V LIGA. Ogniwo w fotelu lidera

Sobotnio-niedzielna kolejka piłkarskiej ligi okręgowej dostarczyła sporo emocji. Przede wszystkim zmienił się lider. Prowadzący w tabeli Bug stracił punkty w Suchodołach, w meczu z Frassati, mimo że prowadził 2:0 i 3:2. Potknięcie zespołu z Hanny wykorzystało Ogniwo, które łatwo poradziło sobie z beniaminkiem z Dubeczna. Na trzecim miejscu jest Unia Rejowiec, tyle że podopieczni Tomasza Sąsiadka mają jedno spotkanie mniej i dwa punkty straty do Ogniwa oraz Bugu. Na uwagę zasługują też piłkarze Znicza Siennica Różana, którzy w Suchawie przegrywali już 0:3 i wyciągnęli na 3:3. Ważne zwycięstwa u siebie odniosły drużyny Ruchu Izbica oraz Hetmana Żółkiewka. Sprawiedliwym remisem z kolei zakończyło się starcie w Dorohusku między Granicą a Unią Białopole. Oto relacje ze wszystkich spotkań 6. kolejki chełmskiej ligi okręgowej:

Hat trick Michała Gałki

RUCH IZBICA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 4:0 (1:0)

1:0 – Blonka (44), 2:0 – Gałka (60), 3:0 – Gałka (80), 4:0 – Gałka (89).

RUCH: Sasim (82 Pomianowski) – Kalita, Blonka (81 Swatowski), Frącek, Czochrowski, G. Lewandowski, Babiarz (53 P. Lewandowski), Śliwa, Wlizło (85 Bańka), Pawlak (85 Zaprawa), Gałka. Trener – Roman Blonka.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski (60 Karwat), Wawruszak (78 Braniewski), Borek, Osoba, Damian Orłowski, Poliszuk, Lechowski (76 Socha), Sawicki, Mróz, Antonowicz. Trener – Dariusz Kuchta.

Chyba nikt nie gra tak w kratkę, jak Spółdzielca. Zespół z Siedliszcza od czterech spotkań notuje dziwną serię. Przegrał u siebie z Agrosem Suchawa, by tydzień później pokonać na wyjeździe Orła Srebrzyszcze. Minęło kilka dni i pewnie wygrał z Granicą Dorohusk, by po kolejnym tygodniu znów nie mieć szans i wrócić z Izbicy z bilansem 0:4.

Co prawda goście dobrze zaczęli sobotnie starcie z Ruchem, bo w 4 min. groźnie, ale minimalnie niecelnie, uderzał Krzysztof Poliszuk, ale już 8 minut później mogło być 1:0 dla miejscowych. Gospodarze bili rzut rożny, do futbolówki dopadł Michał Gałka, strzelił z ostrego kąta, piłka minęła Przemysława Pawlaka, ale w ostatniej chwili z linii bramkowej wybił ją jeden z obrońców Spółdzielcy.

Goście w pierwszej połowie zagrozili bramce Piotra Sasima trzy razy. W 18 min. niecelnie uderzał Łukasz Lechowski. W 33 min. znów Lechowski ładnie bił rzut wolny z ok. 30 m, ale bramkarz Ruchu był na posterunku. Sasim doskonale spisał się też w 36 min., gdy głową uderzał Daniel Orłowski. Wydawało się już, że do szatni zespoły zejdą przy stanie 0:0, przyszła jednak 44 minuta. Gospodarze wywalczyli kolejny rzut rożny. Do piłki podszedł Gałka, po którego wrzutce w pole karne, grający trener zespołu z Izbicy Roman Blonka, strzałem głową nie dał szans Pawlakowi.

Po zmianie stron Spółdzielca zaatakował. W 47 min. w dobrej sytuacji znalazł się Kamil Wawruszak, lecz strzelił niecelnie. W 52 min. z rzutu wolnego uderzał Gałka, ale Pawlak świetnie interweniował. W 60 min. było już 2:0. Ruch przejął piłkę w środkowej części boiska, ta trafiła do Gabriela Lewandowskiego, który wrzucił futbolówkę w pole karne gości. Jeden z zawodników Spółdzielcy interweniował tak niefortunnie, że podał ją wbiegającemu w „szesnastkę” Gałce, który silnym strzałem pokonał Pawlaka. Pięć minut później podopieczni Dariusza Kuchty powinni zdobyć kontaktową bramkę. Sytuacji „sam na sam” z Sasimiem nie wykorzystał jednak Lechowski. Końcówka meczu zdecydowanie należała do gospodarzy. W 80 min. Spółdzielca „nadział się” na kontrę. Piłkę przejął Śliwa, który długim podaniem obsłużył Gałkę, a ten z bliska pokonał brakarza gości. W 89 min. Michał Gałka zdobył trzeciego gola, zaliczając tym samym klasycznego hat-tricka. Tym razem świetną wrzutką popisał się Zaprawa. Ruch wygrał pewnie i zasłużenie. (kg)

Niedosyt w Dorohusku

GRANICA DOROHUSK – UNIA BIAŁOPOLE 1:1 (0:0)

1:0 – Alikowski (66), 1:1 – Bureć (68 karny).

GRANICA: Kopeć – Świderski, Ruszkiewicz, Antoniak, Piotrowski, Słomka, Swatek (61 Sokołowski), Alikowski, Antoniak, Marek Grzywna, Gregorczuk. Trener – Marek Grzywna.

UNIA: Wójtowicz – M. Cor, Bureć, Domińczuk, K. Cor, J. Łukaszewski, Sz. Łukaszewski, Zdybel, Ostrowski (58 Leśnicki), Steciuk (69 Piekaruk), Gąsiorowski (73 Charaba). Trener – Robert Tarnowski.

Pierwsza połowa niedzielnego meczu w Dorohusku była wyrówna, ale stała na dość niskim poziomie. – Widowisko zdecydowanie nie porywało – przyznaje Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy. – My stworzyliśmy sobie dwie dobre sytuacje podbramkowe, dwa razy groźnie strzelał Artur Antoniak, ale bramkarz Unii popisywał się skutecznymi interwencjami – dodaje.

Goście nastawili się na grę z kontrataku i dwa razy zagrozili bramce Granicy. – Swoje okazje mieli Szymon Łukaszewski i Adrian Zdybel, ale zdecydowanie brakowało nam wykończenia – mówi Robert Tarnowski, trener Unii Białopole. – Pierwsza połowa to było takie typowe spotkanie, w którym dominowała walka w środku boiska, graliśmy nieźle, ale nieskutecznie, mecz był jednak wyrównany – dodaje.

Po zmianie stron to gospodarze osiągnęli przewagę. – Graliśmy lepiej niż w pierwszych 45 minutach – potwierdza Czebiera. W 66 min. zespół z Dorohuska wyszedł na zasłużone prowadzenie. Po dośrodkowaniu Grzegorza Świderskiego ładną bramkę zdobył Paweł Alikowski. – Niestety, goście szybko odpowiedzieli bramką po kontrowersyjnym rzucie karnym – mówi wiceprezes Granicy.

Według sędziego w polu karnym gospodarzy był faulowany Dawid Steciuk, a jedenastkę na bramkę zamienił niezawodny w ostatnim czasie Wojciech Bureć. – Końcówka meczu zdecydowanie należała do nas. Świderski trafił w Słupek, groźnie, ale nad bramką uderzał Artur Antoniak, powinniśmy dziś zgarnąć trzy punkty – ocenia Czebiera. Zdaniem trenera Tarnowskiego remis jednak nikogo nie krzywdzi. – Owszem Granica miała lekką przewagę, zwłaszcza w drugiej połowie, ale my wyprowadzaliśmy groźne kontry. Kilka razy udało się nam doprowadzić do sytuacji „trzech na trzech”, jednak brakowało ostatniego podania bądź zamknięcia akcji celnym uderzeniem – podsumowuje trener Unii Białopole. (kg)

Zanosiło się na „dwucyfrówkę”

HUTNIK DUBECZNO – OGNIWO WIERZBICA 1:5 (1:5)

0:1 – Knot (24 karny), 0:2 – Klimowicz (27), 0:3 – Bąk (29), 0:4 – Sobów (36), 0:5 – Knot (38), 1:5 – Nowicki (42 wolny).

OGNIWO: Zagraba (46 Wojnowski) – Kłos (60 Dzierba), Pilipczuk (75 Gałecki), Pełczyński, Siwek, Klimowicz, Chlebiuk (55 Stańczuk), Sobów (65 Krzyżanowski), Knot, Jusiuk, Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

HUTNIK: Jaworski – Korzeniowski (46 Cieszko), Jędruszak, Struski, Kaczanowski, Nowicki, P. Stalbowski, Kończal, Krawczyk, Gałąska, Zamościński. Trener – Grzegorz Nowicki.

Ponieważ boisko w Wierzbicy, z powodu opadów deszczu, nie nadawało się do gry, mecz odbył się w Dubecznie. W pierwszej połowie kibice obejrzeli ciekawe zawody obfitujące w dość dużą liczbę podbramkowych sytuacji. Padło aż sześć goli, z czego pięć strzelili goście. – Mieliśmy tyle sytuacji, że już po 45 minutach mógł być wynik dwucyfrowy – uważa Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwa. – Na samym początku oddaliśmy trzy groźne strzały z dystansu, po których piłka o centymetry mijała słupek. Uderzali Siwek i dwa razy Chlebiuk. W 12 min. główką strzelał Karol Sobów i też mogła z tej akcji paść bramka.

Hutnik odpowiedział w 18 min. szybkim kontratakiem i mógł wyjść na prowadzenie. W sytuacji sam na sam z Rafałem Zagrabą znalazł się Mateusz Kaczanowski, ale z tego pojedynku zwycięską ręką wyszedł bramkarz Ogniwa.

W 24 min. goście zdobyli gola. W polu karnym był faulowany Michał Jusiuk. – Naszemu zawodnikowi zabrakło w tej sytuacji boiskowego ogrania. „Ściął” rywala na szesnastym metrze, w niegroźnej sytuacji, a jeszcze przed bramką było czterech naszych zawodników – opowiada Grzegorz Nowicki, trener Hutnika.

Jedenastkę na gola zamienił Karol Knot. Trzy minuty później Jusiuk zaliczył drugą asystę podając dokładnie do Konrada Klimowicza, który strzałem z 9 metrów podwyższył wynik. Nie minęły pełne dwie minuty, a Ogniwo zdobyło trzeciego gola. Tym razem z kontrą wyszedł Klimowicz i dograł w polu karnym do Bąka, który z kilku metrów dopełnił formalności. W 33 min. aktywny w pierwszej połowie Jusiuk trafił w słupek, a w 36 min. popisał się trzecią asystą, po której do siatki piłkę wpakował Sobów. Gdy dwie minuty później Knot zdobył piątą bramkę dla Ogniwa, zanosiło się na pogrom beniaminka z Dubeczna.

Przed przerwą jednak honorowe trafienie zanotował weteran piłkarskich boisk w naszym okręgu, 49-letni Grzegorz Nowicki, który perfekcyjnie wykonał rzut wolny. I na tym zakończyła się pierwsza część meczu.

Po zmianie stron Ogniwo w dalszym ciągu przeważało, jednak coraz śmielej poczynał sobie też Hutnik, stwarzając groźne okazje pod bramką Wojnowskiego. – W drugiej połowie zawodziła jednak skuteczność, bo sytuacji mieliśmy co niemiara. Na listę strzelców mogli się wpisać dwa razy Bąk i Knot oraz po razie Sobów, Krzyżanowski i Dzierba. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze, mimo wpuszczenia pięciu goli, bronił bramkarz Hutnika. Młody chłopak, ale uratował swój zespół przed „dwucyfrówką” – podkreśla A. Wawruszak.

Grzegorz Nowicki przyznaje, że Ogniwo wygrało w pełni zasłużenie, jednak całe nieszczęście zaczęło się od niepotrzebnego rzutu karnego. – Cały czas uczymy się tej okręgówki, mamy słabszy skład niż w klasie „A”, brakuje nam czterech podstawowych zawodników. Kilku graczom brakuje ligowego doświadczenia i stąd też pojawiają się błędy w naszej grze. Musimy wyciągnąć wnioski, by się one nie powtarzały – dodaje G. Nowicki.(d)

Znicz odrobił trzy gole

AGROS SUCHAWA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 3:3 (3:0)

1:0 – S. Staszewski (22), 2:0 – Książak (28), 3:0 – Książak (44), 3:1 – K. Mazurek (55), 3:2 – K. Mazurek (68), 3:3 – K. Mazurek (75 wolny).

AGROS: Oreńczuk – Mikulski, Karczewski, B. Staszewski, Lejko, Sekulski (46 Kowalewski), K. Staszewski, Tomaszewski, Piotrowski (72 Baj), S. Staszewski, Książak (76 Kukiełka). Trener – Jacek Płoszaj.

ZNICZ: Knap – Basiński, Tywoniuk, Pylak, Bryda, D. Dobosz (65 Piotr Mazurek), Pieczykolan, Olszyna, Kamiński, K. Mazurek, M. Dobosz. Trener – Mirosław Basiński.

Agros bardzo dobrze zaczął mecz ze Zniczem. – Od razu siedliśmy na rywali, graliśmy szybko, naprawdę nieźle, pod bramką gości co rusz się gotowało. Próbowałem liczyć nasze niemal stuprocentowe sytuacje i chyba w tej części meczu stworzyliśmy ich ze dwanaście. Sam Mateusz Książak, którego wypożyczyliśmy z Włodawianki, mógł wpisać się na listę strzelców jeszcze cztery razy, doskonałej sytuacji nie wykorzystał też Sekulski – mówi Robert Wójcik, prezes Agrosu.

Mimo nieskutecznej gry gospodarze prowadzili do przerwy 3:0 i zanosiło się na wysoką ich wygraną. W 22 min. Sebastian Staszewski w zamieszaniu podbramkowym po rzucie rożnym z bliska pokonał Knapa. Sześć minut później Książak podwyższył na 2:0, silnym strzałem z ok. 10 metrów. W 44 min. Książak, wykorzystał okazję „sam na sam” i zdobył trzeciego gola dla Agrosu, i chyba nikt nie spodziewał się, że w drugiej połowie losy meczu się odmienią.

– Niestety, na drugą połowę mentalnie w ogóle nie wyszliśmy, zagraliśmy dużo gorzej i Znicz to wykorzystał – przyznaje Wójcik. Bohaterem w ekipie gości został Kamil Mazurek. – Zagrał dziś kapitalnie – ocenia Karol Tywoniuk, grający prezes Znicza. – Jeszcze przed przerwą Kamil nie trafił do praktycznie pustej bramki. Szkoda, bo być może udałoby się nam dziś nawet wygrać – dodaje.

Po zmianie stron K. Mazurek był już zabójczo skuteczny. – Przegrywaliśmy 0:3 i nie mieliśmy nic do stracenia. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że walczymy do końca i powalczyliśmy – opowiada Tywoniuk. Bramki na 1:3 i 2:3 były podobne. K. Mazurek wykańczał strzałami z bliska dobre podania kolegów ze skrzydła. Trafienie na 3:3 było już z kolei z kategorii „stadiony świata”. – Kamil uderzył piekielnie mocno i precyzyjnie z ok. 25 metrów. Bramkarz Agrosu nie miał szans. Zremisowaliśmy w Suchawie, szanujemy ten punkt, ale gdybyśmy cały mecz zagrali jak w drugiej połowie, myślę, że byśmy dziś nawet wygrali – podsumowuje prezes Znicza. (kg)

Pewne zwycięstwo Unii

UNIA REJOWIEC – START/REGENT PAWŁÓW 7:1 (1:0)

1:0 – Chybiak (21 karny), 1:1 – Siepsiak (51), 2:1 – Szajduk (65), 3:1 – Paśnik (74), 4:1 – W. Rossa (77), 5:1 – W. Rossa (83), 6:1 – Kloc (88), 7:1 – Jersak (90+2).

UNIA: Pastuszak – Kloc, Sajduk, Paśnik (87 Jersak), Czerwiński, Pawlicha, D. Kość (67 Brzezicki), Chybiak, W. Rossa, Karauda (72 Wiewióra), Pietruszka (52 Szczepanik). Trener – Tomasz Sąsiadek.

START: P. Studziński – Jarzębski, Remiś, Klempka, Żukowski, Sulowski, Kamil Kister (85 Szokaluk), Błaziak, Woźniak, Siepsiak, Kozioł. Trener – Krzysztof Klempka.

Unia Rejowiec zdominowała gości, choć pierwszą groźną okazję wypracowali sobie zawodnicy z Pawłowa. Po strzale Kozioła bramkarz gospodarzy sparował piłkę na słupek.

– Do 20 minuty broniliśmy się mądrze i próbowaliśmy grać z kontrataku. Dostaliśmy karnego za zagranie piłki ręką, choć można stwierdzić, że to była tzw. „ręka nastrzelona”. Straciliśmy gola, ale dalej graliśmy swoje, Unia przeważała, atakowała, lecz nie mogła trafić. Myśmy natomiast po zmianie stron mieli bardzo dobrą okazję, po której Filip Siepsiak mógł doprowadzić do remisu. Kilka minut później Siepsiak już się nie pomylił i było 1:1. Cały czas broniliśmy się i nawet gdy gospodarze strzelili na 2:1, mieliśmy jeszcze swoją okazję. Z wolnego uderzał Krzysiek Klempka, lecz nie trafił. Później opadliśmy z sił, nie było graczy rezerwowych na zmianę i Unia to bezlitośnie wykorzystała. Niestety, nie mamy kilku czołowych zawodników i to odbija się na naszej grze – mówił po spotkaniu prezes Startu/Regent Grzegorz Mazurek.

Marcin Palonka, kierownik drużyny Unii, podkreśla, że gospodarze gdyby zagrali skuteczniej, wygraliby zdecydowanie wyżej. – W pierwszej połowie mieliśmy kilka dogodnych okazji, m.in. Paweł Szajduk był sam na sam, ale ich nie wykorzystaliśmy. W drugiej połowie zagraliśmy już skuteczniej, choć trzeba przyznać, że przeciwnik do kiedy jeszcze wierzył w korzystny wynik, próbował się odgryźć. Nasza wygrana nawet przez moment nie była jednak zagrożona – dodaje M. Palonka.(d)

Frassati zatrzymało lidera

FRASSATI FAJSŁAWICE – BUG HANNA 3:3 (1:2)

0:1 – Mikulski (35), 0:2 – Więcaszek (42), 1:2 – Dunda (45), 1:3 – Shtybel (51), 2:3 – Młynarczyk (60), 3:3 – S. Baran (87),

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Suszek, P. Przebirowski, Ciempiel, Młynarczyk, Chruściel, Dunda, S. Gieracz (80 B. Madeja), Kostka (80 Karol Błaziak), S. Baran. Trener – Rafał Robak.

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Żakowski, Kryjak, Masztaleruk (83 Babkiewicz), A. Jaworski (72 J. Jaworski), Wysokiński, Mikulski, Shtybel, Więcaszek, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

Bug jechał do Suchodołów na mecz z Frassati w roli lidera. I pierwsza połowa przebiegała po myśli zawodników z Hanny. W 35 min. Emil Mikulski oddał piękne uderzenie po tzw. długim rogu z 16 m, a w 42 min. jeszcze śliczniejszym strzałem popisał się Wojciech Więcaszek. – Wojtek rozegrał dwójkową akcję ze Shtybelem, a potem uderzył bez zastanowienia z kilku metrów w samo okienko – mówi Paweł Oponowicz, trener Bugu. – Wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą, tym bardziej, że stworzyliśmy sobie więcej sytuacji strzeleckich. Niestety swojego dnia nie mieli nasi napastnicy Mateusz Chwedoruk i Arkadiusz Jaworski, którym brakowało precyzji, albo ich strzały świetnie bronił bramkarz Frassati – dodaje Oponowicz.

Tuż przed przerwą z błędu gości skorzystał Dunda i zrobiło się 1:2. Po zmianie stron Bug znów śmiało zaatakował i w efekcie w 51 min. po raz kolejny wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Drugiego gola, po indywidualnej akcji strzelił Shtybel. – Niestety, nadarzył nam się kolejny błąd w obronie i Frassati szybko zdobyło bramkę na 2:3. Gospodarze ambitnie walczyli i w końcówce doprowadzili do remisu. Nam pozostał niedosyt, bo powinniśmy dziś wygrać – ocenia Oponowicz.

Rafał Robak, trener Frassati, zauważa, że mecz z Bugiem był emocjonujący i mógł się podobać. – Szkoda, że widowisko zepsuła trochę ulewa. Miejscami murawa była grząska – mówi Robak. – Myślę, że w sumie mecz był wyrównany, niestety w pierwszej połowie popełniliśmy za dużo błędów indywidualnych. Na szczęście przed przerwą z dystansu trafił Dunda, co poprawiło nastroje w drużynie. W drugiej połowie zagraliśmy agresywniej i wyżej, i to przyniosło rezultat w postaci dwóch bramek. W końcówce było trochę kontrowersji, bo naszym zdaniem należał się nam rzut karny po faulu, ale sędzia nie wskazał na jedenasty metr – opowiada Robak. (kg)

Hetman był skuteczniejszy

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 3:1 (1:0)

1:0 – Małek (28), 1:1 – Bazela (47), 2:1 – Rycerz (70), 3:1 – Sawicki (90+1).

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Małek (90 P. Prus), Widz, Sawicki, Rycerz, Amerla (73 Mielniczuk), Puchala, Szymonek, Koprucha (22 K. Prus), Basiak. Trener – Damian Koprucha.

ORZEŁ: Kuryś – Malinowski (75 Horbatenko), R. Radecki, D. Trusiuk (75 Kopeć), Bazela, Wójcicki, A. Olender, Rzeszut, Kwietniewski (75 Czapla), Bohuniuk (46 Nestorowcz), Tomaszewski (88 Betiuk). Trener – Dominik Drewiecki.

Po kilku słabszych występach Hetman wygrał drugi mecz z rzędu. – Udało się nam wywalczyć trzy punkty i z tego bardzo się cieszymy. Tym bardziej, że Orzeł grał niezłe zawody, to my jednak byliśmy skuteczniejsi – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny z Żółkiewki. Pierwszy gol dla gospodarzy padł w 28 min. Małek otrzymał dobre podanie ze skrzydła, wbiegł w pole karne i silnym strzałem pokonał Kurysia. – Piłka odbiła się jeszcze od słupka – opowiada Koprucha.

Kilka minut wcześniej boisko z drobnym urazem musiał opuścić grający trener Hetmana Damian Koprucha. Po zmianie stron pięknym strzałem z 30 m wyrównał Jacek Bazela. – Mecz był wyrównany, ale ostatecznie szczęście się do nas uśmiechnęło. W 70 min. Michał Rycerz zdecydował się na uderzenie z dystansu, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy Orła i wyszliśmy na prowadzenie. Goście śmielej zaatakowali, ale my mądrze się broniliśmy. Już w doliczonym czasie Sawicki wykorzystał błąd bramkarza Orła i z bliska ustalił wynik meczu – mówi A. Koprucha.

Dominik Drewiecki, trener Orła, odczuwał po meczu spory niedosyt. – Kolejny mecz gramy nieźle, ale nie zdobywamy nawet punktu. Cały czas czegoś nam brakuje, to ostatniego, celnego podania, to skuteczniejszego strzału – mówi. – Z drugiej strony tracimy bramki po niepotrzebnych indywidualnych błędach. Musimy być bardziej skoncentrowani. Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby przy stanie 0:0 Kwietniewski nieco precyzyjniej uderzył z rzutu wolnego. Piłka otarła się o poprzeczkę i wyszła za boisko – opowiada Drewiecki. (kg)

Tabela
1. Ogniwo Wierzbica 6 14 4-2-0 23-8
2. Bug Hanna 6 14 4-2-0 26-11
3. Unia Rejowiec 5 12 4-0-1 21-5
4. Ruch Izbica 6 12 4-0-2 12-11
5. Unia Białopole 6 10 2-4-0 11-4
6. Frassati Fajsławice 6 10 3-1-2 15-12
7. Hetman Żółkiewka 6 9 3-0-3 16-16
8. Agros Suchawa 6 8 2-2-2 12-11
9. Granica Dorohusk 6 7 2-1-3 14-13
10. Spółdzielca Siedliszcze 6 7 2-1-3 11-14
11. Znicz Siennica Różana 5 5 1-2-2 10-19
12. Hutnik Dubeczno 6 4 1-1-4 12-22
13. Orzeł Srebrzyszcze 6 3 1-0-5 6-20
14. Start Pawłów 6 0 0-0-6 7-30

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here