Covid nieco wyhamował

Budowa szpitala tymczasowego w Lublinie

Liczba dziennych zakażeń koronawirusem w ubiegłym tygodniu nieco zmalała – z 27 do średnio 24 tysięcy i premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że na razie nie będzie kolejnych obostrzeń i narodowej kwarantanny. W ostatnią niedzielę, po raz pierwszy od wielu tygodni, zmniejszyła się liczba zajętych łóżek covidowych, ale w wielu regionach niemal wszystkie łóżka i respiratory pozostają zajęte. Tak – o czym w ubiegły piątek poinformował wojewoda lubelski, Lech Sprawka – jest m.in. w samym Lublinie. Sytuację poprawić ma szpital tymczasowy powstający w halach Targów Lublin.

W piątek w województwie zajętych było 1537 z 1890 łóżek zakaźnych i 137 ze 160 respiratorów. Ale w samym Lublinie wolnych łóżek covidowych w zasadzie nie było i dla pacjentów z naszego rejonu trzeba było szukać miejsca w innych ośrodkach. Sytuację ma poprawić uruchomienie szpitala tymczasowego w Targach Lublin. Jego budowa ruszyła w ubiegłym tygodniu. Ma w nim powstać docelowo ok. 480 łóżek, w tym 80 z respiratorami. Pierwszych pacjentów placówka, którą zawiadywać będzie SPSK nr 1, ma przyjąć 27 listopada.

Prace – o czym mogliśmy się przekonać na własne oczy – idą pełną parą. Na stworzenie szpitala ministerstwo zdrowia przeznaczyć ma 27 mln zł. Największym problemem, jak we wszystkich szpitalach w kraju – jest jednak brak personelu. Chęć pracy w szpitalu zgłosiło już co prawda ok. 300 osób, w tym jak poinformował wojewoda 23 lekarzy i 54 pielęgniarki oraz kilku studentów medycyny i pielęgniarstwa, to w sumie do obsługi szpitala przy pełnym obłożeniu potrzebnych będzie blisko 700 osób. – Same łóżka nikogo jeszcze nie wyleczyły, sam sprzęt to za mało. Potrzebujemy wykwalifikowanej kadry, gotowej, by się z tym wyzwaniem zmierzyć – mówi dr Mirosław Czuczwar będący pełnomocnikiem wojewody ds. organizacji szpitala tymczasowego.

Właściwa rekrutacja i podpisywanie umów z personelem ma zacząć się w tym tygodniu.

To nie może mieć miejsca!

Kadrowe braki i obłożone szpitale to nie jedyne problemy jakimi koronawirus obarczył służbę zdrowia. Wciąż szwankuje, choć w tym zakresie widać pewną poprawę, koordynacja i współpraca na linii szpitale – pogotowie i zdarzają się przypadki odmowy przyjęcia pacjentów będących w stanie zagrożenia życia. Niektóre kończą się tragicznie. Tak było na początku listopada, kiedy szpitale we Włodawie i w Chełmie odmówiły przyjęcia dwóch ciężko rannych w wypadku pod Włodawą motocyklistów. Pierwszy tłumaczył ratownikom, że jest szpitalem covidowym i przyjmuje tylko takich pacjentów, drugi, że nie może zaopiekować się pacjentem, bo ze względu na zakażenia koronawirusem wśród personelu, musiał wstrzymać przyjęcia na chirurgię i nie ma możliwości przeprowadzenia operacji.

Jeden z pacjentów nie zdążył dotrzeć do żadnego szpitala i zmarł w karetce, drugi ostatecznie został dowieziony do Lublina, ale i w tym przypadku na ratunek było już za późno – mężczyzna po dwóch dniach zmarł. Nie udało się również uratować pacjenta z Kraśnika, który w ubiegłym tygodniu z udarem został przewieziony do szpitala w Kraśniku, ale nie został przyjęty, bo w lecznicy brakowało tlenu. Miejsce znalazło się w szpitalu w Lublinie, ale pacjent nie zdążył tam dotrzeć – zmarł w karetce.

– Takie sytuacje absolutnie nie mogą mieć miejsca i nie mają wytłumaczenia – grzmiał podczas piątkowej telekonferencji wojewoda Lech Sprawka. – Odbyłem w tej sprawie spotkanie z dyrektorami wszystkich placówek szpitalnych w regionie, stacji pogotowia oraz szefami ich organów nadzorczych. Szpital nie może odmówić pomocy osobie będącej w stanie zagrożenia życia. Te przypadki, które miały miejsce ostatnio zostaną zbadane i nie wykluczone, że zgłoszone organom ścigania.

Wojewoda zapewniał również, że w tym tygodniu we wszystkich szpitalach, w których wystąpiły braki tlenu, jego zapasy zostaną uzupełnione, a dzięki stale poprawiającemu się przepływowi informacji i zwiększającej liczbie łóżek covidowych, które są dodatkowo wyceniane przez NFZ, sytuacje z odsyłaniem karetek, czy wielogodzinnym czekaniem pod SOR-ami na przyjęcie pacjenta nie będą miały już miejsca. Oby tylko w szpitalach nie zabrakło rąk do pracy.

Osocze na wagę złota

Centra krwiodawstwa i medycy wciąż apelują do ozdrowieńców o oddawanie osocza, które jest bezcennym „lekiem” dla pacjentów najciężej przechodzących Covid-19. W akcje zachęcania do oddawanie krwi włączają się również samorządy i lubelskie uczelnie. Np. miasto Świdnik ogłosiło, że świdniczanie, którzy oddadzą osocze mogą liczyć na upominki od miasta. Są to vouchery do kina „Lot” (7 dla każdej osoby) oraz karnet z 30 wejściami na baseny w Parku Avia po 1 zł za każde wejście.

– To pomoc na wagę życia i zdrowia. Dlatego namawiamy każdego świdniczanina, który przeszedł koronawirusa na oddanie osocza – napisał ostatnio w mediach społecznościowych burmistrz Waldemar Jakson.

Z kolei UMCS przygotował dla swoich wykładowców i studentów specjalną ulotkę zachęcającą do oddawania osocza i informującą jak i gdzie można to zrobić, a prof. Zbigniew Pastuszak, prorektor UMCS ds. rozwoju i współpracy z gospodarką, nagrał w tej sprawie specjalne wystąpienie, które jest dostępne na kanałach internetowych uczelni.

Przedsiębiorcy pod ścianą

Choć jak zapowiedział premier widmo wprowadzenia twardego lockdownu na razie zostało oddalone, bo w ubiegłym tygodniu średnia liczba dziennych zakażeń wyniosła niecałe 24 tysiące, czyli ok. 61 na 100 tys. mieszkańców (narodowa kwarantanna ma być automatycznie ogłoszona, kiedy ten wskaźnik przekroczy 71-75 os. n 100 tys.), to na luzowanie obostrzeń (na razie wszystkie mają obowiązywać do 29 listopada) się nie zanosi, no może poza powrotem do szkół uczniów klas I-III szkół podstawowych (wspomniał o tym minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek). A na to niecierpliwie czekają przedsiębiorcy i pracownicy. Firmom, ale tylko tym które bezpośrednio objęte zostały obostrzeniami, rząd zapowiada pomoc, podobną to tej z wiosny, ale ustawy w tej sprawie jeszcze nie ma, a sejm, po dwutygodniowej przerwie, zbierze się dopiero w tę środę. RD, DO, (w)

PANDEMIA W LICZBACH

W ubiegłym tygodniu w Polsce liczba zakażonych koronawirusem od początku pandemii wzrosła do 712 972 (o ponad 166,5 tys. w ciągu tygodnia), zgonów do 10 348 (o 2476), a wyleczonych do 294 783 (o ponad 85 tys.). W województwie lubelskim przybyło 7803 zakażonych (od początku 36 716), 171 pacjentów z Covid-19 zmarło (od początku 595), a 7853 wyzdrowiało (19 968). Tym samym w ubiegłą niedzielę w województwie było stwierdzonych 16 748 aktywnych przypadków SARS-CoV-2, a niemal 33 tys. osób przebywało na kwarantannie. W Europie, w liczbach bezwzględnych, pod koniec ubiegłego tygodnia, więcej dobowych zakażań koronawirusem niż w Polsce, było tylko we Włoszech – 40 tys., Francji – 32 tys. i Wielkiej Brytanii – 27 tys. W Niemczech było – 22,7 tys., w Rosji – 22,7 tys., w Hiszpanii – 21,3 tys. Na świecie liczba wykrytych infekcji Sars-CoV-2 przekroczyła 54 mln (najwięcej w USA – 10,9 mln, Indiach – 8,8, Brazylii – 5,8, Francji – 1,9, Rosji – 1,9, Hiszpanii – 1,4, Wielkiej Brytanii – 1,3. Ponad 1,3 mln osób z Covid-19 zmarło, a 34,7 mln wyzdrowiało. Dane na niedzielę, 15 listopada.