Wielkie show „Iziego” pod Tatrami

fot. sportowepodhale.pl

PODHALE NOWY TARG – ChKS CHEŁMIANKA 1:5 (1:2)


0:1 – Myśliwiecki (17), 1:1 – Mianowany (21), 1:2 – Zbiciak (23), 1:3 – Kahsay (59), 1:4 – Kahsay (83), 1:5 – Kahsay (90+1).

ChKS: Ciołek – Skoczylas, Wołos, Zbiciak, Budzyński, Wiatrak, Bednara, Czułowski (86 Kanarek), Wójcik (52 Dziubiński, 69 Bonin), Myśliwiecki (86 Brzozowski), Kahsay.

Konia z rzędem temu, kto przed pierwszym gwizdkiem sędziego wytypował końcowy wynik konfrontacji Chełmianki z Podhalem w Nowym Targu. Goście, owszem, po cichu liczyli na trzy punkty, ale nikt nie spodziewał się, że podopieczni Tomasza Złomańczuka wbiją bardzo groźnym u siebie piłkarzom Podhala aż pięć goli. Tak naprawdę, wynik 5:1 to najniższy wymiar kary, jaki spotkał gospodarzy, bo Chełmianka miała jeszcze rzut karny, którego nie wykorzystał Patryk Czułowski oraz poprzeczkę po „bombie” Dawida Brzozowskiego.

Bohaterem meczu był Erytrejczyk z amerykańskim paszportem, Ezana Yohannes Kashay, autor hat-tricka. Napastnik Chełmianki dwukrotnie pognał z piłką na bramkę rywala, niczym Usain Bolt gdy bił rekord świata na 100 metrów, zdobywając w ten sposób dwa gole. Obrońcy Podhala, biegnący za popularnym „Izim”, mogli co najwyżej wdychać „spaliny”.

Trener Złomańczuk przed meczem miał jednak utrudnione zadanie ze skompletowaniem pierwszej jedenastki, bo za czerwoną kartkę musiał pauzować Łukasz Mazurek, a dzień przed zawodami okazało się, że Piotr Piekarski jest przeziębiony i nie nadaje się do gry od pierwszej minuty. Szkoleniowiec Chełmianki zdecydował się na mocno defensywne ustawienie i taktykę identyczną jak tą, którą przed dwoma tygodniami w ładnym stylu ograł Stal Stalowa Wola.

Chełmianka rozpoczęła mecz uważnie, z respektem do rywala, pamiętając, że tydzień wcześniej Podhale zaaplikowało sześć bramek mocnej Wisłoce. Goście postanowili poszukać swoich szans w szybkich kontratakach. W defensywie grali niemal perfekcyjnie, przez co zespół z Nowego Targu miał sporo problemów, by przedrzeć się pod bramkę Sebastiana Ciołka. W pierwszej połowie w zasadzie tylko poważnie zagroził chełmskiej drużynie.

Ciołek w 15 min. Zanotował jednak bardzo dobrą interwencję, zapobiegając utracie gola. Dwie minuty później chełmianie cieszyli się już z bramki. Po stałym fragmencie gry i zamieszaniu w polu karnym, najwięcej zimnej krwi zachował coraz lepiej grający z meczu na mecz Paweł Myśliwiecki i strzałem z 8 metrów pokonał bramkarza Podhala. Cztery minuty później na tablicy wyników był już remis 1:1, po celnym strzale Mateusza Mianowanego, ale Chełmianka na stratę gola zareagowała znakomicie.

W 23 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej do piłki wyskoczył Bartosz Zbiciak i precyzyjnym uderzeniem głową dał swojej drużynie ponowne prowadzenie. Minutę później mogło być 3:1 dla gości. W polu karnym Podhala bramkarz „wyciął” szarżującego Ezanę Kahsaya i sędzia wskazał na jedenasty metr. Czułowski chciał wykonać karnego tak, jak to zazwyczaj czyni Robert Lewandowski, ale strzelił sygnalizowanie, w dodatku bardzo lekko i golkiper z Nowego Targu złapał futbolówkę.

Chełmianka w dalszym ciągu kontrolowała mecz, Podhale natomiast próbowało zmienić wynik, lecz biło głową w mur. Goście z kolei stwarzali sobie kolejne okazje i gdyby dokładniej rozgrywali piłkę pod polem karnym przeciwnika, już do przerwy mogliby prowadzić różnicą dwóch lub trzech bramek.

Po zmianie stron wydawało się, że gospodarze wszystkie swoje siły rzucą do ataku i zepchną chełmski zespół do głębokiej defensywy. Podhale próbowało zagrażać bramce Ciołka, ale w dalszym ciągu nie miało pomysłu na sforsowanie uważnie grającej w obronie Chełmianki. Dobry mecz rozgrywała cała linia defensywna, ale w oczy rzucała się przede wszystkim niemal bezbłędna gra młodego Bartosza Zbiciaka, któremu pewności siebie dodał zdobyty w pierwszej połowie gol. W 59 min. swój popis rozpoczął Ezana Kahsay, który w sobotę biegał po całym boisku i mocno się napracował.

Po stałym fragmencie wykonywanym przez przeciwnika w pobliżu pola karnego Chełmianki ktoś wybił piłkę do przodu, na swojej połowie przejął ją Kahsay i popędził na bramkę przeciwnika. Obrońcy nie byli w stanie go dogonić, „Izi” znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Podhala, którą wykorzystał z zimną krwią. W 64 min. Podhale mogło złapać kontakt, ale dwoma świetnymi interwencjami popisał się Ciołek. Najpierw odbił do boku atomowy strzał z 16 m Patryka Serafina, a po chwili obronił dobitkę z kilku metrów.

Bez wątpienia była to interwencja meczu. Chełmianka broniła się skutecznie i szukała okazji do kontrataku. W 76 min. Grzegorz Bonin idealnie dograł do niepilnowanego Myśliwieckiego, któremu pozostało jedynie oddać celny strzał, jednak zawodnik gości źle przyjął piłkę i ta odskoczyła mu na kilka metrów. W 83 min. 20-osobowa grupa najzagorzalszych, a przy tym zziębniętych, fanów Chełmianki, którzy przemierzyli blisko 500 km by obejrzeć swoją drużynę, oklaskiwała kolejną akcję Ezany Kahsaya.

„Izi” znów wybiegł z piłką z własnej połowy i niczym rasowy napastnik wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Podhala. Trzy minuty później oszołomionych boiskowymi wydarzeniami gospodarzy mógł dobić Brzozowski. Tuż po wejściu na plac gry dostał piłkę i posłał „bombę” z linii pola karnego na bramkę przeciwnika, lecz na szczęście dla miejscowych piłka odbiła się od poprzeczki. Dzieła zniszczenia dokonał jednak najlepszy piłkarz tego meczu, Ezana Kahsay, który technicznym, lekkim strzałem z pola karnego pokonał golkipera z Nowego Targu, kompletując klasycznego hat-tricka.

– Dziś cała drużyna zagrała bardzo dobre spotkanie, trudno szukać słabych punktów, bo takich nie było. W całym meczu popełniliśmy dwa, może trzy błędy w defensywie, z czego jeden przy stracie gola. Na pewno pomógł nam Sebastian Ciołek, który wybronił ważną piłkę przy wyniku 3:1. Perfekcyjnie zagrał natomiast Kahsay, chcielibyśmy, żeby w każdym meczu tak się prezentował. Mamy dwie kontuzje, Krystiana Wójcika i Adriana Dziubińskiego, które eliminują obu zawodników na tydzień, może dwa – powiedział po spotkaniu trener Tomasz Złomańczuk.

Chełmianka w 10. kolejce znów zagra na wyjeździe. Tym razem zmierzy się w Dębicy z tamtejszą Wisłoką. Starcie zaplanowano na sobotę 25 września, godz. 16.00. Ostatnie dwa mecze obu drużyn w Dębicy kończyły się zwycięstwami gospodarzy 3:0 i 3:1. Najwyższy czas przełamać złą passę! (d)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here