Prawko na L4

Pomysłów na wykorzystanie zwolnienia lekarskiego może być wiele. Mieszkaniec naszego regionu postanowił na przykład wykorzystać L4, by zrobić kurs na prawo jazdy. Tymczasem inspektorzy ZUS zacierają ręce, bo coraz sprawniej idzie im typowanie zwolnień do kontroli.

Kontrole zwolnień lekarskich odbywają się na dwa sposoby. Po pierwsze lekarze orzecznicy sprawdzają, czy korzystający z L4 nadal są chorzy. I tak w pierwszym półroczu lekarze Oddziału ZUS w Biłgoraju (obejmującego m.in. pow. chełmski, krasnostawski i włodawski) musieli skrócić 49 zwolnień, bo stan zdrowia badanych pozwalał im na powrót do pracy. Skutek finansowy tej kontroli to prawie 27 tys. zł, które zostały w funduszu chorobowym. Z kolei inspektorzy ZUS sprawdzają, czy chory nie pracuje na zwolnieniu.

– Jeżeli ktoś korzysta ze zwolnienia niezgodnie z jego przeznaczeniem, zakład wstrzymuje wypłatę świadczenia chorobowego lub nakazuje jego zwrot – mówi Małgorzata Korba, rzecznik ZUS w województwie lubelskim. – Wyniki ostatnich kontroli pokazują, że ZUS coraz skuteczniej typuje osoby, które niewłaściwie korzystają ze zwolnień. Do funduszu chorobowego wracają większe kwoty niż w poprzednich latach. Dużym wsparciem w prowadzeniu kontroli są elektroniczne zwolnienia lekarskie, które od grudnia ubiegłego roku są powszechne. Błyskawicznie wpływają do ZUS, dzięki czemu zakład może na bieżąco reagować na sytuację i weryfikować zaświadczenia – dodaje.

Najczęściej okazało się, że na L4 „chory” zajmuje się prowadzeniem własnej działalności czy dorabianiem u drugiego pracodawcy w czasie zwolnienia u pierwszego. Na pracy inspektorzy przyłapali między innymi osobę, która robiła inwentaryzację w hurtowni, wykładowcę, który egzaminował studentów i pielęgniarkę, która świadczyła wizyty domowe u pacjentów. Z kolei jeden z mieszkańców naszego regionu, zamiast się leczyć, na zwolnieniu robił kurs na prawo jazdy. (pc)