Łagodny wyrok za okrutną zbrodnię

20-letni Krzysztof K. nie miał litości dla swojego kolegi, 17-letniego Patryka. Zmasakrował nastolatka, wlókł go za ciągnikiem, a potem ciało zakopał w lesie. Na grobie posadził drzewo. Teraz przed Sądem Okręgowym w Lublinie zabójca usłyszał wyrok. Rodzina zamordowanego szlochała, słuchając orzeczenia.
Proces w Lublinie trwał od stycznia tego roku i zakończył się 2 marca. Sprawa dotyczy makabrycznego zabójstwa w Machowie w powiecie opolskim. Do zdarzenia doszło w kwietniu ubiegłego roku. Patryk wybrał się rowerem do miejscowego sklepu, aby kupić kartę do telefonu. Tam spotkał Krzysztofa, którego miejscowi przezywali „Szpadel”. Młodzieńcy, dawniej dobrzy koledzy, poróżnili się. 17-latek został kopnięty w twarz. – Za to, że źle wyraził się o mojej dziewczynie – tłumaczył się przed sądem oskarżony. Twierdził jednak, że na tym incydent pod sklepem się skończył i się nawet przeprosili. Potem, jak przekonuje Krzysztof K., po pijanemu wracał ciągnikiem do domu i przez przypadek przejechał nim nastolatka. – To był nieszczęśliwy wypadek – zaznaczał pewny siebie.
Mężczyzna twierdzi, że spanikował – przywiązał ciało do maszyny i wlókł je przez 1,5 km. Wywiózł je do lasu. Tam zakopał w płytkim dole i posadził w tym miejscu drzewo.
Kiedy w sądzie mężczyzna opisywał, co zrobił, matka ofiary nie mogła znieść słów oskarżonego i zemdlała.

Krzysztof K. od początku zmieniał wersje wydarzeń. Co innego mówił na policji, co innego w prokuraturze. Śledczy nie mają wątpliwości, że było to zabójstwo. Ofiara została bita tępym narzędziem po całym ciele. Na jej głowie stwierdzono też ślady uderzeń od buta.
– 17-latek udusił się własną krwią i zmarł– stwierdził prokurator, odczytując akt oskarżenia.
Feralnego dnia, kiedy Patryk nie wrócił na noc do domu, bliscy zaczęli wszędzie go szukać. Dopiero jeden z myśliwych przypomniał sobie, że widział ciągnik nieopodal wałów na Wiśle.
Choć sprawcy groziło 25 lat więzienia, sąd wydał niższy wyrok. Młodzieniec został skazany na 15 lat więzienia. Już za 6,5 roku będzie mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie. Teraz prosił sąd o zwolnienie z aresztu, „aby pobyć z dziewczyną”. – Chcę też pomóc rodzinie Patryka – przekonywał. Jego wniosek został odrzucony. Krzysztof K. ma także zapłacić po 50 tys. zł rodzicom zabitego oraz po 10 tys. zł dla każdego z 9 bliskich ofiary.
Wyrok na razie jest nieprawomocny. Nie wiadomo jeszcze, czy strony będą się od niego odwoływać. LL