Zakopali zamiast wywieźć

Tak wyglądało wysypisko przed zakopaniem

Kilka tygodni temu pisaliśmy o dzikim wysypisku śmieci zlokalizowanym na działce należącej do gminy Włodawa w Orchówku. Po interwencji WIOŚ odpady znikły, a teren ogrodzono biało-czerwoną taśmą. – Hałdy śmieci wcale nie zostały stamtąd wywiezione, a zakopane na miejscu przez Gminny Zakład Komunalny! – twierdzi nasz informator.

Mowa o dzikim wysypisku odpadów komunalnych i zielonych zlokalizowanym na gminnej działce w Orchówku na tzw. Kamczatce, tuż za tamtejszą stacją kolejową. W wykopanych przez Gminny Zakład Komunalny dołach zgromadzono tony wszelkiego rodzaju odpadów komunalnych, od trawy, czy gałęzi poprzez stare meble, sprzęt RTV/AGD po stare siatki, czy foliowe worki wypełnione nie wiadomo czym. Po interwencji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pracownicy GZK we Włodawie zlikwidowali nielegalne składowisko. Okazuje się jednak, że zrobili to w sposób najprostszy z możliwych i na pewno niezgodny z przepisami – otóż koparką zasypali cały ten syf w dołach przykrywając go warstwą piachu.

– To Gminny Zakład Komunalny pobierał w tamtym miejscu piasek, a następnie pracownicy tejże firmy zwozili w to wyrobisko odpady organiczne luzem lub w foliowych workach. Nieraz byłem świadkiem tego procederu – twierdzi nasz informator. To zaskakująca informacja, zważywszy na to, że Mariusz Kowalewski, prezes Gminnego Zakładu Komunalnego we Włodawie tłumaczył nam wtedy, że próbuje ustalić, kto wywozi te odpady! Zapytany w piątek (8 czerwca) o to, co stało się z tymi śmieciami, prezes twierdzi, że było tam jedynie kilka plastikowych worków. – To teren gminy i to gmina wydaje nam zalecenia, co na nim należy zrobić, a my te zalecenia wykonujemy – odpowiada Kowalewski na pytanie, czy GZK zakopał śmieci w Orchówku, wyraźnie spychając odpowiedzialność na wójta Tadeusza Sawickiego. Niestety, nie udało nam się uzyskać komentarza od tego ostatniego, bo wójt nie odbierał telefonu. (bm)

A tak wygląda dziś.