Zniszczyli koryto rzeki?

Ekolodzy i miejscy aktywiści alarmują, że prace udrożnieniowe na Bystrzycy doprowadziły do degradacji koryta rzeki i nabrzeża

Na degradację koryta Bystrzycy przez Wody Polskie skarżą się przedstawiciele Lubelskiego Ruchu Miejskiego. Chodzi o wykonywane na rzece tzw. prace udrożnieniowe.

Przedstawiciele Wód Polskich odpierają zarzuty aktywistów i powołują się na względy bezpieczeństwa.

„Prace udrożnieniowe” wykonuje zewnętrzna firma na zlecenie Wód Polskich. Zdaniem Szymona Pietrasiewicza z Lubelskiego Ruchu Miejskiego roboty spowodowały „degradację koryta rzeki”. – Z nabrzeża rzeki oraz jej koryta została usunięta wszelka roślinność wodna będąca ostoją ptaków oraz żerowiskiem ryb. Z kolei usunięty z rzeki namuł jest składowany na nabrzeżu. W jego skład wchodzą toksyczne substancje, które zostały wcześniej zmyte przez opady z dróg miasta, jak: starte opony i klocki hamulcowe, oleje, smary, itp. – wylicza Pietrasiewicz. Jego zdaniem „wydobyta maź wydziela fetor odczuwalny w okolicy i w przypadku wyschnięcia może powodować wtórne zapylenie rozprzestrzeniając szkodliwe substancje”.

Aktywista ma więcej zastrzeżeń. – Usunięcie roślinności powoduje zredukowane funkcji filtracyjnej wody oraz powoduje jej szybsze odprowadzanie co może wzmagać efekt suszy i przyczyniać się do spadku wód gruntowych. A forma przeprowadzonych prac pozostawia po sobie daleko idące skutki estetyczne w postaci degradacji krajobrazu, przez co nastąpił spadek atrakcyjności tego terenu przeznaczonego dla rekreacji mieszkańców miasta – wylicza Pietrasiewicz.

Aktywiści z Lubelskiego Ruchu Miejskiego złożyli w ubiegłym tygodniu do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wniosek o „kontrolę prac i podjęcie działań w kierunku ich zaprzestania”. Podobny dokument trafił też do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie oraz do Biura ds. Zagospodarowania Dolin Rzecznych i Wąwozów.

Przedstawiciele Wód Polskich odpierają zarzuty aktywistów. – Działania na Bystrzycy polegające na konserwacji jej koryta były zgłoszone do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Lublinie. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nie wniósł sprzeciwu co do realizacji planowanych działań. Zatem uznał, że wykonanie planowanych robót nie wpłynie negatywnie na środowisko, a zdecydowanie zwiększy bezpieczeństwo powodziowe mieszkańców Lublina – ripostuje Beata Szołno-Szczepanik z Zespołu Zespół Komunikacji Społecznej i Edukacji Wodnej.

B. Szołno-Szczepanik nie zgadza się też z pozostałymi argumentami. – W chwili obecnej nie można jednoznacznie określić, czy wydobyty ze skarp rzeki namuł zawiera toksyczne substancje i w jakim zakresie. Przy wykonywaniu prac konserwacyjno-udrożnieniowych nie ma obowiązku wykonywania takiego rodzaju badań przez inwestora. Jak sądzę, przedstawiciele Lubelskiego Ruchu Miejskiego też nie posiadają takich badań – komentuje.

Przypomina też, że Bystrzyca na tym odcinku nie ma naturalnego charakteru. – Została bowiem dużo wcześniej przekształcona i uregulowana, dlatego też prace konserwacyjno-udrożeniowe są w pewnych przedziałach czasowych wręcz konieczne. Zaniechanie prac utrzymaniowych może doprowadzić do zmniejszenia przekroju korytowego, a w konsekwencji możliwości odprowadzenia wód w czasie gwałtownych wezbrań typowych dla obszarów zurbanizowanych – dodaje.

Grzegorz Rekiel