Kandydaci przeliczeni

To był tydzień prawdy przede wszystkim dla politycznej drobnicy. Okręgowa Komisja Wyborcza zakończyła rejestrację kandydatów w wyborach parlamentarnych, a mniejsze ugrupowania, oczywiście prawicowe, wzięły się za łby, nie czekając bynajmniej na dzień elekcji. Efekt? Wyeliminowanie dwóch niedoszłych senatorów i jednej ambitnej listy poselskiej.

Były europoseł wyeliminowany?

Mirosław Piotrowski, były europoseł i profesor KUL, wydawał się pewniakiem do startu z Lublina do senatu, a nawet poważnym zagrożeniem dla kandydata PiS-u, Krzysztofa Michałkiewicza. Wprawdzie europarlamentarna kampania założonego przez polityka Ruchu Prawdziwa Europa zakończyła się porażką, jednak odpowiedzialnością za nią obarczono wówczas koalicjantów z Prawicy Rzeczypospolitej. Tym razem miało być inaczej, tylko że… znowu nie wyszło.

Zarówno sam Piotrowski, jak i drugi kandydat z jego Komitetu, wystawiany ze Świdnika Krzysztof Kawęcki, zdaniem Okręgowej Komisji Wyborczej nie przedstawili wystarczającej ilości pozytywnie zweryfikowanych podpisów. Zamiast wymaganych 2000 OKW zakwalifikowała jedynie odpowiednio 1959 i 1954 podpisy przedłożone przez pełnomocników Piotrowskiego i Kawęckiego.

Ci jednak nie zgadzają się z uchwałą Komisji i zapowiadają odwołanie. – Jeśli podstawą decyzją była rzekoma „nieczytelność”, zresztą wyjaśniana przez członków naszego Komitetu, którzy nie mieli żadnych problemów z odczytaniem zakwestionowanych personaliów, to mamy do czynienia z uzależnianiem procedur demokratycznych od czyjegoś charakteru pisma! – oburza się Piotrowski.

Bezpartyjni przeszli – Skuteczni nieskuteczni

Faktycznie, w tym roku weryfikacja podpisów poparcia trwała wyjątkowo długo i choć termin ich składania mijał we wtorek o północy, to niektórzy decyzje OKW poznali dopiero w… piątek. – Jak prowadzić kampanię, skoro brak pewności, do Senatu nie wiadomo, kto jeszcze został zarejestrowany, więc nie można na ulotkach podać pozycji na liście! I mamy wierzyć, że oni potem poradzą sobie z ustaleniem wiarygodnych wyników wyborów?! – usłyszeliśmy w jednym ze sztabów. Zamieszanie było jednak częściowo skutkiem wojenki między samymi politykami, a konkretnie prób pozbycia się prawicowej konkurencji przez Konfederację. W całym kraju wystąpiła ona bowiem o „szczególne sprawdzenie” list składanych przez Koalicję Bezpartyjni Samorządowcy oraz komitet Skuteczni Piotra Liroya-Marca.

W Lublinie ci pierwsi mieli szczęście przejść przez sito i zarejestrowali 30 kandydatów na czele z Markiem Wochem. Zakwestionowano natomiast wniosek Skutecznych – nie tylko znów ze względu na „nieczytelność” niektórych danych, ale także wycofanie się aż siódemki kandydatów, zapewne zniechęconych zablokowaniem możliwości zarejestrowania list w całej Polsce, co praktycznie uniemożliwia uzyskanie progu wyborczego. – To tylko potwierdza, że nasz system polityczno-ustrojowy jest chory, skoro w jego ramach z uprzywilejowanej pozycji korzysta np. komitet mniejszości niemieckiej, a polskim kandydatom czyni się wstręty formalne – skomentował na gorąco Liroy.

PiS kontra PiSdP (i KOD)

Do Sejmu wybierać będziemy więc spośród ogólnopolskiej piątki: PiS, Koalicja Obywatelska, PSL, SLD, Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy. O Senat powalczą natomiast, obok wiceministra Michałkiewicza z PiS-u, radny Jacek Bury, wystawiany przez KO i właśnie poparty przez europosła Krzysztofa Hetmana, PSL oraz Wojciech Górski reprezentujący niezależny komitet Przywrócić Prawo. Z kolei w Świdniku do izby wyższej głosować będzie można na obecnego senator Grzegorza Czeleja z PiS-u, regionalnego lidera KOD-u, mec. Krzysztofa Kamińskiego i Pawła Górnika reprezentującego Komitet Wyborczy Wyborców Prawda i Sprawiedliwość dla Polski (środowisko ruchu 1Polska).

Do wybór zostało niespełna 5 tygodni. TAK