, że do czasu ustawowej znacznej podwyżki pensji P. Kołtun miał minimalne „wójtowe” pobory – ledwie niecałe 5 tys. zł na rękę. P. Kołtuna od lat popiera PSL, choć podobno jego relacje z tą partią dalekie są od idealnych. PiS ma w tej gminie dylemat, bo o dobrego przeciwnika dla 42-letniego Kołtuna trudno. Mówi się coraz głośniej o tym, że w prawica w szranki wypuści młodego byłego radnego Szymona Chomę ze Starego Brusa. Wbrew arytmetyce wyborczej może on mieć całkiem realne szanse.

W Urszulinie bój wydaje się być najbardziej medialny. Z jednej strony obecny włodarz Tomasz Antoniuk z Platformy Obywatelskiej, a z drugiej PSL z PiS-em, z którymi wójt jest skonfliktowany na wszystkich poziomach – od strażaków, przez powiat do województwa. PiS chce wystawić obecną gminną radną Kamilę Grzywaczewską, która jednak nie pochodzi z ziemi urszulińskiej, a to może być ważne dla wyborców. Poza tym codziennie pracuje w Lublinie na dyrektorskim stanowisku, co niekoniecznie sprzyja lokalnej integracji. PSL z kolei myśli o Adamie Panasiuku, który jest bardzo dobrze znany w gminie.

W Woli Uhruskiej obecny wielokadencyjny wójt gminy Jan Łukasik już oficjalnie ogłosił, że nie ma zamiaru kandydować. Dotychczas startował z poparciem PiS-u. Teraz namaścił na swojego następcę radnego powiatowego i członka PiS – dyrektora szkoły w Woli Uhruskiej – Mirosława Koniecznego. Ten ostatni co prawda jeszcze się waha, ale trudno będzie znaleźć w tej gminie innego prawicowego dobrego kandydata. Ludowcy zapewne przeciwstawią mu ponownie Beatę Kuczyńską-Jurek, dyrektorkę przedszkola. Przed trzema laty uzyskała doskonały wynik w starciu o fotel wójta z J. Łukasikiem. Ta teraz 36-letnia mieszkanka gminy uzyskała 46-procentowe poparcie wyborców.

Z kolei w gminie Wyryki obecny wójt Mirosław Torbicz, który startował z poparciem PiS zapewne znów takie poparcie uzyska. To jest pierwsza kadencja tego wójta, więc jego przyszłość jest dużą niewiadomą. W przysłowiową „szkodę” może mu wejść poprzedni wójt Andrzej Ćwirta, który znalazł ciepłą posadkę jako sekretarz w gminie Stary Brus. Mocną pozycję M. Torbicza wzmacnia przede wszystkim pomoc i doświadczenie P. Kazaneckiego, który sam jako kandydat i sprawny samorządowiec może być tym, który przechyli szalę zwycięstwa właśnie na obecnego wójta.

Tak czy inaczej najbliższe wybory będą bardzo ciekawe. Raczej nie powinno także zabraknąć kandydatów, bowiem minimalna pensja wójta to obecnie 15,5 tys. zł brutto. To jest dla każdego suma wystarczająca do tego, by „pchać się na afisz”. (pk)

PS Po naszym artykule o ewentualnych kandydatach na burmistrza Włodawy, gdzie wymieniliśmy trzech najważniejszych: Wiesława Muszyńskiego (z poparciem PiS), Andrzeja Romańczuka (PSL) i Mariusza Zańkę (niezależny), czytelnicy zadzwonili z sugestiami, że jeszcze jest co najmniej dwóch poważnych chętnych do rządzenia tym miastem. Pierwszy z nich to obecny wicestarosta Tomasz Korzeniewski, nieakceptujący jakiegokolwiek sojuszu z PiS-em. Drugim zaś szef regionalnej Solidarności – Piotr Erazm Meniów, który liczy na niepartyjny prawicowo-centrowy elektorat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here