Trzy tysiące teleporad

Lekarze z przychodni przy ul. Wołyńskiej i Połanieckiej udzielili w ciągu dwóch tygodni około trzech tysięcy teleporad. Telefonów od pacjentów jest coraz więcej. Jedni potrzebują konsultacji, bo są przewlekle chorzy, inni mają infekcje i zastanawiają się, czy to, aby nie koronawirus. Zdarzają się problemy z tym, aby do przychodni się dodzwonić. Epidemia zmieniła wszystko…

Od 16 marca br. w MSP ZOZ w Chełmie, czyli przychodniach publicznych przy ul. Wołyńskiej i Połanieckiej, udzielane są teleporady (osobiste wizyty u lekarza rodzinnego realizowane są tylko wyjątkowo, po wcześniejszym wywiadzie z lekarzem rodzinnym). Od tego czasu lekarze udzielili tych teleporad około 3 tysięcy. W ciągu jednego dyżuru, w zależności od dnia medycy odbywają od kilku do kilkudziesięciu rozmów telefonicznych z pacjentami. Z każdym dniem do przychodzi dzwoni ich coraz więcej.

Bo im dłuższa przerwa w osobistym kontakcie z lekarzem, tym więcej pytań np. od osób przewlekle chorych, którzy potrzebują konsultacji z lekarzem. Sytuacja jest trudna z uwagi na ograniczenia linii telefonicznych. Pacjenci zwracają uwagę, że trudno jest im się dodzwonić do przychodni.

Czasem nie słyszą sygnału świadczącego o tym, że linia jest zajęta i wtedy uważają, iż ich telefony po prostu nie są odbierane. Przedstawiciele MSP ZOZ w Chełmie zgłaszali już w tej sprawie reklamację do operatora telefonii, a ostatecznie planują go zmienić. Mariusz Żabiński, dyrektor MSP ZOZ w Chełmie, zdecydował o uruchomieniu oprócz telefonów stacjonarnych także telefonów komórkowych, aby ułatwić kontakt na linii pacjent – lekarz w czasie epidemii.

– Pacjenci dzwonią w sprawach kontynuacji leczenia chorób przewlekłych, przedłużenia zwolnienia lekarskiego, a także infekcji, mając też wątpliwości dotyczące koronawirusa – mówi dyrektor Żabiński. – Czasami po rozmowie z pacjentem lekarz dochodzi do wniosku, że musi go przebadać i decyduje o wizycie w przychodni.

Wówczas konieczne są środki ochronne. W przychodniach chełmskiego MSP ZOZ – jak wszędzie – są one na wagę złota. Pewne zapasy na czarną godzinę są zabezpieczone, ale gdy ona nastąpi, to ile będzie ich potrzeba i czy wystarczy? Takie pytanie zadają sobie w każdej placówce ochrony zdrowia. (t)