Spróchniała aleja

Stare drzewa wzdłuż al. Piłsudskiego są spróchniałe i zagrażają bezpieczeństwu. Ekspertyza dendrologów sprzed kilku lat wykazała, że drzewa obumierają i nie pozostaje nic innego, jak je wyciąć i zastąpić nowymi nasadzeniami. Przeszkodą są pieniądze. – Wymiana zasolonej ziemi wokół drzew to spory wydatek – mówi Paweł Wira, szef chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie.

Od około 70 lat wzdłuż al. Piłsudskiego rosną drzewa. Dawniej było ich około 150, ale najbardziej uszkodzone i chore okazy wycinano. Obecnie została ich prawie setka. Są to głównie jesiony, klony, lipy. Od dłuższego czasu drzewa chorują. Drzewa rosną w pasie drogowym i pięć lat temu Zarząd Dróg Miejskich w Chełmie wystąpił do dendrologów o ekspertyzę drzewostanu. Z ekspertyzy jasno wynikało, że drzewa są na granicy żywotności, czyli obumierają.

Zaszkodziły im spaliny i zasolona ziemia, bo przez wiele lat chodniki i droga wokół drzew były posypywane w zimie solą. Dla dendrologów i przedstawicieli chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie, sprawującej nadzór nad zabytkową dzielnicą „Dyrekcja”, było jasne, że po wycince drzew, a przed zasadzeniem nowych nasadzeń należy najpierw wywieźć zainfekowane i zasolone warstwy gleby. Ale do tej pory nikt się tym nie zajął. Chełmianie zwracają uwagę, że tylko patrzeć jak ogromne drzewa rosnące wzdłuż al. Piłsudskiego zaczną się przewracać na ruchliwą ulicę i chodnik.

– Niedawno mieliśmy pierwszą jesienną wichurę i narobiła sporo szkód w Chełmie i w całym powiecie chełmskim – mówi czytelnik „Nowego Tygodnia”. – Drzewa wzdłuż alei Piłsudskiego są w opłakanym stanie. Rosną w miejscu, gdzie przechodzi mnóstwo ludzi i przejeżdża wiele samochodów. Wkrótce rozpoczną się jesienne burze, będą silne wiatry, a te drzewa mogą się przewrócić.

Irena Żółkiewska, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska UM Chełm, informuje, że chełmski ratusz nie wydaje pozwoleń na wycinkę na terenie, o którym mowa. Mówi, że w tej sprawie kompetentni są pracownicy chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie. Jej szef, Paweł Wira, potwierdza, że do wycinki drzew wzdłuż al. Piłsudskiego wymagane jest pozwolenie konserwatorów zabytków. Ale – jak mówi – to nie oznacza, że właściciel terenu nie ma w tej kwestii obowiązków.

– Właściciel terenu występuje z wnioskiem o wydanie pozwolenia na prace pielęgnacyjne lub wycinkę drzew – mówi dyrektor Wira. – Jeśli drzewa są chore i zagrażają bezpieczeństwu to wydajemy zgodę na wycinkę. W przypadku drzew wzdłuż al. Piłsudskiego nie da się uniknąć tematu wycinki. Problemem jednak wciąż pozostaje kwestia finansowania wymiany zasolonej ziemi.

Nasadzenie nowych drzew bez wymiany ziemi mija się z celem. Będzie to nieuzasadnione z punktu widzenia ekonomicznego, bo nowe drzewa na starej, zasolonej ziemi też zaczęłyby chorować. Tak czy inaczej wykonujemy przegląd i wytypujemy te drzewa rosnące wzdłuż alei Piłsudskiego, które są w najgorszym stanie i w pierwszej kolejności należałoby usunąć. Zwrócimy się w tej sprawie do chełmskiego ratusza – zapowiada Wira.

Ciekawe czy urzędnicy dopiero dostaną przyspieszenia do załatwienia sprawy spróchniałych drzew jak dojdzie do tragedii. Bo jak na razie działają dość ospale. (mo)