Kompromitacja rady

(30 września) Radni Włodawy mieli przyjąć protokoły czterech ostatnich sesji. Nawet jeden z nich już przegłosowali. Sęk w tym, że radni ich na oczy wcześniej nie widzieli. Dopiero refleks przewodniczącej zapobiegł dalszej kompromitacji.

O tym, że sesje Rady Miejskiej we Włodawie są fatalnie przygotowywane, krążą już legendy. A to pilna uchwała nie jest ujęta w programie, a to strony są niewyraźnie skserowane, a to, innym razem, na czas nie są zwołane komisje.

Jednak na ostatniej sesji doszło do prawdziwej kompromitacji. Otóż radni mieli przegłosować cztery protokoły poprzednich sesji (od 11. do 14.). Po poddaniu pod głosowanie pierwszego protokołu, przewodnicząca Joanna Szczepańska (na zdjęciu – w środku) zorientowała się, że w ogóle tego protokołu na oczy nie widziała.

A jeśli ona nie widziała, to i zapewne żaden z radnych. Zwyczajowo są one wyłożone w biurze rady i przed sesją. Tym razem jednak pracownika biura rady nie było.

W pierwszym głosowaniu troje radnych – J. Szczepańska, Mariusz Czuj i Krzysztof Flis – wstrzymało się od głosu, natomiast cała reszta przegłosowała coś, czego na oczy nie widziała. Inne protokoły, po spostrzeżeniu przewodniczącej, zostały wycofane z porządku obrad. Zostaną poprawione (napisane?) i dopiero następne sesji przyjęte (przeczytane?). (pk)