Głowa wisiała na sznurku

W poniedziałek (1 sierpnia) pracownicy włodawskiego MPGK-u dokonali makabrycznego odkrycia. Tuż za siatką zakładu, na końcu sznurka zawiązanego na gałęzi drzewa, wisiała ludzka głowa. Śledczy bez większych problemów ustalili, że należała ona do 63-letniego mieszkańca Włodawy.

Mężczyzna wiele lat wcześniej zerwał kontakty z rodziną. Nie miał też wielu znajomych, nikt więc nie mógł zgłosić jego zaginięcia. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej we Włodawie i biegłych lekarzy 63-latek powiesił się co najmniej na 3 tygodnie przed odnalezieniem jego szczątków. Wiszącą na sznurku przywiązanym do gałęzi drzewa głowę nieopodal terenu włodawskiego MPGK-u zauważyli pracownicy przedsiębiorstwa. Pod makabrycznym znaleziskiem leżała reszta ciała. Śledczy nie stwierdzili, by do śmierci mężczyzny przyczyniły się osoby trzecie. Nikt też nie rozczłonkował ciała. Tułów zerwał się najpewniej pod własnym ciężarem i pod wpływem procesów gnilnych, które bardzo mocno osłabiły tkanki. (bm)