W przyszłym roku pracownicy samorządowi w powiecie włodawskim mogą liczyć jedynie na symboliczne podwyżki albo nawet ich brak. Choć rząd zapowiedział wzrost maksymalnych stawek wynagrodzeń o 3 procent, skala zmian jest niewielka, a lokalne budżety już dziś sygnalizują trudności z ich realizacją.
Od 1 stycznia 2026 r. wchodzi w życie niewielka korekta widełek płacowych urzędników. Podwyżki mają wynieść około 3 procent, co w praktyce oznacza wzrost rzędu kilkudziesięciu złotych „na rękę”. W samorządach powiatu włodawskiego wiadomo już, że nawet tej symbolicznej podwyżki nie wszyscy doświadczą.
– To ruch bardziej formalny niż realne wsparcie pracowników. Wzrost kosztów funkcjonowania urzędów i rosnące ceny usług publicznych nie pozwalają nam na szersze podwyżki – mówi jeden z włodarzy gmin w powiecie, prosząc o anonimowość. Niewielka skala podwyżek oznacza, że realny poziom wynagrodzeń nadal będzie spadał. Urzędnicy od miesięcy podnoszą, że przy rosnących kosztach życia – od cen energii po podstawowe produkty – trzyprocentowy wzrost pensji nie rekompensuje nawet części wydatków.
Co ciekawe, z trzech największych samorządów powiatu – starostwa, ratusza i gminy Włodawa, owe 3 procent dotyczy tylko tej ostatniej jednostki. Jeśli zakładana przez NBP inflacja sięgnie w przyszłym roku 2,9%, to oznacza, że de facto urzędnicy stracą. Szczególny powód do złości mają pracownicy Urzędu Miejskiego i jednostek podległych. Według bowiem założeń budżetu na przyszły rok ich podwyżka wyniesie zero. To oznacza degradację finansową i możliwy odpływ wykwalifikowanej kadry np. do sektora prywatnego. Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2026 roku minimalne wynagrodzenie wyniesie 4806 zł brutto.
Z kolei w starostwie i jednostkach podległych podwyżka sięgnie „aż” 2%, co oznacza ok. 120 zł brutto więcej w portfelu. – Jeśli na waciki to ma być, to też nie wystarczy – mówi pracownik jednostki podległej. – Zarabiamy i tak blisko minimalnej płacy i jeszcze nas się każe takimi podwyżkami.
Starosta tłumaczy to fatalną sytuacją finansową powiatu oddziedziczoną po poprzednikach oraz wciąż dramatyczną walką o ratowanie szpitala. Z kolei pracownicy gmin i starostwa zauważają, że w ostatnich latach różnica między płacami w sektorze prywatnym a w urzędach wyraźnie się pogłębiła. Szczególnie dotyczy to młodszych pracowników, którzy coraz częściej szukają lepiej płatnej pracy poza administracją. Większość samorządów w powiecie wchodzi w nowy rok z napiętymi budżetami. Wyższe koszty oświaty, transportu publicznego i inwestycji wymuszają oszczędności. To właśnie dlatego wiele urzędów planuje wdrożenie podwyżek tylko w minimalnym zakresie, głównie dla najniżej zarabiających. – Priorytetem jest utrzymanie stabilności finansowej i realizacja obowiązkowych zadań. Na duże regulacje płacowe po prostu nas nie stać – tłumaczy jeden z samorządowców.
Tymczasem eksperci od rynku pracy ostrzegają, że zbyt niskie wynagrodzenia w administracji mogą doprowadzić do dalszych problemów kadrowych. Już dziś część gmin w powiecie włodawskim sygnalizuje trudności z rekrutacją specjalistów, zwłaszcza do wydziałów finansowych i inwestycyjnych. Na razie nic nie wskazuje, by rząd planował większe regulacje płac w sektorze samorządowym. Lokalnym władzom pozostaje balansowanie między potrzebami mieszkańców a możliwościami finansowymi.





























