Zaraza szaleje we Włodawie

Miastu grozi totalny paraliż. Tylko do soboty było 37 potwierdzonych przypadków koronawirusa, a cały czas robione są kolejne testy. Najgorzej jest w szpitalu, gdzie Covid 19 wykryto nie tylko wśród personelu, ale też u najbardziej zagrożonych pacjentów oddziału geriatrycznego. Wkrótce zapewne zostanie zamknięty SOR.

Źródło w szkole?

Zaczęło się od szkoły. Skrajna nieodpowiedzialność burmistrza i dyrektora Szkoły Podstawowej nr 3 doprowadziła do wybuchu pandemii we Włodawie – takich opinii nie brakuje zarówno wśród mieszkańców, jak i w mediach społecznościowych. Wśród zarzutów stawianych dyrektorowi SP 3 Januszowi Kornelukowi oraz burmistrzowi Wiesławowi Muszyńskiemu najpoważniejszy dotyczy organizacji zawodów zapaśniczych w dniach 19-20 września w „trójce”.

Uczestniczyło w niej – łącznie z obsługą – prawie 300 osób z całej Polski. Co ważne, po tych zawodach odbyła się w jednym z pensjonatów w Okunince huczna impreza, w której uczestniczyło wielu sędziów, działaczy i organizatorów. Oczywiście nie mogło tam zabraknąć również burmistrza. A już przed zawodami była potwierdzona informacja, że jeden z pracowników szkoły jest w szpitalu i ma dodatni test na koronawirusa. Inną skrajną nieodpowiedzialnością, zdaniem wielu, był fakt niezamknięcia szkoły z końcem września, czyli wówczas, gdy było już co najmniej kilka potwierdzonych przypadków Covid-19 w SP nr 3.

Szkołę zamknięto, przechodząc na zdalne nauczanie, dopiero 1 października. Mało tego, na kilka dni przed organizacją zdalnej nauki dyrektor miał wysyłać do pracowników i nauczycieli maile, w których wyraźnie prosił, by o sytuacji nie rozmawiać na zewnątrz. Wielu rodziców, już słysząc plotki, nie posłało swoich dzieci do szkół i okazuje się, że dobrze zrobili, choć dyrekcja wyraźnie usiłowała sprawę nie tylko zbagatelizować, ale wręcz zamieść pod dywan. Z dniem 1 października okazało się, że dyrektor Korneluk uzyskał pozytywny wynik testu. Mleko się rozlało i to na całą Włodawę.

Żeby było ciekawiej, na 30 września burmistrz, rękami przewodniczącej rady, zwołał sesję. Tylko po to, aby wręczyć wiekowym parom po medalu, dyplomie i napić się szampana. Tylko czy to było odpowiedzialne wiedząc, że burmistrz kilkukrotnie w ostatnim czasie spotykał się m.in. z dyrektorem szkoły, czy był też uczestnikiem imprezy nad Białym; tej samej, w której uczestniczyły osoby z potwierdzonym po kilku dniach zarażeniem koronawirusem? Również dyrektor szkoły, który jest jednocześnie przewodniczącym rady gminy we Włodawie, zachował się w ostatnich dniach kontrowersyjnie. Otóż w piątek (25 września) prowadził obrady sesji. Nie trzeba być wielkim prorokiem, by przypuszczać, że była to decyzja mało roztropna. Teraz radni tej gminy, jak i kilkoro urzędników i wójt śpią zapewne znacznie gorzej, ale do soboty (3 października) nie dostali informacji od sanepidu, że mają się poddać kwarantannie.

Burmistrz Covidowi się nie kłania

Zupełnie kuriozalne jest natomiast to, że do tej pory na kwarantannie nie jest burmistrz Włodawy. Wiadomo jedynie, że spotyka się z urzędnikami, jeździ na ogniska z Uniwersytetem Trzeciego Wieku, przypina medale i zwołuje narady z osobami, które potem okazują się zarażone. W internecie pojawiła się ostatnio wyraźna wskazówka dla włodarza miasta, jak powinien się zachować. Opisano przykład burmistrza Parczewa, który po spotkaniu się z osobą z zagrożenia epidemiologicznego od razu udał się na kwarantannę i czeka na test.

– Daleki jestem od tego, by lekceważyć zagrożenie – mówi Muszyński. – przy organizacji sesji czy spotkania z seniorami przestrzegaliśmy wszelkich środków ostrożności: mieliśmy rękawiczki, płyny dezynfekujące, maseczki, trzymaliśmy dystans. Muszę dodać, że małżeństwa obchodzące złote gody czekały na tę uroczystość już od maja i to oni sami naciskali, by w końcu zorganizować taką uroczystość. Co zaś się tyczy sytuacji epidemiologicznej w jednostkach podległych ratuszowi, to na chwilę obecną nikt nie jest na kwarantannie. Nie ma też podstaw, by pracownicy przechodzili testy na obecność koronawirusa – dodaje burmistrz.

Najgorzej w szpitalu

Wraz z zawieszeniem zajęć w SP 3 zamknięto także zlokalizowane w tym samym budynku Przedszkole Miejskie nr 2. I o ile sytuacja epidemiologiczna w szkole jest stabilna, bo liczba zakażonych nie zwiększa się, to znacznie gorzej jest w szpitalu. Wirusa zdiagnozowano u jednego lekarza, czterech pielęgniarek i jednej salowej, a także u pacjentów oddziału geriatrycznego, dla których wirus jest śmiertelnie niebezpieczny. Gdy potwierdzono u nich tę chorobę, dyrekcja postanowiła ich odizolować i skierować na oddział zakaźny któregoś ze szpitali ościennych, ale szybko się okazało, że takiego gorącego kartofla nikt przyjąć nie chce.

Siłą rzeczy zakażeni pacjenci pozostali na oddziale, zostali tylko odseparowani od tych z wynikiem negatywnym na Covid 10. Pod koniec tygodnia zaczęto testować personel i pacjentów z oddziału wewnętrznego, ale tych wyników jeszcze nie było. – Robimy co w naszej mocy, by szpital działał – mówi dyrektor Teresa Szpilewicz. – Niestety, znamy sytuację i prawdopodobieństwo wykrycia kolejnych przypadków jest bardzo duże. Myślę, że tylko kwestią czasu jest zamknięcie SOR-u, bo nie będziemy mieli rąk do pracy – przyznaje Szpilewicz. Koronawirusa do szpitala najprawdopodobniej przywlokły pielęgniarki, które dorabiały w innych placówkach, choć od początku pandemii był wyraźny zakaz stosowania tego typu praktyk.

W sobotę (3 października) w powiecie włodawskim było 37 potwierdzonych przypadków Covid 19. (pb)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here