Nikt nie podrywa jak Ryszard

Książeczka sportowo-lekarska, którą Ryszard prowadzi od 1967 roku

Zbliża się do siedemdziesiątki, w wypadku stracił dwa palce i… ustanowił rekord świata w podnoszeniu ciężarów w tzw. martwym ciągu w swojej kategorii wiekowej. Ryszardowi Śliwińskiemu wigoru pozazdrościć może niejeden 20-latek.

Nazwisko: Śliwiński
Imię: Ryszard
Data urodzenia: 22 stycznia 1950 r.
Miejsce urodzenia i zamieszkania: Chełm
Zawód: spawacz
Uprawia dyscypliny sporu: podnoszenie ciężarów od 1967 roku

Takie dane widnieją na pierwszej stronie starej, zżółkniętej książeczce sportowo-lekarskiej, którą Ryszard skrupulatnie uzupełnia od 50 lat. – Wpisuję w niej wszystkie udziały w zawodach – przekonuje i zaraz pokazuje nam kilkanaście kartek z wypisanymi od góry do dołu osiągnięciami.
A zaczęło się od dołączenia do Ludowego Zespołu Sportowego Gryf Chełm. – Do ćwiczeń siłowych namówił mnie Kazimierz Być, dziś 81-latek. Zaczynałem razem z kolegami ze szkolnej ławki. Chodziliśmy do Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Chełmie (dziś Zakład Doskonalenia Zawodowego – przyp. red.). Z czasem kumple zaczęli się wykruszać. Teraz z naszej ekipy ćwiczę tylko ja – opowiada Ryszard.
I nie trudno się dziwić. Ze świecą szukać dziadka 26-letniej wnuczki (tyle lat ma wnuczka Ryszarda), który nie tylko biega na siłownię, ale i zdobywa tytuł mistrza świata – w dodatku wielokrotnie. W kategorii masters (zawodnicy w wieku 65-69 lat), waga do 75 kg, w tzw. martwym ciągu chełmianin trzykrotnie zdobył złoty medal w mistrzostwach świata federacji WUAP. Co więcej – pobił też (o 1 kg) rekord świata dotychczas wynoszący w tej kategorii 160 kg. Na swoim koncie ma także tytuły mistrza świata federacji WPA i GPC oraz kilkukrotne zwycięstwo w zmaganiach krajowych i europejskich. Ostatnie sprzed zaledwie dwóch tygodni: w Zalesiu ustanowił nowy rekord Polski w martwym ciągu w swojej kategorii wiekowej – 162,5 kg.

Trzeba mieć werwę

Martwy ciąg to dyscyplina sportowa polegająca na podnoszeniu z podłoża sztangi obciążonej talerzami do momentu, w którym wykonujący ćwiczenie ma proste plecy oraz nogi w kolanach.
– Udział w takich zmaganiach świadczy o ogólnej dobrej kondycji fizycznej i dużej sile, ponieważ przy wykonywaniu tego ćwiczenia zaangażowane są prawie wszystkie mięśnie – podkreśla Konrad Rondoś, trener siłowni Olimp przy ul. Lwowskiej, gdzie do mistrzostw przygotowuje się 68-letni chełmian. – W tym sporcie wymagana jest zatem determinacja i systematyczność. W przypadku Ryszarda jest ona godna podziwu. Nigdy nie opuszcza treningów. Drążek, bieżnia i wolne ciężary nie są dla niego wyzwaniem, pomimo że wiekiem zbliża się do siedemdziesiątki. To znakomity sportowiec, ale też wspaniały człowiek. Zawsze uśmiechnięty, kiedy trzeba służy dobrą radą – dodaje Rondoś.
Ryszard trenuje pięć razy w tygodniu, po 1,5 godziny. Teraz ma na to więcej czasu, jest już na emeryturze. Ale pasję od zawsze udawało mu się łączyć z wieloma obowiązkami. W jego życiu był tylko jeden moment, gdy zrezygnował z ćwiczeń.
– Myślałem wtedy, że będę musiał zakończyć swoją karierę sportową – wspomina Ryszard i opowiada, że w 1995 roku miał w pracy wypadek, w wyniku którego stracił dwa palce. Nie poddał się jednak i wrócił na siłownię. – To część mojego życia, część mnie. Nie mogłem tego zostawić – mówi.

Druga strona medalu

Kultura fizyczna jest jedną z tych dziedzin życia, która wymaga od nas wielkiej dbałości i zaangażowania. Dlatego też z ogromnym zadowoleniem przyjęliśmy informację o sukcesie, jaki odniósł Pan podczas Mistrzostw Świata Federacji WPC w Trutnov, zdobywając złoty medal w martwym ciągu – to fragment listu podpisanego przez prezydent Chełma Agatę Fisz, który trafił do Ryszarda w 2017 roku.
– Jestem bardzo wdzięczny za słowa uznania. Nie ukrywam jednak, że to jedyna forma gratyfikacji, jaką otrzymałem z miasta – mówi wielokrotny mistrz świata. – Nigdy o nic nie prosiłem, zawsze sam pokrywałem wszystkie koszty. A jest ich sporo: suplementy, stroje, wyjazdy. Kiedy zawody odbywają się w Polsce czy w krajach sąsiadujących, to na nie jeżdżę. Wiele medali ucieka mi jednak ze względów finansowych. Jesienią tego roku są mistrzostwa w Moskwie i w Tibilisi. Z emerytury nie jestem w stanie nazbierać na takie wyjazdy – przyznaje Śliwiński.
Elżbieta Bajkiewicz-Kaliszczuk, dyrektor wydziału kultury sportu i rekreacji w chełmskim magistracie, odpowiada: – To tak jak z grą w totolotka: aby wygrać, trzeba zagrać. Podobnie jest z pieniędzmi dla sportowców, które można uzyskać od miasta. Jeśli ktoś nie złoży wniosków, stosownych dokumentów, nie przedstawi swoich osiągnięć, to nie ma szansy na otrzymanie czy to nagrody, czy też stypendium sportowego. Obecnie do końca czerwca przyjmowane są przykładowo zgłoszenia do nagród dla zawodników za ubiegłoroczne wyniki sportowe. Zachęcamy do zgłoszenia się – mówi dyrektor. (mg)

Nagrody dla sportowców

Od kilku lat prezydent Chełma przyznaje nagrody i wyróżnienia zarówno zawodnikom, jak i ich trenerom, za wysokie wyniki sportowe w międzynarodowym lub krajowym współzawodnictwie. Wniosek o nagrodę może złożyć Rada Sportu działająca przy prezydent, związek lub stowarzyszenie kultury fizycznej, jak również zawodnik osobiście.
Nagrody przyznawane są w formie pieniężnej (do 3 000 zł brutto) i rzeczowej (do 500 zł brutto). W ubiegłym roku na nagrody przeznaczono łącznie 7 tys. zł.
Termin zgłoszeń upływa 30 czerwca. Wnioski przyjmowane są w Biurze Obsługi Interesantów Urzędu Miasta Chełm, przy ul. Lubelskiej 65. Szczegółowy regulamin przyznawania nagród oraz wzór wniosku znajdują się na stronie internetowej: www.umchelm.bip.lubelskie.pl w zakładce prawo lokalne (Uchwała Nr VI/34/10 Rady Miasta Chełm z dnia 29 grudnia 2010 roku w sprawie określenia szczegółowych zasad i trybu przyznawania nagród i wyróżnień dla zawodników za osiągnięte wyniki sportowe oraz dla trenerów prowadzących szkolenie zawodników, osiągających wysokie wyniki sportowe).