Powiat wyciąga rękę do miasta. Po pieniądze…

– Hala przy I LO, której budowa dobiega końca, będzie służyła nie tylko uczniom ale również mieszkańcom i to głównie Świdnika – podkreślają władze powiatu zwracając się do miasta o dołożenie do inwestycji 1,5 mln zł

Powiat Świdnicki zwrócił się do Urzędu Miasta Świdnik o dołożenie trzech milionów złotych do swoich dwóch inwestycji – budowy hali sportowej przy I LO i remontu ul. Racławickiej. Władze miasta nie kryją, że prośba o pomoc bardzo je zaskoczyła, bo wcześniej starostwo nie wspominało o jakiejkolwiek partycypacji ratusza w tych inwestycjach. Powiatowa opozycja przypuszcza, że starostwu po prostu brakuje pieniędzy. Starostwo oburza się na takie sugestie i podnosi, że dofinansowanie przez gminy inwestycji realizowanych przez powiaty na ich terenie, służących przede wszystkim ich mieszkańcom, to norma. Z kolei miasto przypomina, że właśnie to robi, finansując budowę w Świdniku powiatowej ulicy Kusocińskiego. Pewnie przed wyborami to nie ostatnia utarczka między powiatem i miastem, rządzonymi przez przeciwne opcje polityczne.


– Jeszcze w tamtym roku pytałem zarząd powiatu o to, czy budowa hali przy I LO nie jest w żaden sposób zagrożona – mówi radny Łukasz Reszka, szef Klubu Radnych PiS-PP Rady Powiatu Świdnickiego. – Miałem wówczas niepotwierdzone informacje, że wykonawca zszedł z placu budowy, a w kasie powiatu zabrakło środków na dokończenie hali. Wicestarosta zapewniał wtedy, że nie ma żadnych problemów. W dniu 26 kwietnia tego roku otrzymałem informację, że zarząd powiatu jednak nie dysponuje pieniędzmi niezbędnymi do zakończenia inwestycji i szuka źródeł jej sfinansowania m.in. w Urzędzie Miasta Świdnik. Moje obawy oraz informacje z ubiegłego roku potwierdziły się dzień później, kiedy do świdnickiego magistratu wpłynęło pismo od starosty z prośbą o wsparcie inwestycji kwotą 1,5 mln zł

Radny Reszka przypuszcza, że rozpoczynając budowę hali, nie zgromadzono wszystkich środków.

– Jestem jak najbardziej za współpracą ponad podziałami politycznymi, ale jeżeli zarząd powiatu rozważał pozyskanie wsparcia od innych samorządów, to powinien już wcześniej odbyć rozmowy w tej sprawie – mówi radny.

Powiat zwrócił się do miasta także o finansowe wsparcie innej inwestycji – przebudowy ulicy Racławickiej.

– Do tej pory zarząd zapewniał, że na Racławicką udało się pozyskać finansowanie, więc zostanie zrealizowana. Ale widać, że nie zabezpieczył środków na wkład własny. Myślę, że pod naciskami opozycji i mieszkańców, podobnie jak przy budowie hali, rządzący powiatem poszli po rozum do głowy i stwierdzili, że zadłużanie powiatu tak ogromnym kredytem, jaki planowali zaciągnąć, jest nierozsądne i zaburzy stabilność. Zatem teraz trzeba szukać innych, źródeł finansowania i najlepiej wziąć pieniądze od „bogatego wujka”, czyli miasta. Jak teraz miasto ma teraz znaleźć 3 miliony złotych na inwestycje powiatu? Ma przecież swoje zadania inwestycyjne i swoje priorytety? Na niektóre miejskie zadania od lat były gromadzone środki, nie tak, jak w powiecie, gdzie obowiązuje zasada „zastaw się a postaw się, żeby wygrać wybory” – uważa Reszka.

Ewa Jankowska, sekretarz miasta Świdnik, przyznaje, że do UM wpłynęły dwa pisma o udzielenie pomocy finansowej. Dotyczą one kolejno hali przy „Bronku” i remontu Racławickiej. Starostwa w każdym z nich zwraca się o wsparcie w kwocie 1,5 mln zł.

– Byliśmy zaskoczeni tymi pismami, tym bardziej, że chodzi o inwestycje, z których jedna jest w fazie zakończenia, a druga właśnie się rozpoczęła. Decyzje o współfinansowaniu podejmowanie są przed realizacją inwestycji, a nie w momencie, kiedy już się za nie płaci – mówi Jankowska.

Sekretarz dodaje, że w piśmie starosty zabrakło kilku ważnych informacji. Podane są co prawa dokładne wartości obu inwestycji, ale brakuje wzmianki o tym, jaki udział w niej wynoszą środki powiatu, a jaki dofinansowanie, pozyskane w przypadku hali z Ministerstwa Sportu i Urzędu Wojewódzkiego (w przypadku ul. Racławickiej).

– Zanim podejmiemy jakąkolwiek decyzję, zechcemy zapytać o to starostę, a także o to, dlaczego właśnie na tym etapie prosi o pomoc finansową. W samorządzie zawsze brakuje pieniędzy, a decyzje, co budować, a co nie, są trudne, ale nie może być tak, że na terenie miasta inwestycje powiatowe są realizowane z pieniędzy miejskich – mówi sekretarz.

Starosta Dariusz Kołodziejczyk (PSL) tłumaczy, że wysłał pisma, bo gminy, na terenie których powiat przeprowadza inwestycje, zazwyczaj w nich partycypują. Przywołuje przykład budowanej przed laty hali sportowej przy Zespole Szkół w Piaskach. Wówczas gmina Piaski sfinansowała dwie trzecie wkładu własnego, a powiat jedną trzecią, choć to placówka prowadzona przez starostwo.

– Koszt budowy hali przy I LO to ok. 6 mln zł; koszt przebudowy ul. Racławickiej ok. 7 mln zł – mówi starosta. – Spodziewaliśmy się, że na ul. Racławicką z Urzędu Wojewódzkiego otrzymamy ok. 3 mln zł, ale dziś już wiemy, że ta kwota będzie mniejsza o ok. 600-700 tys. Liczyliśmy też, że przetarg będzie tańszy, ale rynek jest, jaki jest. Na horyzoncie pojawiła się też szansa budowy ulic Armii Krajowej i Maczka i na to zadanie też będzie potrzebny wkład własny w kwocie 1 mln zł albo i więcej. Przypomnę, że to kolejna z planowanych przez powiat inwestycji na terenie miasta – mówi starosta.

Starosta zapewnia również, że jeśli miasto nie zgodzi się partycypować w powiatowych inwestycjach, te i tak powstaną, ale pod znakiem zapytania stanie np. możliwość pozyskania dofinansowania na przebudowę ulic gen. Maczka i AK, bo to zadanie nie było planowane w tegorocznym budżecie.

– Pamiętajmy, że ani hala sportowa, ani ulica Racławicka nie będzie służyła tylko staroście czy burmistrzowi, ale mieszkańcom i to głównie Świdnika. Budżety, którymi dysponuje powiat i miasto, to są środki publiczne, więc ta zasada pomocniczości powinna funkcjonować. Gdyby powiaty były odpowiednio dofinansowane, takich sytuacji by nie było. Brak pomocy spowoduje, że kolejne inwestycje powiatowe na terenie miasta zostaną odłożone w czasie. Wiem, że miasto też ma własne inwestycje, a jeśli zechce dołożyć do naszych, będę wdzięczny. Przypomnę też, że hala przy I LO będzie najnowocześniejszym i największym obiektem sportowym w Świdniku. Korzystać z niej będą mogli wszyscy – mówi starosta.

Prośbę powiatu skierowaną do miasta na Facebooku skomentowali również przedstawiciele Stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa.

„Ciekawostka. Powiat remontował most w Mełgwi – pieniędzy na prace dosypała Mełgiew. Powiat robi Krępiecką na terenie Mełgwi – pieniędzy dosypała Mełgiew, podobnie było np. na terenie Piask, Rybczewic. Nawet za „pisowskich” rządów i starosty Króla 2/3 kwoty na budowę hali w Piaskach dosypały Piaski. Tylko Świdnik nie dosypuje do remontów dróg w Świdniku. Np.: było porozumienie, że Świdnik dofinansuje powiatowy remont al. Lotników Polskich kwotą 500 tys. zł Remont został wykonany, a miasto słowa nie dotrzymało. Teraz starosta świdnicki zapytał Jaksona, czy dorzucą kasy na wielki remont Racławickiej i budowę hali przy I LO. Zaczęło się bicie piany w mediach i na Facebooku przez pisowskich funkcjonariuszy, jak to starosta prosi o pieniądze. Jakby to było coś niezwykłego… Najwidoczniej cała miejska kasa poszła w pałac urzędniczy za 12,5 miliona i na plac 9 milionów, a na dołożenie 3 mln powiatowi na remont głównej ulicy Świdnika, brakuje” – piszą działacze ŚWS.

Jak udało nam się dowiedzieć, zarząd powiatu nie wyklucza podjęcia kroków prawnych wobec radnego Łukasza Reszki za rozpowszechnianie nieprawdziwych – zdaniem powiatu – informacji, jakoby powiatowi brakowało pieniędzy na dokończenie hali i przebudowę Racławickiej.

– To oczywiście jest nieprawdą i czy dofinansowanie od miasta będzie, czy nie, my i tak te inwestycje zrealizujemy. Rozumiem prawa radnego opozycyjnego: musi nam patrzeć na ręce i ja tego nie kwestionuję. To, co pan Reszka pisze i opowiada, można by tłumaczyć tym, że jest niedoświadczony i może nie znać się na budżecie, ale przecież już trochę jest radnym; poza tym prezesem miejskiej spółki. Nie może nie wiedzieć pewnych rzeczy. Jest członkiem Komisji Budżetu i wie, że pieniądze są, wie i cynicznie wprowadza opinię publiczną w błąd. Moją intencją było jedynie zaproszenie pana burmistrza i rady miasta do współfinansowania bardzo dużych i ważnych inwestycji na terenie miasta. Mam wrażenie, że przez swoje działania pan Reszka chce zepsuć dobre relacje pomiędzy miastem i powiatem. Pan burmistrz nigdy nie usłyszał ode mnie i nie usłyszy, złego słowa, no chyba, że stanie się coś nieoczekiwanego – kończy starosta. (w)