Szereg błędów i naruszeń

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Chełmie uchyliło w całości decyzję wójta gminy Hańsk dotyczącą środowiskowych uwarunkowań dla budowy czterech budynków inwentarskich. O sprawie, która budziła ogromne kontrowersje, pisaliśmy dwa tygodnie temu. Teraz wyjaśniamy, jakie uchybienia legły u podstaw tak radykalnego rozstrzygnięcia.

Sprawa dotyczy planów budowy chlewni na wschód od Hańska, na terenie dawnego PGR-u. Jednym z najpoważniejszych zarzutów sformułowanych przez SKO jest niewłaściwe przeprowadzenie postępowania administracyjnego oraz wydanie decyzji pełnej błędów oraz naruszeń. Z dokumentacji wynika, że raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko był wielokrotnie uzupełniany w trakcie postępowania. Według Kolegium, społeczeństwo zostało zapoznane z materiałem, który nie odzwierciedlał pełnego obrazu inwestycji, co pozbawiło konsultacje społeczne celu oraz zapoznania z całokształtem planowanej rozbudowy gospodarstwa. SKO podkreśliło, że udział społeczeństwa nie może mieć charakteru pozornego, a mieszkańcy muszą mieć wgląd w ostateczny, aktualny i kompletny materiał dowodowy.

Wójt przeprowadził te działania przedwcześnie. Kolejnym błędem proceduralnym było nieprzekazywanie przez wójta uzgodnień i opinii do organów współdziałających takich jak RDOŚ, Wody Polskie czy sanepid które zostały uzupełniane w procesie uzgodnień na płaszczyźnie gmina – inwestor. SKO uznało to za naruszenie przepisów, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Kolegium zakwestionowało również wiele warunków technicznych narzuconych inwestorowi przez wójta, uznając je za arbitralne, nieprecyzyjne i niedostatecznie uzasadnione, a wiele wymogów wykraczało poza kompetencje wójta.

Organ nadmiernie interpretował dane w raporcie, które były obliczane celowo na zawyżonych parametrach, aby ukazać wersję najbardziej pesymistyczną, która nie wykazywała przekroczeń standardów. – Wójt wyciągał negatywne wnioski i prognozy. Do najważniejszych punktów spornych należała redukcja amoniaku o 87 procent, co SKO uznało za niekonieczny dla zakładanej zgodności z wymogami środowiskowymi. Ponadto wójt ingerował w wykonanie pasa zieleni o szerokości 10 metrów, choć proponowaliśmy wystarczający 3-metrowy pas zieleni izolacyjnej, co zostało określone jako wykroczenie i nadmierne obciążenie. SKO zwróciło również uwagę, że wójt w wielu aspektach próbował uregulować samodzielnie kwestie, które są niezgodne z jego kompetencjami – mówią inwestorzy, państwo Przybylscy.

– Dotyczy to m.in. szczegółowego określania ostatecznych wielkości emisji czy parametrów eksploatacyjnych instalacji, których organ wydający decyzję środowiskową nie powinien sztywno narzucać, o ile nie wynikają one bezpośrednio z analizy oddziaływania na środowisko. Kolegium uznało również za rażącą sprzeczność pomiędzy zalecaniami wójta a ustaleniami z RZGW w Lublinie. W związku z licznymi uchybieniami, SKO uznało, że nie ma możliwości naprawienia zaskarżonej decyzji na etapie odwoławczym. Decyzja została uchylona w całości, co oznacza, że wójt musi przeprowadzić postępowanie od nowa, a także wydać decyzję wedle przepisów prawa i zakresu kompetencji. Dla nas jest to odsunięcie od realizacji inwestycji w czasie. Mimo pozytywnego zaopiniowana organów, wójt postanowił potraktować naszą inwestycję jako „negatywną”. Uważamy, że organy prowadzące zostały potraktowane jako drugorzędne. Wójt powierzył raport do analizy prywatnej firmie z Wrocławia. Dano jej pełne zaufanie, nie bazując na ustaleniach organów państwowych.

Firma, która analizowała nasz raport, wystąpiła z wieloma pytaniami i hipotezami. Po uzyskaniu przez nas wyczerpujących odpowiedzi wójt ogłosił skompletowanie materiału dowodowego, jednak nie poinformował instytucji państwowych, co było dużym błędem. Następnie ta sama firma napisała decyzję z ustaleniami. Otrzymane uzgodnienia były pełne bezzasadności, bezcelowości, sprzeczności oznaczających de facto zablokowanie inwestycji. Skierowaliśmy odwołanie do SKO, które potwierdziło nasze zarzuty, a także ujawniło szereg błędów w całym procesie administracyjnym. Mimo iż gmina zatrudnia na pełen etat osobę na stanowisku spraw środowiskowych, plan rozbudowy naszego gospodarstwa oddano prywatnej firmie zewnętrznej. Spółka za proces analizy i napisania decyzji otrzymała wynagrodzenie w kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wydano sporą sumę na coś, co trafiło finalnie do kosza – tłumaczą hodowcy.

W nowym procesie gmina będzie musiała umożliwić organom współdziałającym dostęp do wszystkich wewnętrznych uzupełnienień i uzgodnień, zapewnić społeczeństwu dostęp do pełnej i ostatecznej dokumentacji we właściwym czasie oraz rzetelnie uzasadnić każdy nałożony na inwestora obowiązek, dbając o to, by był on wykonalny i proporcjonalny do skali przedsięwzięcia. Kolegium udzieliło także wskazówki, aby następna wydana decyzja była administracyjnie poprawna. (bm)