Desant na Okuninkę

(6 lipca) Komandosi z 2 Pułku Rozpoznawczego w Hrubieszowie skakali na spadochronach wprost do Jeziora Białego. Skoki odbywały się ze śmigłowca. To już było szóste takie szkolenie.


Tłumy wczasowiczów z aparatami i lornetkami przyglądały się popisom żołnierzy. Tuż po godz. 12 helikoper zrzucał komandosów do wody partiami – po ośmiu. – To było niesamowite wrażenie – mówiła plażowiczka, która z wnukami podziwiała skoki. Wyjątkowa atrakcją był tez przelot śmigłowca tuż nad taflą wody.

Żołnierze z 2. PR w Hrubieszowie dysponowali motorówkami służącymi do podejmowania skoczków z wody oraz zabezpieczania desantu. Pomagali im w tym strażacy i policjanci.

– Żołnierze wyskakiwali ze śmigłowca z niedużej wysokości w pełnym umundurowaniu. To były typowe ćwiczenia rozpoznawcze, choć w nietypowej scenerii – mówili żołnierze.

W tym roku podczas ćwiczeń w ramach pomocy swojemu koledze Rafałowi żołnierze zbierali datki na jego leczenie.

Żołnierze 2 Pułku Rozpoznawczego w Hrubieszowie biorą udział w szkoleniach spadochronowych od 2008 roku. Wcześniej takie zajęcia odbywały się na lotnisku Częstochowa-Rudniki lub na Pustyni Błędowskiej, gdzie szkolili ich instruktorzy 1 Pułku Specjalnego Komandosów w Lublińcu oraz 6 Brygady Powietrzno-Desantowej w Krakowie. Teraz żołnierze z Hrubieszowa upatrzyli sobie Okuninkę. Celem tego przedsięwzięcia było sprawdzenie umiejętności pływackich żołnierzy przed planowanymi skokami spadochronowymi do wody.

Zgodnie z przepisami przed dopuszczeniem do skoków do wody każdy musi przepłynąć co najmniej 50 m w pełnym umundurowaniu. Dodatkowo żołnierze zapoznani zostali z zasadami posługiwania się kamizelkami ratowniczymi oraz wyplątywania się ze spadochronu w wodzie. Żołnierze z 2 PR muszą oddać 5 skoków rocznie, a instruktorzy cztery razy więcej. Najtrudniejsze do wykonania są skoki z pełnym wyposażeniem skoczka, a więc zasobnikiem oraz bronią. (pk)