Mieszkańcy biorą się za radnych

Tym razem nie wójt Dariusz Ćwir, a rada gminy Sawin znalazła się w tarapatach, bo zawiązał się obywatelski komitet, który dąży do zwołania referendum w sprawie jej odwołania. Mieszkańcy uważają, że część radnych działa na niekorzyść gminy i wprowadza w radzie destrukcję.

Z inicjatywą przeprowadzenia referendum gminnego w sprawie odwołania rady wystąpiło sześcioro mieszkańców Sawina: Andrzej Czerwiński, Antoni Mroczek, Zenon Kołodziejczyk, Dawid Demczuk, Jadwiga Szachun i Bożena Wolska. Pełnomocnikiem tej grupy został Czerwiński, który w poprzedniej kadencji przez jakiś czas pełnił funkcję zastępcy wójta, a w latach 1990-1998 piastował urząd wójta gminy.

Żeby referendum odbyło się, grupa inicjatywna musi zebrać nieco ponad 450 podpisów od mieszkańców uprawnionych do głosowania. Prawo mówi o 10 procentach osób z prawem głosu. To nie dużo i wszystko wskazuje na to, że w Sawinie najpierw dojdzie do referendum w sprawie odwołania, ale nie wójta gminy, do czego dąży kilku radnych, a właśnie rady. Jeśli do niego dojdzie, około 800 osób musiałoby pójść do urn i zagłosować, by było ważne. Gdy ponad połowa głosujących opowie się za odwołaniem radnych przed upływem kadencji, z chwilą stwierdzenia ważności referendum, wszystkim wygasną mandaty i w Sawinie w przyszłym roku, może jeszcze zimą, lub wczesną wiosną, będą wybory uzupełniające do rady gminy.

Mieszkańców denerwuje fakt, że to już druga kadencja, w której rada toczy „wojnę” z wójtem gminy. O ile poprzednie cztery lata można było zrozumieć, bo większość w radzie stanowili ludzie związani z byłym wójtem Andrzejem Mazurem, o tyle w obecnej kadencji trudno wytłumaczyć, z jakiego powodu powstał spór. Aż czternastu radnych w wyborach kandydowało z komitetu Prawa i Sprawiedliwości, z tego samego co wójt Dariusz Ćwir. Wszystko wskazywało na to, że w Sawinie wreszcie zapanuje spokój, a wójt i rada będą wspólnie działać dla dobra mieszkańców. Rzeczywistość okazała się inna. Od niemal początku kadencji wójt Ćwir ma pod górkę i jest w narastającym sporze z większością radnych.

Zdaniem mieszkańców Sawina konflikt z wójtem wywołali radny Wojciech Adamowicz i przewodnicząca Iwona Wołoszkiewicz. Prawdziwych powodów nikt jednak nie zna. – Ta dwójka bardzo szybko potrafiła przekonać kilku innych radnych, że Dariusz Ćwir jest złym wójtem i trzeba odsunąć go od władzy. A według nas, Ćwir rządziłby lepiej, gdyby rada nie rzucała mu kłód pod nogi – twierdzi jeden z mieszkańców Sawina.

Grupa inicjatywna, która chce odwołania rady gminy, skierowała przeciwko radnym aż piętnaście zarzutów. Wszystkie zostały podane do publicznej wiadomości i widnieją na oficjalnej stronie internetowej gminy Sawin. Mieszkańcom nie podoba się ciągłe dążenie do pogłębiania konfliktu z wójtem i destrukcyjna działalność większości radnych. Uważają, że rada neguje działania wójta, mające na celu poprawę jakości życia mieszkańców.

Według nich część radnych lekceważy swoich wyborców, celowo opuszczając sesje rady, gdy odbywają się „niewygodne” głosowania, mające ogromne znaczenie dla funkcjonowania gminy. Radni wyśmiewają pomysły i działania innych, podczas gdy sami nie potrafią przejąć żadnej inicjatywy korzystnej dla swoich wyborców – to kolejny zarzut. Mieszkańcy są zdania, że gmina nie wykorzystuje unijnych funduszy, bo rada sprzeciwia się planowanym inwestycjom.

Nie spodobała im się też decyzja rady w sprawie zakupu samochodu strażackiego. Radni byli na nie, choć gmina miała ponieść wydatki w wysokości niespełna 5 proc. wartości pojazdu. Z dużym oburzeniem przyjęto zablokowanie inwestycji wodociągowej, na którą gmina mogła pozyskać ogromne dofinansowanie zewnętrzne. W opinii inicjatorów referendum, działania radnych, ciągłe kłótnie na sesjach, złośliwości, widowiskowe sceny w trakcie obrad ośmieszają gminę. Mieszkańcy do jednego z radnych utracili całkowite zaufanie po tym, jak publicznie powiedział, że lepiej byłoby, gdyby Sawin przyłączyć do innej gminy.

Nie do zaakceptowania dla nich była też postawa radnych, którzy krytykowali nową grupę przedszkolną, powstała ze względu na zwiększające się zapotrzebowanie i ułatwienie młodym matkom podjęcia pracy. Wyborcy wytknęli rajcom, włącznie z przewodniczącą Wołoszkiewicz, aroganckie zachowanie się na sesjach i niedopuszczenie mieszkańców do udziału w posiedzeniach, zasłaniając się pandemią koronawirusa, podczas gdy inni goście bez przeszkód mogli uczestniczyć w obradach.

W ich opinii rada utrudniała proces przekształcenia trzech gminnych szkół w placówki „stowarzyszeniowe”, co było koniecznością z powodu trudnej sytuacji finansowej budżetu gminy. Dzięki reorganizacji szkoły w Czułczycach, Bukowie Wielkiej i Wólce Petryłowskiej zostały uratowane przed całkowitą likwidacją. Na koniec inicjatorzy referendum zarzucają grupie radnych brak bezinteresowności i rzetelności. (jar)