Przyszłość MPEC owiana tajemnicą

mpec

Procedura sprzedaży udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Chełmie w dalszym ciągu jest utajniona. Nie wiadomo, kto kupi spółkę, jaki ją czeka los, czy do końca 2022 roku zrealizuje niezbędne inwestycje związane z przejściem na alternatywne źródła energii? Tymczasem mieszkańcy obawiają się, że gdy Unia Europejska za dwa laty nałoży na MPEC dodatkowe kary, ceny energii cieplnej drastycznie wzrosną…

Mimo wcześniejszych zapewnień prezydenta Jakuba Banaszka chełmscy radni nie poznali szczegółów z negocjacji dotyczących sprzedaży 100 procent udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Włodarz Chełma na listopadowej sesji twierdził, że na kolejnej odkryje wszystkie karty, poinformuje, kto złożył oferty kupna spółki, ale tego nie uczynił.

We wtorek 15 grudnia tuż przed posiedzeniem zdalnej sesji złożył natomiast projekt uchwały, zgodnie z którym rada miała dokonać zmiany w przyjętej we wrześniu ubiegłego roku uchwale w sprawie „zbycia” 100 procent udziałów MPEC. Prezydent przedstawił propozycję sprzedaży około 85 procent udziałów. Prawie 15 proc. mieliby objąć pracownicy spółki. Zgoda radnych była niezbędna z uwagi na konieczną modyfikację zakresu transakcji. Rada miasta, głosami koalicji rządzącej, odrzuciła projekt prezydenta, co zresztą można było z góry przewidzieć. Takiego też werdyktu radnych, wydaje się, oczekiwał sam prezydent, tylko w jakim celu zaproponował zmiany w uchwale sprzedaży udziałów MPEC?

Nieoficjalnie wiadomo, że najkorzystniejszą ofertę kupna spółki przedstawił niemiecki E.ON, czego zapewne Jakub Banaszek się nie spodziewał. Wydaje się, że mimo wszystko uważał, iż MPEC zostanie przejęte przez jedną ze spółek skarbu państwa zajmującą się energetyką. Niewykluczone, że odrzucona przez radę miasta uchwała była prezydentowi na rękę. Taka decyzja rady może pozwolić na unieważnienie całej procedury sprzedaży udziałów, a co za tym idzie, spółka najprawdopodobniej nie trafi w niemieckie ręce. Niestety, omawiający temat wiceprezydent Janusz Cieszyński nie ujawnił żadnych szczegółów z negocjacji.

Tymczasem do końca 2022 roku MPEC musi przejść na alternatywne źródła energii, bo inaczej grożą mu drakońskie kary. Ich najbardziej obawiają się mieszkańcy Chełma. W kwietniu ubiegłego roku prezydent mówił, że spółka ma niewiele czasu na realizację niezbędnych inwestycji, szacowanych na 80-90 mln zł. Miasto które jest jedynym jej właścicielem, na takie wydatki nie stać. Sprzedaż udziałów wydawała się najlepszym rozwiązaniem, ale tak naprawdę nikt nie wie, co dalej będzie ze spółką, która obecnie wydaje miliony na kupno uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Jeszcze nie tak dawno za jedno uprawnienie płaciła 25 euro, obecnie kosztuje ono 32 euro. Prezes MPEC Artur Jędruszczuk mówi, że jest dobrej myśli. Ale chełmianie chcieliby w końcu poznać konkrety… (s)